Michalkiewicz: Kim był Dawid Rockefeller

Ponieważ znajomość łaciny staje się obecnie coraz rzadsza nie tylko wśród doktorów, zwłaszcza tak sławnych jak pan dr Krzysztof Gojć (bo czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty), ale nawet wśród księży, to nic dziwnego, że medycyna przeżywa rozmaite kryzysy, na które nie skutkują nawet złote kataplazmy. W czasach kiedy żył, a właściwie kiedy zmagał się z tajemniczą chorobą John D. Rockefeller, lekarze byli bardziej spostrzegawczy, toteż jeśli nawet nie potrafili nazwać po łacinie tajemniczej choroby miliardera, to znaleźli na nią skuteczne remedium. Okazało się bowiem, że najlepszym lekarstwem dla majętnego pacjenta będzie przejście na dietę mleczną – ale z mleka kobiecego. Toteż cztery zdrowe Niemki odjęły sobie od piersi swoje dzieci, żeby karmić Rockefellera. Kuracja trwała dość długo, ale zakończyła się całkowitym sukcesem; Rockefeller wyzdrowiał i odtąd tylko dbał, by nic nie zakłóciło uregulowanego trybu życia, jaki prowadził, to znaczy posiłków i wypróżnień.

Kiedy na przykład niedaleko jego rezydencji miała przebiegać autostrada, której szum mógłby mącić mu ciszę, zapłacił za jej przesunięcie na odległość gwarantującą ciszę. I tak dalej, i tak dalej. Niestety nieubłagana śmierć zabrała go z tego świata w wieku 97 lat – i dopiero wnuk osiągnął cel, a nawet go przekroczył, dożywając 101 lat.

Nieboszczyk założył Komisję Trójstronną, w której uczestniczą rozmaici ambicjonerzy, marzący o udziale w rządzie światowym. Niestety pragnienie pozostawania w przyjaźni ze wszystkimi doprowadziło Dawida Rockefellera do popadnięcia w złe towarzystwo.

Najlepszą tego ilustracją są polscy uczestnicy Komisji Trójstronnej. Pan Jerzy Baczyński, który tak naprawdę nazywał się Sroka, został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik o pseudonimie „Bogusław”. Marek Belka – oczywiście „bez swojej wiedzy i zgody” – został zarejestrowany pod pseudonimem „Belch”.
Andrzej Olechowski, chyba za sprawą Gromosława Czempińskiego, obecnie generała, był agentem sławnego „wywiadu gospodarczego”, w którym przybrał kryptonim „Must”, a o całkowitym upadku tego towarzystwa świadczył udział w Komisji biłgorajskiego filozofa Janusza Palikota. Wyżyć w takim towarzystwie musiało być coraz trudniej, toteż nic dziwnego, że Dawid Rockefeller, zaciskając zęby, żył i żył, ale w końcu nie miał wyjścia i taktownie umarł.

„Z powieści tej moralny sens wynika dla młodzieży” – jak głosiła piosenka o Noem, co to „przechadzał się przed Panem” – żeby nawet, a może nawet zwłaszcza w sytuacji powodzenia finansowego zwracać uwagę na towarzystwo, które do wielkich pieniędzy garnie się na podobieństwo much, które – jak wiadomo – nie mogą się mylić.

Cóż jednak robić w sytuacji, kiedy z powodu wieku człowiek nie jest tak spostrzegawczy jak kiedyś? Wykorzystują to rozmaici szubrawcy, no a rezultaty jak zwykle są opłakane. Okazuje się, że to nie śmierć jest straszna. To starość jest straszna.

12 KOMENTARZE

  1. Pisząc takie bezeceństwa pod takim ważnym artykułem . Zamiast ogłosić roczną żałobę , po takim wielkim człowieku istnym Mojżeszu naszych czasów . Co ja mówię odszedł Mojżesz i Noe i wszyscy prorocy Izraela w jednym człowieku , na szczęście zastąpi go młody energiczny 85 letni syn .

  2. prawdziwe nazwisko Rola Feliks jego pradziadek był sąsiadem rabina z Hrubieszowa którego koza nazywała się Sala
    ….skąd to wiem? dziadek mojego sąsiada z Gdańska był w tam na wycieczce.

  3. Mówi się, ze gdy umiera ktoś ważny, to kończy się pewna epoka. Tak jest, i jest tak, że D.Rockefeller następcy mieć nie będzie, bo mowy o takich możliwościach – jakie miał on – być nie może – z przyczyn obiektywnych.

  4. W dawnych dobrych czasach nie było ZUSu i ci którzy nie mogli pracować żebrali pod kościołem i komu to przeszkadzało? Oczywiście lewactwu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here