Wolność słowa wg Gazety Wyborczej. Kryli przekręty w KOD. Dziennikarze wiedzieli o fakturach Kijowskiego ale bali się o tym pisać bo mogli stracić pracę

Adam Michnik i Mateusz Kijowski. Foto: PAP/Jacek Turczyk

Coraz więcej szczegółów wokół finansowych przekrętów w Komitecie Obrony Demokracji. Członkowie KOD zaczęli głośno mówić i pisać o tym co się działo w samym stowarzyszeniu jak i w ich medialnym otoczeniu.

Wygląda na to, że wielcy „obrońcy demokracji i wolności słowa” z Gazety Wyborczej jednak nie do końca wierzą w swoje slogany i wolą wolnością słowa sterować ręcznie. Była koordynatorka KOD Anna Grzybowska napisała na twitterze, że od dawna wszyscy wiedzieli o finansowych nieprawidłowościach ale kiedy próbowali o tym pisać ich posty były usuwane. Przyłożył do tego swoją swoją rękę współzałożyciel Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i Komitetu Obrony demokracji Walter Chełstwoski.

Zobacz też: Sprawa faktur Kijowskiego w prokuraturze. „Podejrzenie oszustwa na szkodę KOD”

Jednak najciekawszy fragment dotyczy Gazety Wyborczej. Grzybowska zacytowała fragment rozmowy z dziennikarzem Wyborczej, z którego wynika, że wiedział on o finansowych nieprawidłowościach w KOD ale bał się o tym pisać. W redakcji gazety był zakaz pisania takich rzeczy i ludzie bali się, że mogą stracić pracę. Taka oto wolność słowa panuje w Gazecie Wyborczej.

anka_grzybowska_wolnosc24pl

walter_chelstowski_wolnosc24pl

Zobacz też: Działaczka KOD: skłamałam na konferencji prasowej. Kijowski nie prowadził strony internetowej KOD tylko wyciągał na to kasę?

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ