Michalkiewicz: Kaczyński zyskał pozycję podobną do pozycji marszałka Józefa Piłsudskiego

Jaroslaw Kaczynski. Foto: PAP/Radek Pietruszka.

Du sublime au ridicule il n’y a qu’un pas – powiadają wymowni Francuzi, co się wykłada, że od wzniosłości do śmieszności tylko krok. Kiedy w roku bodajże 1982 Helmut Kohl rywalizował o urząd kanclerza z Helmutem Schmidtem, zwolennicy Kohla twierdzili, że „nasz Helmut jest lepszy”. W naszym nieszczęśliwym kraju mamy sytuację nieco podobną, chociaż przy wszystkich podobieństwach są też i różnice. Jak mówi Grzegorz Braun, „żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji” wyszukała w korcu maku replikę Eugeniusza Kwiatkowskiego, co to w ramach „sanacji” przeprowadzał renacjonalizację gospodarki.

Tą repliką okazał się pan wicepremier Mateusz Morawiecki, który w rządzie pani Beaty Szydło ma nawet lepszą pozycję od Eugeniusza Kwiatkowskiego, bo tamten nie był ministrem finansów, podczas gdy pan Morawiecki jest. Można zatem powiedzieć, że obecny Kwiatkowski jest lepszy od tamtego, choćby dzięki większemu zakresowi władzy. Ale to mogą być tylko pozory, bo zarówno wicepremier Morawiecki, jak i pani premier Beata Szydło, a także sam pan prezydent Andrzej Duda świecą światłem odbitym od pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który w obecnej hierarchii władzy ma pozycję podobną do marszałka Józefa Piłsudskiego. Podobną – bo według mojej ulubionej teorii spiskowej, nie jest do końca jasne, czy pan prezes Kaczyński świeci światłem własnym, czy też tylko odbitym. Bo jeśli odbitym, to od jakiego niebieskiego ciała?

Tajemnica to wielka – tak wielka, że nawet niezawisły sąd nie odważył się zeskrobać z niej pieczęci i przysolił karę bezwzględnego więzienia panu Falencie jako jedynemu sprawcy kierowniczemu afery podsłuchowej, chociaż wróbelki ćwierkały od samego rana, że spiskującym kelnerom musieli pomagać pierwszorzędni fachowcy, skoro udało im się nagrywać rozmowy w rezydencji premiera Tuska. Co to za fachowcy – nawet nie śmiem się domyślać, chociaż nie od rzeczy będzie wspomnieć, że kelnerzy pod przewodnictwem pana Falenty zawiązali straszliwy spisek przeciwko Platformie Obywatelskiej, którą uważam za polityczną ekspozyturę Stronnictwa Pruskiego, akurat w roku 2013, kiedy to prezydent Obama zresetował swój poprzedni reset w stosunkach z Rosją i USA powróciły do aktywnej polityki w Europie Środkowo-Wschodniej, co wymagało odpowiedniego ukształtowania sceny politycznej w naszym bantustanie pod kątem aktualnych potrzeb polityki amerykańskiej.

Dzięki temu na pozycję lidera wysunęło się Prawo i Sprawiedliwość, a prezydent Komorowski sromotnie przegrał z Andrzejem Dudą, ale ponieważ tylko idiota stawia wszystko na jedną partię, to Nasz Najważniejszy Sojusznik upodobał sobie starych kiejkutów w charakterze alternatywnego przyjaciela, wskutek czego mamy w naszym nieszczęśliwym kraju polityczną wojnę, do której wciągani są nie tylko pracownicy przemysłu rozrywkowego, ale nawet studenci. Oczywiście niezawisły sąd uwzględnianie takiego tła straszliwego spisku kelnerów najwyraźniej musi mieć od starszych i mądrzejszych surowo zakazane, co musi wzbudzać w nim naturalną irytację („nawet i psina się zawzina, a wtedy szczeka na człowieka”) i w rezultacie „sypią się piękne wyroki”.

Czytaj dalej

1 KOMENTARZ

  1. ..szumy o obrady…jak i tak mamy w Polsce jednoosobowe zarządzanie…..typowe odwracanie uwagi….zadłużenie przekroczyło BILION ..to jest temat…gdyby pożyczki były przeznaczone na kreacje dochodu to nie byłby to problem,ale je przebalujemy…i rozdamy za bezdurno….już mamy statystycznie na rodzinę 100.000 zł…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here