
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyjęło właśnie projekt regulujący rynek wydawniczy. Po jego wprowadzeniu cena książki ma zostać ujednolicona, a promocje zakazane.
Samorząd gospodarczy księgarzy, wydawców, hurtowników, drukarzy i wszystkich innych powiązanych z rynkiem książki czyli Polska Izba Książki przygotowała projekt, w ramach którego ujednolicone miałyby być ceny książki, a wszelkie promocje zakazane. W największym skrócie jest to uderzenie w małe księgarnie, te internetowe a przede wszystkim w klientów. Zdaniem PIK „książka to nie kiełbasa i nie powinna być sprzedawana w promocji”.
W zamyśle autorów nowe przepisy miałyby uzdrowić sytuację na polskim rynku wydawniczym i wyrównać szanse wszystkich wydawców. Jednak argumentacja PIK jest absurdalna: Dzięki proponowanej regulacji wydawca ma suwerenne, niezależne i autonomiczne prawo do ustalenia cen detalicznych książek przez określony czas. (…) Brak ustawy skutkuje wojnami cenowymi na rynku książki, które mają fatalne skutki dla wszystkich. Walka ceną może sugerować konsumentom, że książki są albo niepełnowartościowe, albo ich ceny sztucznie zawyżone (…) Mówimy cały czas o książce, której należy się trochę inne traktowanie niż pozostałych codziennych dóbr, z uwagi na jej szczególny wkład w rozwój intelektualny społeczeństwa.
Jednak wprowadzenie ustawy ma jeden cel, czyli skierowanie ruchu do największych księgarni. Wzrosną z pewnością ceny książek, przez co spadnie prawdopodobnie czytelnictwo, które już dziś jest na tragicznym poziomie. Według badań z ostatnich lat co 5 osoba z wyższym wykształceniem nie przeczytała więcej niż jednej książki w ciągu roku.
Czytaj więcej na ten temat: Niedługo nie będzie taniej książki? Szykują zakaz obniżania cen i promocji. To duży cios w klientów i internetowe księgarnie
Zapowiadaliśmy, że rząd PiS jest w stanie poprzeć taki projekt. Skoro minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ma swój projekt Apteka dla Aptekarza, to czemu Piotr Gliński, miałby nie mieć Księgarni dla Księgarza. Dziś okazuje się, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zaaprobowało projekt PIK.
Źródła: gosc.pl/wolnosc24.pl


![Wyszła z nim z imprezy. Jej ciało chciał ukryć pod liśćmi. Nowe fakty w sprawie zabójstwa 17-letniej Alicji z Rybnika [VIDEO] Zamordowana 17-letnia Alicja.](http://wolnosc24.pl/wp-content/uploads/2018/02/rybnik_alicja_tragedia_policja_wolnosc24.jpg)




![Okulary rozpoznające twarz przestępcy na wyposażeniu chińskiej policji [FOTO]](http://wolnosc24.pl/wp-content/uploads/2018/02/Chińska-policjantka-.jpg)



Czy jest cokolwiek czego te matoły nie zepsują? A durny naród to popiera
Patologia która popiera ten motłoch nie czyta książek to mają to w dupie…
To raczej ten motłoch popiera tę patologię…
Przecież w tym motłochu są niby wykształceni ludzie! nie wszyscy są patologią,a tylko zaślepieni miłością do pisu narwańcy i miłośnicy Kaczyńskiego…
oni TVPis oglądają
Pisiory ksiązek nie czytaja wiec im to bez róznicy.
Oni tak na serio?!
Skrot to sie pisze mniej wiecej tak:
Cena roznych ksiazek bedzie rozna,
cena tej samej ksiazki bedzie jedna w kraju i ustalona przez wydawnictwo.
Gdzie identycznosc ksiazek ustala sie jako :
dwie ksiazki sa identyczne gdy, autor i tytul i rok druku i wydawca sa takie same .
czy mam blad ?
Dziękuję.
Ograniczenie dostępu do wiedzy
Po pierwsze: wystarczy sobie obejrzeć jego profil na Wikipedii, żeby się dowiedzieć, że to nieuleczalny lewicowiec.
Po drugie: czy on na łepetynie nie ma aby jarmułki?;-)
ma, bo zdjęcie jest zrobione w Auschwitz, to miało podkręcić emocje najwyraźniej
I jeszcze jedno. Książka jest, towarzyszu Gliński, takim samym towarem jak kiełbasa i powinna podlegać takim samym regułom rynkowym. A, i jeszcze towarzysza zaskoczę. Kiełbasa ma dla życia człowieka większą wartość od książek, bo w czasie głodu ważniejsze jest zjedzenie pęta kiełbasy niż przeczytanie iluś tam twarzy Greya.
wolałbym osobiście czytać głodny książki Józefa Mackiewicza , niż żreć kiełbasę przed tv
Nie jedz przez tydzień niczego i pogadamy co byś wolał. Co mówię jako człowiek całkowicie uzależniony od czytania.
Wojciechu, a kiedy ostatnio byłeś głodny?
Ale tak naprawdę głodny, a nie – że od obiadu minęło więcej niż 4 h?
Śmiem przypuszczać, że Twój pogląd wynika z tego, że głodu nie zaznałeś (a ja, i owszem).
I piszę to jako osoba czytająca i kupująca ksiązki nałogowo.
Ku pamięci – ten cały cyrk zaczęła parę lat temu Platforma Obywatelska tłumacząc to podobnie.
http://www.rp.pl/artykul/785248-Od-1-stycznia-urzedowe-ceny-lekow-refundowanych.html
I wtedy pisuary nie chciały – jak teraz projekt jest „ich” to nagle się podoba…
No i? Czy po to naród odsunął PO od władzy, żeby mieć to samo tylko w sumie gorzej? Bo PO miało tylko głupi pomysł a PiS głupi pomysł realizuje…
To zwykła wrzutka i manipulacja, aby steorzyć wrażenie, że Platforma robiła to samo.
Jednak to nie to samo. Co innego ujednolicenie i zakaz promocji leków,a zupełnie co innego książek.
Leki przepisuje lekarz i powinny one skutecznie leczyć, a nie zachęcać ładniejszym opakowaniem, czy dodatkowymi gadżetami dla lekarzy.
Książkę natomiast każdy sam wybiera.
bardzo słuszna uwaga.
To to samo bo kazdy ma prawo olac lekarza i wybrac taki lek jaki mu sie podoba. Zreszta dzieki temu ma szanse trafic na taki lek, ktory naprawde mu pomoze a nie taki, ktore publiczny doktorzyna przepisal mu po „zachecie” od przedstawiciela firmy farmaceutycznej.
Dlaczego on ma jarmułkę?
pewnie autor celowo wyszukał takiego zdjęcia żeby manipulować nami, bo jaki związek ma temat do uroczystości w Auschwitz?
Taka ustawa była wprowadzona w Izraelu i tam się kompletnie nie sprawdziła. Może to nawiązanie?
Ma jarmułkę dla szpanu,wielki pan!
No przecież ja już o to pytałem:-)
„Podobny projekt wprowadzony został w Izraelu – tam “okres ochronny” dla książki trwał 18 miesięcy. Po trzech latach rząd uznał, że rozwiązanie było błędem, sprzedaż książek spadła o 20%, a sprzedaż debiutantów – aż o 60%.”
Gratuluje tępoty umysłowej rządzącym! ale jak widać nasz rząd ma sie za lepszy, bo ten okres ma trać przez 12 miesięcy… już widzę ogromny spadek sprzedaży wydawanych książek, ja na pewno nie sięgnę po żadną książkę wcześniej niż rok po jej wydaniu!
A czy ktoś z tego rządu przeczytał kiedykolwiek książkę na temat wolnego rynku? Socjalizm z ludzką twarzą nam tutaj urządzają. A największą alternatywą są złodzieje którzy w 8 laat zrujnowali PL. Ech…
Czyli w 2007 to bylismy bogatym krajem itd?
Gliński jest socjalistą, kiedyś działał w „zielonych”, teraz dojrzał i jest już całkowicie czerwony. Niestety nie można mieć już nawet cienia nadziei, że coś się zmieni na lepsze. Czerwona zaraza niszczy nasz kraj.
czemu napletek tam obcinają, a zakładają na głowę ?
Gliński pochodził z lewego skrzydła UDecji (czy tam UWolstwa). Pajac bez kręgospłupa. Pod naciskiem Gówna Wybiórczego, cofnął patronat dla fajniej księgarni w Łodzi.
Gliński przyjął, ale nie Gliński wymyślił. Ja już o tym pomyśle słyszałem dawno. Nie wiem jakim cudem regulowane ceny mają zwiększyć czytelnictwo. Nie widzę żadnego związku, bo to nie z powodu ceny książek spada czytelnictwo. To samo jest z przecież z czasopismami. Za drogie są? Raczej społeczeństwo proste, nienawykłe do inteligenckich rozrywek.
Artur – Problem leży w czym innym. W internecie. Większość rzeczy jest dostępna w sieci. Ponadto sam czytam książki ale w e-formacie. Teraz sa dostepne e-czytniki jednak te książki dalej są za drogie. Cena zakupu dobrej książki to 50 – 100 zł. Jeśli ktoś czyta szybko, tak jak ja – książka jest na jeden bądź dwa dni. Ile ich kupisz przy naszych zarobkach ? Abonament także miałem w legimi ale tam z kolei masz miesięczne ograniczenie przeczytanych stron itd. Na pewno opłaca się to bardziej niż kupowanie książek jednak nie ma tam dostępnych wszystkich tytułów. Mamy po prostu za niskie zarobki. Żeby kulturowo się wzbogacić wypadło by także odwiedzić teatr – bilety po 40 zł wzwyż. Żyjemy w czasach gdzie wszystko jest dostępne tylko ludzie nie mają na to pieniędzy.
Gdzie Ty kupujesz książki że płacisz po 50-100zł za sztuke??? Wejdż na nieprzeczytane.pl, Bonito, Aros. Wszędzie kupisz taniej niż 30zł. Oczywiście do czasu, aż debile nie wprowadzą tej chorej ustawy w życie. Wtedy wszystko będzie tak drogie jak w empiku – czyli tak jak napisałeś 50-100zł za książke.
Odwrotnie niż w PRL. Tam wszyscy zarabiali podobnie ale nie było zbyt dużo do kupienia. Może to lepsze.
A jednak PiS odwołuje się do tej najbardziej niewykształconej części społeczeństwa. Kupił ich 500 +. Spróbuj powiedzieć coś złego na PiS na wsi pod sklepem GS SCh. Jak nic zarobisz w pysk. To dzięki temu pomysłowi PiS dzisiaj układa nam życie na modlę swojego wodza.
G. Braun ma rację: żoliborska grupa rekonstrukcyjna przedwojennej sanacji, choć S. Michalkiewicz uważał, ze to tylko Gierkizm, ale jest gorzej! Kupa czerwonego łajna.
Mam pytanie dlaczego autor artykułu manipuluje używając zdjęcia Glińskiego z uroczystości w Auschwitz? Jaki to ma związek z tematem?
Do tego doprowadziły rządy POPSL. Ludzie tak boja się powrotu tego bydła ze rękami i nogami popierają te glupie projekty.
Nowe bydło gorsze od starego. Powoli wracają do PRL-u. Gospodarka rozdzielczo nakazowa. Nowy PZPR nadchodzi z I sekretarzem prezesem. Jeden rządzi a reszta kleczy.
A jak pan Gliński sobie wyobraża kontrolowanie handlu na Ebayu czy Allegro? Inspekcja Robotniczo-Chłopska? Prowokacje?
I na to jest sposób. W darknecie już handluje się kałachami, może do nich dołączyć „nielegalna” bibuła.
Przecież to oczywiste co oni kombinują głupim, niedokształconym i nieoczytanym człowiekiem łatwiej manipulować ot co . I zagadka rozwiązana jeszcze tylko brakuje wprowadzenia cenzury. Eh… brak mi słów na to co się dziej. Może jeszcze podatek od samodokształcania, zbierania informacji i rozmową z osobą oczytaną?
Mozna powiedziec, ze apteki dla aptekarzy i promujace ksiegarnie przepisy to powrot PiSu do przedrewolucyjnych gildii i cechow. Czyli PiS to prawdziwa reakcyjna prawica chcaca zniszczyc wolny rynek/liberalizm. Mam nadzieje, ze skoncza tak jak Francuski dwor… Niestety po scieciu glow i tymczasowej odwilzy do rzadow dorwia sie znowu jacys Jakobini (Razem?). I tak w kolo Macieju… Nie ma nadziei.
„Dzięki proponowanej regulacji wydawca ma suwerenne, niezależne i autonomiczne prawo do ustalenia cen detalicznych książek przez określony czas.”
Bzdura. Wydawca ma takie prawo bez żadnej nowej regulacji. Daje mu je prawo do zawierania umów.
a jak się ma do tego rachunek ekonomiczny? Przecież teraz nie mamy jednej, centralnej drukarni – każdy przedsiębiorca kalkuluje zysk i ustala taką cenę jaka mu pasuje. Nie, to jest jakaś paranoja. Gdzie popyt i podaż?
a tak a propos, na tym zdjęciu nasz kulturalny minister występuje w jarmułce?
Kto czyta współczezną literaturę sam sobie szkodzi.
Mistrz ciętej riposty. Tak na marginesie, co ostatnio przeczytałeś, skoro jesteś takim znawcą?
Ja zgadne, ja! Biblie
Obawiam się, że jest i tak już pozamiatane…
Kupuję miesięcznie eBooków za jakieś 100-150 PLN, oszczędzam ponad 30% w porównaniu z papierowymi, kocham papierowe książki, ale tak naprawdę nie mam ich gdzie trzymać w mieszkaniu, bo rocznie bym musiał upakować kilkadziesiąt książek..
Rozumiem, rozżalenie niektórych, ale pewnych rzeczy nie da się powstrzymać….
Tematu „urzędowej” ceny książek nie chce mi się komentować, kiedyś na studiach jeszcze uczyli mnie, że dobry towar sam się obroni – czy to książka czy kiełbasa, tak więc jakby to powiedzieć te pomysły z poprzedniej epoki mogą co najwyżej przywrócić poprzednią epokę:)
Ręczne sterowanie rynkiem… Jeszcze parę zmian i będziemy mieli wenezuelski raj.
Do końca kadencji położą kraj na łopaty. Rzad pis przejdzie do historii jako najgorszy w dziejach polski, a my siedzimy na tyłkach i nic nie robimy.
Najgorszy? Oni długo nie przejdą do historii bo wykupili 500+ sporą część społeczeństwa, które będzie na nich wiecznie głosowało.
Z pozostałych chcą zrobić takich samych „tumanów”, których ogłupi się takim projektem bo przecież
nikt z tych 500+ nie widzi, że za tą kasę wynosi mniej zakupów spożywczych, które podrożały. Bo jakoś dziurę po tej ustawie trzeba łatać.
„My” nie siedzimy a protestujemy ale zapewne wiesz, że już nawet tego nam nie wolno. W końcu każdy marsz, każda akcja musi być za zgodą PISu a oni chcą celebrować tylko swoje ułomne i chore psychicznie, rocznicowe akcje.
Nikt nie widzi jak powoli robią nam Grecję i za chwilę rozwalą nasz kraj. Bezczelnie podpisując się pod się pod każdą ustawą, działaniem jako „My Polacy”…a ja ich nie wybierałem i nie życzę sobie aby to dziadostwo wypowiadało się w moim imieniu – bo ja to nie Oni.
Niszczą środowisko, armię, oświatę, kulturę…odbierają prawa ludziom i sami siebie nagradzają orderami „WOLNYCH LUDZI”. Dlaczego naród śpi i udaje, że nie widzi????
Hmmm wyczuwam masowe ściąganie książek z chomików i innych tego typu…
A co? Kolega Pana ministra lub innego ma siec ksiegarni – albo jego kolezanka – trzeba wspierac przeciez.
Widać, że autor nie przeczytał projektu ustawy i sieje zamęt. Po pierwsze jednolita cena książki będzie obowiązywać przez rok od jej wydania, a po drugie jak pokazały inne rynki europejskie, może spowodować spadek ceny książki!
Hmmmm…. ciekawe. Uważasz więc, że ograniczenie przez rok dostępu do nowych tytułów nie będzie się wiązało ze spadkiem ich poczytności? Uważasz że książki debiutantów będą wtedy równie często kupowane?
A co do drugiego – tak w stosunku do ceny okładkowej może i tak. Jeśli jednak zwrócimy uwagę na srednią cene zakupu książki (która jest o 20% niższa w tej chwili od ceny okładkowej, to niestety wyjdzie na to, że będzie dużo, dużo drożej.
Korea …?
Co to przedbiegi do Prima Aprilis ?
Dobra zmiana zaorane wojsko policja leśnictwo edukacja ciekawe co jeszcze cofamy się do ciemnogrodu jeszcze tylko legalizacja stosów i gitara
Niektórzy nie rozumieją o co chodzi!
Chodzi o to by nowy tytuł miał stałą cenę przez pierwszy okres sprzedaży. Nie może byc tak, że ja jako księgarz wypromuję tytuł, a potem w Biedronca albo Lidlu dany tytuł leży obok gaci i sera w cenie, za którą sprzedaje mi go wydawca. Dyskonty, markety sprzedają wszystko na kilku procentach zysku. Nie ważne bułka, mięso czy kwiatki. Mogą zwrócić 100% towaru do producenta w dowolnym stanie. Mają terminy płatności, o których moja księgarnia może tylko pomarzyć. Ja nie mam prawa zwrotu, płacę wysoki czynsz o zus-owskim podatku nie wspominam. Nie narzekam radzę sobie, ale uwierzcie nie jest to lekka i przyjemna bezstresowa praca. Największa nagrodą są uśmiechnięci i zadowoleni klienci, którzy ufaja moim opiniom i nie zważając na ceny, wracają!
To że małych rodzinnych księgarni jest po kilku latach mniej o 60-70% ma uratować ta ustawa. W Łodzi, wielkiej przecież aglomeracji nie ma ani jednej małej rodzinnej księgarni. Są tylko markety książkowe, gdzie bywa,że miła Pani za ladą zapytana o François Rabelais najpierw robi wielkie oczy a potem pędzi do komputera, by sprawdzić co to za nowość. Bo kto zna autora z XVI-o wieku.
Na koniec. Cały świat chroni ksiązki i czytelnictwo ustawami chroniącymi ten wyjątkowy produkt. Polska jest na szarym końcu. I mimo to,że nie jestem elektoratem PIS-u, ani nie działam w żadnej organizacji księgarskiej, jestem pod wrażeniem wprowadzenia tej ustawy w życie. Bo myslałem,żę już nikt się nie odważy.
I z pewną taka nieśmiałością muszę powiedzieć . Dziękuję z nadzieje na przyszłość
Czyli podsumowując Twoją wypowiedź, chodzi o to by ograniczyc prawo wyboru konsumenta skąd ma kupować książki. Dla Ciebie jest super, bo konsument będzie musiał zapłacić tyle samo w Twoim sklepie co w księgarni internetowej i tym samym przyjdzie do Ciebie. A ja np. nie potrzebuje Twojej opinii, Twojego sklepu ani Twojej pomocy. Wiem co chce przeczytać i wolę kupić nową książkę, w księgarni internetowej. Taką której wcześniej nikt nie miętosił w Twojej księgarni, nie czytał jej na stojąco w kącie i nie dotykał swoimi brudnymi łapami. Do tego mogę zrobić zakupy nie wychodząc z domu i na spokojnie zastanowić się co chce kupić, czasem nawet przez godzine albo trzy. I chcę to zrobić bez Ciebie nad głową. Nie potrzebuję więc płacić za Twój czynsz i płacić 20% Twojego narzutu. Bo autor książki dostanie dużo mniej niż Ty.
aisha- bo w księgarni internetowej masz 100% pewność, ze ksiażka nie dotykana brudnymi łapami i nie czytana, tak! i zapewne pani ktora siedzi przed kompem, i czeka na zamówienie nie czyta własnie ksiązki, którą za chwilę sprzeda.
Czytam dużo i bynajmniej nie jestem ignorantką. Jestem dobrze obeznana z literatura klasyczną-studentka 2 kierunków filologicznych. I tak, wiem, kim jest Rabelais, co więcej, pracuję w antykwariacie i nieustannie staram się swoją wiedzę o książkach poserzać, tak, by móc pomóc wyszukać najbardziej wartościową i interesującą lekturę klientom. Jako nieuleczalny mól książkowy z reguły odwiedzam prawie każdą księgarnię, niezaleźnie od miejsca w jakim się znajduję. I przykro mi to mówić, ale w tak zwanych małych księgarniach zazwyczaj nie jestem w stanie znaleźć wartościowych tytułów. Mieszkam w małej miejscowości, piszę zatem z autopsji: Cóż najczęściej można znaleźć w księgarni w pobliżu ? Otóż: książki kucharskie Siostry Anastazji, młodzieżową „literaturę” pokroju „Zmierzch czy „Pamiętniki wampirów”, jakieś romansidła, lektury szkolne koniecznie wydawnictwa Greg bądź Zielona Sowa.
Jak mnie, bardziej wybrednego czytelnika ma to zachęcić do kupna książki? Księgarze też niekoniecznie są obeznani z literaturą.
Dlatego wolę kupić książkę internetowo bo coraz mniej niestety mamy oczytanych, kompetentnych osób.
Zapraszam do mnie. Potrafię w małym mieście sprzedać 400egz jednego tytułu w 3 miesiące. U nas nikt książek nie tarmosi. Każda ksiązka jest dla mnie wartością samą w sobie.Sam używam zakładki i nie liże paluchów, nie zaginam rogów oraz nie czytam w kiblu. Rabaty tez mam godne i nikt nie psioczy. Można kupowac gdzie się chce , ale wg mojego zapewne minimalnego doświadczenia(co to jest 28 lat pracy, przy historii świata), często klient nie wie co chce kupić. ja mu durnej książki reklamowanej prze media nie sprzedam. Takim przykłądem jest „Dziewczyna z pociągu”. Nigdy nie widziałem takiej wściekłości czytelników, którzy dali sie u wieść reklamie.
Ja uwielbiam moich czytelników i kocha swoją pracę. Tak jak Kolega chciałbym byc godnie wynagradzany za swoja pracę. To nie handel uzywanymi samochodami. I nikt tu nie przekręca licznika. Prosze mi uwierzyć pracuję z miłości do ksiazek pieniądze zarabia przy okazji.I tak po ludzku chciałbym zestarzeć się w pracy (na emeryturę się nie wybieram. Bo i gdzie mi będzie lepiej niż między ksiazkami) A na koniec umrzeć pieknie przy ladzie oby jak najpóźniej. Życze każdemy byrobił to co lubi a ludzie mu za to płacili. Tylko na tych samych warunkach co markety i internet.
Mówisz też o komiksach, które podlegają pod książki i nowa ustawa sprawi, że zamiast w promocji za 70-80 zł nowe będą za 120 zł? Nakład 1000 sztuk więc i cena wysoka. Ta ustawa to zło, a debilnych księgarzy robiących błędy ortograficzne powinno się wysłać na szafot.
Ach nigdy nikogo czy w realu czy w internecie nie tykam chowając się za nikiem. Klient przy ladzie czy ma 3 lata czy 100 , jesteśmy na Pan.
Racja, proszę wybaczyć. Poprawiłam się w następnym poście. A imienia i nazwiska nie widzę, więc chyba jednak jest to nick.
Książki w Polsce są drogie i bez tej ustawy. Co mają powiedzieć studenci? rodzice ? zamawiając w księgarniach internetowych zaoszczędzali oni dużo pieniędzy na podręcznikach. Czytam dla przyjemności i czytam dużo. Książek kupuję w internetowych księgarniach w cenach w których mi i mojej kieszeni odpowiadają. Co z tego, że ustawa zostanie wprowadzona do życia ratując małe księgarnie, skoro ja jako czytelnik i tak nie będę w nich kupować ze względu na cenę?
Pani Aniu! U mnie w OUTLECIE mamy 3000 tytułów w cena 60-80 niższych od rynkowych. Mamy antykwariat dla oszczędnych. Serdecznie zapraszam.A podręczniki i tak rozdaja konceny niemieckie i amerykańskie przez system darmowych podręczników. Ustawa dotyczy beletrystyki, bo podreczniki to inna bajka.
60-80% oczywiście
Ja kupuje 30% taniej bestsellery i nowości. Kupuje po kilkanaście książek miesięcznie. Niech sobie Pan prowadzi te swoją księgarnie i bierze po 20% marży, ale ja za to płacić nie chcę i nie rozumiem dlaczego ktoś miałby mi to utrudniać. To moje pieniądze i sama chce decydować gdzie je wydam. Macie ochote płacić za to, że ktoś wynajmuje lokal, spoko, ale ja nie mam takiej ochoty. Jakbym chciała dawać darowizny to dawałabym na Czerwony Krzyż, a nie na to by ktoś mógł robić to co lubi za moje pieniądze. Nie potrzebuje niczyjej rady, sama potrafie zadecydować jakie 10 czy 20 książek kupię w tym miesiącu. Nowych, pachnących, dopiero co wydanych. I co uważa Pan że zamiast tego zadowole się Pana przecenionymi antykwarycznymi relikwiami sprzed ćwierć wieku? Po co? Nowości czytam na bieżąco bo takie moje prawo i nie rozumiem, dlaczego mam za to płacić więcej.
Chyba nie rozumie Pani pojecia OUTLET. Ksiązki sa nowe, pachnące, często prosto z wydawnictw. Kupuje tylko te, które maja wysokie oceny czytelników, a nie wszystko jak leci, tylko dlatego że jest reklamowane. Sprzedaż na poziomie 100-200 egz świadczy o zadowoleniu i zaufaniu klientów. Dobrze, że nie wszyscy są tacy jak Pani, bo wtedy cały handel można by przenieść do internetu najlepiej z siedzibą w Chinach. Może nie miała Pani szczęścia trafić na dobrego księgarza, czego na przyszłość serdecznie życzę.
Panu księgarzowi na początek sugeruję lekturę słownika ortograficznego – wstyd aby człowiek oczytany robił takie byki w nazwie własnego zawodu. Po drugie – dlaczego narzuca się klientowi w jakiej cenie ma kupić książkę? Rynek księgarski funkcjonuje tak jak każdy inny w czasach kapitalizmu, a ludzie głosują portfelami. Jeżeli mam możliwość kupić książkę taniej w Internecie to ją tam zakupię. Jeśli „dzięki” regulacji nie spadnie cena nowości w sklepie stacjonarnym – a czytałam wypowiedzi księgarzy, że cena okładkowa zawiera w sobie narzut 40-60% na rabaty w Internecie – to nie ma siły, która mnie i wielu moich znajomych zmusi do zakupu po cenie regularnej. Kupuję sporo książek, sporo wypożyczam, stosik nowości do przeczytania przez rok mam. Z czystej przekory i uporu nie kupię nowości w regularnej cenie. Prędzej dla lektury wypożyczę ją do roku w bibliotece – na szczęście w moim mieście jest znakomicie zaopatrzona – a po roku spokojnie zakupię ją w promocyjnej cenie dla uzupełnienia domowej biblioteczki. Jestem tylko ciekawa jak szybko padną miejskie i szkolne biblioteki nie mogąc kupić książek w promocyjnej cenie… Czy też może mamy równych i równiejszych i instytucje kultury zniżkę dostaną? Gratuluję pomysłów rodem z epoki PRL… czekam na regulację ceny prasy, długopisów, zeszytów oraz papieru toaletowego… Jak regulować – to wszystko.
DOKŁADNIE 😀 Z ust mi to Pani wyjęła 🙂
I polecam Legimi – warto się zaopatrzyć na te ciężkie czasy, kiedy trzeba będzie czekać rok, aż nowości zawitają do naszych drzwi w NORMALNYCH cenach 😉
Lektura słownika dysortografikom nie pomaga! Niestety trwa to kawał czasu ;(
Poprawiłem wcześniej! Hurra uczę się!!!
Równiejsi to obcy kapitał, czyli markety i dyskonty i zagraniczni właściciele sieci sklepów internetowych.
Ot parę przykładów wystarczy włączyć Wikipedię:
Np 1994 firmę Empik Sp. z o.o. nabył od Skarbu Państwa koncern Eastbridge N.V. z siedzibą w Holandii.
W kwietniu 2016 nastąpiło podwyższenie kapitału zakładowego Spółki Akcyjnej WSiP z 550 tys zł do 165 mln. złotych, które to akcje zostały objęte przez głównego akcjonariusza spółkę Advent Libri (Luksemburg).
W 2007 roku wydawnictwo Nowa Era zostało kupione przez fiński koncern medialny SanomaWSOY.
Po co komu polskie księgarnie?….
Dla mnie ważna jest cena książki a kto jest właścicielem wydawnictwa nie ma znaczenia.
Ja tylko proszę o takie same warunki zakupu jak zagraniczne firmy czy sieci, nic więcej. Z resztą sobie poradzę!
Bywa tak,że ktoś przychodzi do mnie na „pomacanie” ksiązki dopyta o zawartość, a potem wychodzi i pędzi do internetu by kupić taniej. W ustawie o to chodzi, by przez rok cena nowo wydanej książki była stała i ten który promuje, był również wynagradzany za swoja pracę. Ustawa nie spowoduje że z rynku zniknie tania książka, tylko kupimy ja taniej po roku. Taka sytuacja jest też w dystrybucji filmów i muzyki. Ktoś komu szkoda kasy, na nowy film i muzyke może zapoznać się z nimi później. Widzów w kinach przybywa. Płyty sprzedaja się nieźle. I nikomu to nieprzeszkadza. Kultura rządzi się swoimi prawami, które powinny być chronione! I wszystko na ten temat, cytują jednego z moich kolegów. 🙂
Ale co Pan promuje, Panie księgaŻu…? Pan tylko stawia książkę na półkę w sklepie gdzie jest jak sam Pan napisał obmacywana przez ludzi, którzy być może trzymali przed chwilą rękę w newralgicznym miejscu poniżej pleców. I dlaczego się pytam po raz trzeci – ja mam być zmuszona do tego by płacić za to tyle samo co za nową książkę z księgarni internetowej?
Pani to z autopsji.Fuj!!! Moi klienci tak nie robią.
Czasami – o zgrozo – ludzie przychodzą do sklepu spożywczego\odzieżowego\wpisz dowolne, sprawdzają ceny towarów i pędzą do domów kupić ten sam towar w niższej cenie w Internecie. O tempora, o mores! Ta straszliwa konkurencja… Jakimś cudem takie Tesco potrafi wyjść klientom naprzeciw i stworzyć platformę dla e-zakupów, podobnie sklepy odzieżowe… Natomiast księgarze jak widzę z Empikiem na czele boją się konkurencji… Już obecnie książką przy polskich zarobkach jest towarem niemal luksusowym, ludzie coraz mniej czytają – niezależnie od papierka ze stopniem wykształcenia…. Podwyższmy ceny w imię promowania czytelnictwa? Gdzie sens, gdzie logika? Jak piszę – jeśli ustawa nie spowoduje spadku cen nowości w księgarniach stacjonarnych to zakupi je mniej osób – nie więcej… Jeśli mogę kupić książkę za 34 zł w promocji to szerokim łukiem obejdę księgarnię gdzie ta sama książka kosztuje 40 zł – proste.
W 2015 agencja ratingowa Moody’s obniżyła rating kredytowy akcji Tesco do poziomu Ba1 (obligacje obarczone wysokim ryzykiem)
Polscy pracownicy zapewne będą specjalnie traktowani jak spółka upadnie.
No i proszę!!!!
Kto zatrudni pracowników Tesco?
Nawet kilkaset osób może stracić pracę. Tesco zapowiedziało, że zamierza przeprowadzić zwolnienia grupowe. Pracownicy sieci zapewne długo bez pracy nie zostaną. Gdzie znajdą pracę i na co mogą liczyć?
http://biznes.onet.pl/praca/kto-zatrudni-pracownikow-tesco/nh988v
Co do całości tekstu to RZĄD potrafi podnieść cene WSZYSTKIEGO. A ja się pytam gdzie jest PODWYŻKA najniższej krajowej tak jak miało wejść to w życie od stycznia br? Jak widać temu zadaniu RZĄD nawet nie potrafi sprostać a dziwić się,że ludzie z wyższym wykształceniem nie czytają książek to potrafia!!!!Widać,że pod uwage brani są tylko ludzie z wyższymi wyksztaceniami,że tylko oni czytają? Może nie każdy miał okazję iść do wyższej szkoły,ale to nie oznacza,że nie potrafi czytać. Do tego nie potrzeba mieć tytułu magistra czy doktora,wystarczy umiejętność czytania.Jeśli chodzi o to,zeże tacy ludzie powinni więcej czytać to odpowiedź nasuwa się sama,że chyba nie wszyscy powinni mieć tytuły,które mają a później w poważnych sprawach lub jak pojawia się problem to nie wiedzą co mają zrobić. „Według badań z ostatnich lat co 5 osoba z wyższym wykształceniem nie przeczytała więcej niż jednej książki w ciągu roku” – odnośnie tego wpisu.
„Brak ustawy skutkuje wojnami cenowymi na rynku książki, które mają fatalne skutki dla wszystkich.”
Rzeczywiście – wychodzi książka, bardzo droga. Ktoś postanawia ją sprzedawać taniej. Ten od drożyzny to widzi i obniża marżę. Ten „tani” nie daje za wygraną i jeszcze bardziej obniża cenę. Dochodzi do wojny cenowej. Oszołomiony nią klient kupuje tanią książkę. Rodzi się dramat – „fatalne skutki dla wszystkich”. Wg mnie klient zyskuje – tańszy towar. Księgarz zyskuje – zadowolony klient wróci ponownie. Kto w takim razie traci? Ano państwo, bo księgarz zapłaci mniejszy podatek. I o to w tym wszystkim chodzi.
Czekam jeszcze na indeks książek zakazanych.
czy mi sie wydaje czy on ma jarmulke na glowie???to jakis zart??
Bez jaj prima aprilis jest w kwietniu
Skoro książki mają mieć jednakową cenę i nie być promowane, to niech państwo dotuje koszty wydania każdego tytułu…
Może tak listę popierających wydawców i bojkot przez rok tychże będą mieć nauczkę. A swohą drogą jak cena spadnie jak empiki nadal będą mieć wysokie rabaty a blokady płatności to i tak większa bolączka. A Gliński chyba nie myśli że ludzie to idioci i po prostu zamiast nowości będą kupować starocie.
Książka staje się starociem już po roku. Czyli zakup taniej ksiązki po tym czasie nie jest problemem! Mam na półkach w OUTLECIE zeszłoroczne nowości za 10-15 zł(cena okładkowa 39-49 zł). Można poczekać!
Ja mam te same nowości w dniu premiery teraz za 20-25zł. Nie chce czekac.
Rozumiem i gratuluję! Może to kwestia wieku, albo ilości nieprzeczytanych jeszcze książek. Ja już mogę czekać i nauczyłem tego moich klientów. Mnie tam cieszy bardziej kolejna sprzedana, napisana 32 lata temu cudowna i mądra książka Janusza Zajdla „Limes inferior” niż sprzedanie jakiejś nowości w pierwszym dniu sprzedaży.
Wyjatek to „Harry Potter i przeklęte dziecko”. Kikadziesiąt osób, które przychodzi o północy by świętować wydanie książki napawa taka radością, ze setki sprzedanych przez internet czy w Biedronce jest bez znaczenia!
Nawet Pani nie wie jaka to piękna praca, którą wykonuję już 28 lat. Państwo niszczy rynek księgarski od wielu lat. Ustwa przywraca normalność w sprzedaży. A internet, w którym woli Pani kupować to nie mój świat. Więc pewnie nie będzie okazji sie spotkać. Ale na koniec życzę Pani by nigdy nie przestała Pani czytać. Bo jak powiedział pewien nobliwy benedyktyn „młodość to nie kwestia wieku”. A ksiązki młodość podtrzymują. Powodzenia!!!
Na koniec do wszystkich rozmówców!!!
Nie podaję swoich danych tylko nik, bo nie chce zabrudzić mojej strony w internecie. Radość dowalania komuś anonimowo jest wielka. Mnie zależy na promowaniu czytelnictwa a nie w niemądrym promowaniu moje księgarni. Internetowy hejt sprawia ludziom większa przyjemnośc niż choćby 15 minut z dobrą książką. Niech mój głos będzie nieudaną(naznaczonż błędami), próbą wyjaśnienia zjawiska. Ten, kto zrozumiemnie ucieszy mnie bardzo , kto nie zrozumie niech zostanie tam gdzie uważa. To i tak nie ma znaczenia. Karawana jedzie dalej bez wzgledu na ujadające psy.
Księgarzu, jestem pod wrażeniem Twoich wypowiedzi 🙂 Twojej spokojności 🙂 i inteligencji. Pozdrawiam ciepło. Dbaj dalej o swoich klientów i życzę Ci ich bardzo dużo.
Do Aisha: Nie wiem jakie książki czytasz, ale na pewno nie umiesz z nich wyciągnąć mądrości. Nie umiesz się wypowiedzieć w sposób mądry i inteligentny, żenujące są twoje odpowiedzi bez wyrazu szacunku, oby inni odnosili się do ciebie z taki sam sposób. Nie pozdrawiam
To samo chciała zauważyć ! 😀 Pani Aisha piekląc się, kompletnie nie rozumie o czym Pan Księgarz do Niej pisze! Uśmiałam się z tego ujadania 😉 Ale tak to jest jak ktoś widzi swój czubek nosa i nie rozumie szacunku do czyjejś pracy. Fakt – takich księgarzy jest już niewielu ale to niestety normalne. Dochodzimy do „cyber czasów”, w których każdy zamyka się przed swoim monitorem i żyje wirtualnym światem.
Tak jakby naprawdę wierzyli, że książki z internetu nie były „macane”…rety!
Przez proces składu i pakowania i wysyłki czyjeś dłonie musiały och podotykać!
A i nie jednokrotnie kurzą się na magazynach, nie mówić/pisząc o tym, że magazynier musi je spakować do wysyłki! No ale nie przetłumaczysz takim…
Ich racja, tylko ich święta racja. A z ciekawości – czyje recenzje Pani czyta Pani Aisha/Aisho?
Również pozdrawiam Pana Księgarza i życzę wielu klientów!
Bardzo ładnie wygląda ten zydek w jarmułce.Fajna fota premiera z tableta….
A jak do tego się mają ceny książek w wersji elektronicznej? Ktoś wie?
Pierdolicie smuty. Tyle napiszę. Wolna amerykanka wydawcow w porozumieniu z nauczycielami i co roku książki do szkół a drugiego do kosza.
Potraficie wymyslic cos jeszcze glupszego ?!!! 😠😠😠😠😠😠😠😠😠
przecież to doprowadzi do jeszcze większego spadku czytelnictwa, czemu to ma służyć ??? … ewidentny lobbing … tą sprawą powinno zająć się CBA
CBA? A myślisz, że oni jeszcze nie są od PISu?