[TYLKO U NAS] Wyrzykowski (Wolność): Najgorsze, że pomysły Morawieckiego są realizowane. Rządy PiS to nie „dobra zmiana”, a „dobra zamiana” [NASZ WYWIAD]

Paweł Wyrzykowski. / fot. Facebook

Z Pawłem Wyrzykowskim, prezesem okręgu Siedlecko-Ostrołęckiego partii Wolność, członkiem Stowarzyszenia KoLiber, byłym prezesem zarządu Młodych dla Wolności rozmawia Radosław Piwowarczyk.

Jakie są plany partii Wolność w najbliższym czasie? Jak Wolność zamierza wykorzystać subwencję, która będzie największym dofinansowaniem dla środowiska wolnościowego?

Paweł Wyrzykowski: Nasze plany opierają się na skonsolidowaniu struktur w terenie, bazując na doświadczeniach z ostatniej kampanii. Działacz partii na danym terenie nie jest osamotniony jak kiedyś i otrzymuje bieżące wsparcie z wielu zakresów, od merytorycznego po medialne, czy finansowe.

Poczucie wspólnoty w naszej działalności pozwala wejść na wyższy poziom. W każdej gminie w Polsce będziemy mieć osobę, która weźmie na siebie odpowiedzialność zapewnienia, by wybory przebiegały uczciwie. W niektórych gminach rozbieżności naszego poparcia są tak drastyczne, że przyjrzeliśmy się szczegółowo naszej reprezentacji w komisjach wyborczych. Tutaj sytuacja przerosła nasze najmroczniejsze koszmary, przykładem niech będzie powiat łosicki, gdzie w pięciu gminach poparcie wahało się między 4,2 procent a 5,9 procent, natomiast w szóstej gminie nasi kandydaci do komisji odpadli w losowaniu, co poskutkowało poparciem na poziomie 1,4 procent. Co trzecia komisja w Polsce nie posiadała naszego reprezentanta. Do wejścia do Sejmu brakowało po jednym głosie z takiej komisji.

Właśnie wczoraj odbyło się w Łukowie spotkanie z P. Wiplerem, na bazie takich spotkań budujemy struktury ludzi chcących uczestniczyć w naszej pracy oraz pilnować prawidłowego przebiegu wyborów, co jest tak potrzebne szczególnie w mniejszych miejscowościach.

Subwencję wykorzystamy jak najskuteczniej, aby zrealizować nasze podstawowe zadanie, jakim jest uzyskanie jak największego poparcia w wyborach. Kontrolę nad jej wydatkowaniem sprawują organa partii, ze szczególną rolą wybieranej spośród członków Krajowej Komisji Rewizyjnej. Pożyteczne wydatkowanie tych pieniędzy wraz z bieżącą oceną efektów są priorytetowymi tematami dyskusji „na szczycie”, dlatego mam pewność, że nasze finanse będą nadal pożytkowane rozsądnie i efektywnie.

Czytaj też: Partia Korwin-Mikkego „Wolność” zachowa kasę. Sąd uchylił postanowienie PKW o odebraniu subwencji

Od czasu konwentu partii w październiku, na którym zmieniono nazwę na Wolność, minęło już kilka miesięcy. Do dziś jednak często konferencje i spotkania odbywają się z logiem „KORWiN” w tle. Kiedy sympatycy mogą oczekiwać nowego loga i identyfikacji wizualnej?

P.W.: W przeciwieństwie do większości tzw. aktywu internetowego nie śledzę tej sprawy i średnio mnie ona obchodzi. Organizuję konferencje lokalne bez używania logo, ścianek, rollupów, tak jak robiłem to przez lata i tak jak robią to pozostałe ugrupowania w regionie. Może właśnie dlatego jako siedleccy wolnościowcy podczas eurowyborów zrobiliśmy najwyższy wynik w kraju, bo nie przejmowaliśmy się bajerami, tylko wychodziliśmy do ludzi. Takie podejście do działania w sferze publicznej gorąco polecam wszystkim.

Sprawa logo powinna spędzać sen z powiek grafikom, biuru prasowemu i prezydium partii, tymczasem stanowi temat nr 1 wśród sympatyków orbitujących gdzieś w okolicach partii. Myślę, że niejako w roli tematu zastępczego. Dla mnie to, czy logo będzie oraz kiedy będzie, jest sprawą trzeciorzędną, szczególnie wobec bogactwa możliwości działalności lokalnej oraz wymagającej naszego bieżącego działania sytuacji w kraju.

Przejdźmy więc do spraw bieżących. Prezydent RP Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o zgromadzeniach, choć jak twierdzi ma do niej wiele zastrzeżeń. Pan sam protestował przeciwko ówczesnemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Jak dzisiaj, po półtora roku prezydentury Andrzeja Dudy, ocenia Pan jego poczynania?

P.W.: Prezydent już od chwili wzięcia jego kandydatury pod uwagę działa w ścisłej kooperacji ze swoim zapleczem politycznym. Przed nami spotkanie Duda-Trump i należy pamiętać, że jego przebieg zależy przede wszystkim właśnie od tego zaplecza, nie tylko od samego prezydenta. A przypominając sobie wypowiedź ministra Waszczykowskiego świadczącą o tym, że Polska nie miała żadnego kontaktu z otoczeniem Trumpa aż do rozstrzygnięcia wyborów w USA muszę stwierdzić, iż owe zaplecze nie powala.

Zobacz także: Prezydent Duda zaprosił prezydenta Trumpa do złożenia wizyty w Polsce

Jednym z moich zastrzeżeń jest brak natychmiastowego ułaskawienia naszych żołnierzy z Nangar Khel, czego konieczność podnosił w kampanii prezydenckiej Janusz Korwin-Mikke. Mimo wszystko uważam, że Prezydent Andrzej Duda w sposób zadowalający wywiązuje się z roli, jaką przewiduje pełniona przez niego funkcja. Ważne, by prezydent nie ważył sobie lekce urzędu, by nie kompromitował naszego kraju.

Prezydent RP pełni funkcję głównie reprezentacyjną, natomiast Polską rządzi ktoś zgoła inny i to swoimi działaniami i wypowiedziami potwierdzają politycy innych państw, jak chociażby ostatnio A. Merkel i M. Le Pen.

Mówi Pan o możliwości działania w odniesieniu do sytuacji w kraju. Co w rządach Prawa i Sprawiedliwości wymaga szczególnej krytyki, co Wolność zrobiłaby inaczej? A może jednak jest coś co można określić mianem „dobrej zmiany”?

P.W.: Wszelkie zapowiedzi zmiany dobrej dla Polski albo pozostają w sferze werbalnej, albo szybko są zniekształcane lub wręcz wycofywane. Szczególnej, skoncentrowanej krytyki wymaga polityka gospodarcza rządu PiS. Tzw. totalna opozycja pomija tę sferę, dlatego tak bardzo brakuje Wolności w Sejmie. Wówczas nasza krytyka byłaby słyszalna dla mas. Obecnie musimy zmagać się z nierównością informacyjną, działając głównie w sferze lokalnych konferencji prasowych i działalności internetowej. Tymczasem kraj skręca coraz bardziej w lewo.

W pomysłach firmowanych osobą wicepremiera Morawieckiego najgorsze jest to, że faktycznie są wdrażane. Naszą rolą będzie w niedalekiej przyszłości pokazywanie ich negatywnych skutków i przypominanie, kto przed nimi przestrzegał. Kolejną kwestią jest nepotyzm, którym PiS prześcignął PSL, zarówno na szczeblu krajowym jak i lokalnym. Kwestia nepotyzmu została poruszona przez opozycję sejmową, ale dość nieśmiało, gdyż ona sama również ma na koncie grzeszki tej materii. Patrząc na skalę tego zjawiska, można śmiało rzec, że rządy PiS to nie jest „dobra zmiana”, a „dobra zamiana”.

Czytaj więcej: Wszystkie zaniedbania PiS. „Dobra zmiana” czyli kontynuacja poprzednich rządów

Wracając jeszcze do Donalda Trumpa. Ten, mimo że kampania dawno się skończyła, ciągle mówi o gigantycznych obniżkach podatków i znaczących ograniczeniach biurokracji. Ostro podchodzi też do kwestii imigrantów, w najnowszym projekcie budżetu uwzględniono środki na budowę muru na granicy z Meksykiem. Taka polityka doprowadzi do pozytywnych zmian w USA? I przede wszystkim jaki będzie to miało wpływ na sytuację w Europie?

P.W.: Europie daleko do Ameryki. Tutaj panuje inna mentalność i niewiele wskazuje na to, że miałaby się ona poprawić. Mnie zdecydowanie bliżej do wartości amerykańskich uosabianych wręcz przez Trumpa, niż do pseudowartości unijnych, które wytworzyły próżnię demograficzną, kulturową i ekonomiczną. Próżnię, która zassie pierwszą lepszą alternatywę, czyniąc Europę kontynentem upadłym i podzielonym między agresywniejszych, mądrzejszych i bardziej pracowitych. Europa będzie przestrogą dla reszty świata i zapewnieniem Amerykanów, że dokonali dobrego wyboru.

Od samego początku kibicowałem Trumpowi i moja radość rosła z każdą kolejną pokonaną przez niego przeszkodą. Mimo że wyniki wyborcze były dla mnie do przewidzenia, nie przespałem tej pamiętnej nocy śledząc sytuację i, co bardziej rozrywkowe, reakcje. A reakcja Europy nie podnosi na duchu. Pozostaje mieć nadzieję, że brutalna rzeczywistość nauczy narody europejskie odpowiedzialności i przynajmniej niektóre z nich przetrwają. Nasz przetrwa na pewno, oby tylko zaczął brać przykład z mądrych rozwiązań konkurentów i zaczął w końcu uczyć się na błędach tych, którzy upadli.

W Europie prąd „antysystemowy” zdaje się nieco cichnąć, wobec przytłaczającej przewagi, głównie w mediach, establishmentu. Przegrał Hoffer w Austrii, porażkę poniósł także Wilders w Holandii. W Niemczech kanclerzem będzie prawdopodobnie Angela Merkel lub Martin Schulz. Czy mamy szansę na „Polskiego Trumpa” w kolejnych wyborach?

P.W.: Jedynym „polskim Trumpem” jest obecnie Janusz Korwin-Mikke. Zgadzają się wszystkie istotne poglądy, zgadza się relatywny status majątkowy wśród polityków, zgadza się „high energy”, są nawet podobieństwa w życiorysach. Ale to nie od „polskiego Trumpa” zależy, czy prąd antysystemowy popłynie szerokim strumieniem. To zależy od postawy tysięcy ludzi, którzy swoim przykładem i działaniem będą zmieniać mentalność swoich rodaków. A jest co zmieniać.

W krajach zachodnich nie poświęcono wystarczająco dużych nakładów na to, by systematycznie edukować społeczeństwo. W tych krajach, ale również w Polsce, ruch ten ma charakter reakcyjny, negacyjny, a co za tym idzie, cechuje się krótkimi zrywami zamiast ciężką pracą na co dzień.

Zryw na wybory nie załatwia sprawy, choćby nie wiem, ile przy tym było fajerwerków. Bez głęboko zaszczepionych wartości w społeczeństwie nie przełoży się ich również na państwo, na wybory. A konkurencja nie śpi, nawet ikona wolności jaką zawsze były USA, została poważnie skażona. Polskie młode umysły także są, w sposób przemyślany i zorganizowany, infekowane bakterią lewactwa.

Warto przeczytać: Polski Trump czy Amerykański Korwin? Czy JKM pójdzie śladem Trumpa?

Największą przyczyną zła jest bezczynność ludzi dobrych, dlatego nie pozostaje nam nic innego jak tylko wziąć się do roboty i wykonywać ją mądrze. Nasz trzeci sektor w zmaganiach na rzecz wolności jest niedoceniany, ale bez dwóch zdań zdaje egzamin, jest wzorem dla innych. Między innymi dlatego jestem orędownikiem mocno zacieśnionej współpracy na linii organizacje pozarządowe-polityka. To korzyść dla obu tych gałęzi. Obserwuję obecne działania i zauważam, że wsparcia osobowego potrzebuje ramię polityczne opowiadające się za wolnością w sposób jednoznaczny i bezkompromisowy, a nie rozmyty i skrępowany. Tylko takie podejście jest w stanie zagwarantować wprowadzenie zmian oraz ich utrzymanie.

Dziękuję za rozmowę.

1 KOMENTARZ

  1. Od lat nie jestem juz bezkrytycznym fanem Korwina, ale jednak do Trumpa bym go nie porownywal. Trump to protekcjonista i nacjonalista, a Korwin to konserwatywny-liberal (niestety z odchyleniami imperialistycznymi ale to tylko w gebie bo zazwyczaj glosuje przeciw wojnom). Zreszta Korwin sam pisal wczesniej, ze Trump jest zbyt populistyczny i wolalby Cruza. Przypominam, ze Korwin nigdy nie byl przeciwnikiem imigracji. W NCzasie! pare lat temu nawet pisal, ze niemowiacy po Polsku imigranci (dal przyklad z Chinczykiem gotujacym „chinszczyzne” do czego mowa Polska nie jest niezbedna) to zaden problem dla kraju. W zeszlym roku mowil tez wielokrotnie, ze jakby w kazdym powiecie zamieszkalo paru Muzlumanow to tez by sie nic nie stalo. A nie tak dawno temu zwiazany z Korwinem NCzas! namawial rzad Polski do legalizacji pobytu dla pacujacych w Polsce Ukraincow i Wietnamczykow. Czy ktos wyobraza sobie Trumpa mowiacego takie rzeczy? Korwin to jednak inna klasa polityka. On w dupie ma demokratyczne poparcie i mowi co mysli. Dlatego ma 1% poparcia, a czesto wciskajacy kity Trump jest teraz prezydentem USA… Niestety stara gwardia (Korwin, Michalkiewicz) bedzie powoli odchodzic a nastepcow w srodowisku wolnosciowym nie widze bo jak tu ufac skoczkowi Wiplerowi (ktory nie tak dawno temu wysmiewal Korwina), Sommerowi, ktory jakis czas temu olal Korwina i wystartowal do parlamentu unijnego z innej partii, Ziemkiewiczowi ktory namawial do anszlusu do UE czy Berkowiczowi ktory chyba tylko powtarza po starszych a sam nie ma zadnych wlasnych przemyslen. Jest jeszcze Braun, ale jakos kiepsku mu idzie organizowanie czegokolwiek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here