Socjalizm według Unii. Polska nie powinna się skupiać na dotacjach

Zauważmy, że to rejon Dalekiego Wschodu ma teraz najszybciej rozwijającą się gospodarkę świata, a nie zniszczona socjalizmem Europa. A może warto by zainteresować się bliższą współpracą z państwami, które są na podobnym poziomie rozwoju ekonomicznego jak Polska, takimi jak np. Turcja, Kazachstan, Malezja czy Argentyna? Poza tym nie wydaje się, by Unia całkowicie zamknęła się na współpracę z Polską, która przestałaby być jej członkiem, tak jak nie zamknie się całkowicie na współpracę z Wielką Brytanią po „Brexicie”, bo to też jest w interesie państw UE.

Czym grozi dalsza obecność Polski w strukturach UE?

Można być członkiem UE i się rozwijać, bogacić się. I to bynajmniej nie dzięki dotacjom, a sensownej polityce gospodarczej, handlowej, podatkowej. Np. Irlandia wzbogaciła się na tym, że obniżyła podatki dla firm, by zachęcić amerykańskich inwestorów. Luksemburg – wbrew interesom całej Unii – po cichu prowadził politykę raju podatkowego. Niemcy z kolei postawiły na eksport, który przekłada się na nadwyżki budżetowe. Niestety kolejne polskie rządy swoje plany rozwojowe opierały na dotacjach, a na rozdawnictwie jeszcze nikt się nie wzbogacił, czego przykładem jest Grecja, Hiszpania czy Portugalia, które dostały najwięcej z Brukseli i w efekcie mają stagnację gospodarczą, potężne zadłużenie i rosnące bezrobocie.

Właściwie to unijne dotacje w dużej mierze są odpowiedzialne za stan gospodarek w tych krajach. Dotacje może są dobre dla niektórych ich beneficjantów, ale dla państwa w ogólnym bilansie – nigdy. Te kraje, które swój rozwój opierały na unijnych dotacjach, teraz leżą i kwiczą.

A Polska – skoro na chwilę obecną nie można opuścić tych struktur – powinna po prostu wykorzystać swoje członkostwo w UE, tak jak to robią państwa typu Niemcy czy Francja, a nawet wspomniany Luksemburg, nie oglądając się na interes innych krajów UE. Bo polityka gospodarcza państwa nie może polegać na służeniu innym krajom. Wydaje się, że rządy PO bardziej dbały o interes Berlina i dobry pijar w Brukseli niż o polską gospodarkę, tak jak dla władców PRL ważniejszy był interes Moskwy. Prywatyzacja odbywała się na korzyść zagranicznych inwestorów, a wprowadzane przepisy były niekorzystne dla polskich firm, a dobre dla międzynarodowych koncernów. Na dodatek państwowe służby – jak urzędy skarbowe, służba celna, Sanepid, PIP i inne, nie wspominając o policji, prokuraturze i sądach – często działały tak, by wykosić z rynku polską konkurencję. Ale polityka gospodarcza państwa nie może też polegać na etatyzmie, co z kolei robi PiS: podnoszenie podatków, nacjonalizacja ukryta pod pojęciem repolonizacji, coraz to nowsze zakazy uderzające w przedsiębiorczość. Rozwiązaniem jest przyjmowanie regulacyjnego (obowiązkowego) minimum z Brukseli i nic ponadto. Tymczasem niejednokrotnie polscy politycy i urzędnicy są gorsi od tych unijnych i nowe przepisy z Brukseli wykorzystują jako pretekst do nakładania jeszcze surowszych regulacji niż to unijne minimum. To samo dotyczy podatków – patrz podatki od energii elektrycznej.

Samo członkostwo w UE czemuś powinno służyć i do czegoś powinno być wykorzystywane. W przeciwnym razie nie ma sensu. Przede wszystkim nie powinno się skupiać na unijnych dotacjach, których wartość w porównaniu z całością gospodarki jest znikoma (ok. 3 proc.), a które na dodatek więcej kosztują, niż są warte, i co gorsza, demolują całe branże (np. szkolenia, rynek usług internetowych), wyciągając je spod działania sił rynkowych i wpychając we władanie urzędnicze. Na dodatek dotacje powodują utratę niezależności, gdyż coraz częściej stają się narzędziem szantażu. Ostatnio odebraniem unijnych srebrników Polsce groził prezydent Francji Franciszek Hollande, a kanclerz Austrii Krystian Kern opowiedział się za ograniczeniem funduszy unijnych dla krajów, które nie chcą przyjmować nielegalnych imigrantów czy też uprawiają tzw. dumping podatkowy lub socjalny. Członkostwo w UE poza wolnym przepływem ludzi, towarów, usług i kapitałów powinno też służyć umacnianiu geopolitycznej pozycji Polski oraz bezpieczeństwa narodowego.

Polska powinna jednocześnie lobbować za rozwiązaniami rynkowymi i antyetatystycznymi, aby w tym kierunku reformować całą UE. Jednak zarówno od poprzednich rządów PO, jak i od obecnych PiS trudno tego oczekiwać. Skoro nie potrafią realizować korzystnej dla Polski polityki wewnętrznej, to tym bardziej nie będą potrafili prowadzić korzystnej dla naszego kraju polityki w ramach UE. Problem też w tym, że trzeba mieć pomysł na państwo, którego nasi rządzący nie mają. Ich pomysłem nadal jest stare „TKM”.

Właśnie została opublikowana Pana najnowsza książka „Socjalizm według Unii”. Jakie ważne informacje znajdą Czytelnicy na jej kartach?

Moja książka ma na celu przede wszystkim uświadomienie Polakom, że – wbrew panującej propagandzie – zarówno unijne regulacje, jak i unijne dotacje są szkodliwe. Niektórzy są zdania, że skoro te pieniądze i tak są grabione podatnikom, to trzeba ich jak najwięcej odzyskać. Niestety to nie jest właściwe podejście, bo jak wspomniałem wyżej, a o czym piszę w książce, dotacje niszczą konkurencję, powodują nierynkowe zachowania, uzależnienie od biurokracji, alokują zasoby w sposób nieoptymalny, uskuteczniają korupcję, a także zachowania przestępcze i klienckie, szczególnie w sytuacji wydawania pieniędzy unijnych przez urzędy. Do tego trzeba dodać efekt w postaci gigantycznego zadłużenia, jakie jest rezultatem brania dotacji przez samorządy na często niepotrzebne inwestycje.

Co ciekawe, są w Polsce przedsiębiorcy, którzy zadeklarowali, że nie wezmą unijnych srebrników – i o nich też piszę w książce. Nie lepiej sytuacja wygląda z unijnymi regulacjami. Motto mojej książki, które zaczerpnąłem z mojej rozmowy z dr. Balázsem Váradim, ekspertem Budapeszteńskiego Instytutu Badań Politycznych, brzmi: „Każda regulacja ma cenę w postaci odebrania części wolności”. I tego się trzymajmy.

Dziękuję za rozmowę.

2 KOMENTARZE

  1. […] „Nowoczesna Czeladź”. W środku znajduje się m.in. fragment wywiadu ze mną na temat UE: Polska nie powinna skupiać się na dotacjach oraz reklama mojej najnowszej książki „Socjalizm według Unii”. Cała gazeta do […]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here