Braun, Korwin i Ziemkiewicz o perspektywach prawicy. Czy trzy lata po największym sukcesie wolnościowcy zaczną wreszcie współpracować? [KOMENTARZ]

Grzegorz Braun / Janusz Korwin-Mikke / Rafał Ziemkiewicz

Trzy lata temu, dokładnie 9 kwietnia 2014 roku, Kongres Nowej Prawicy, na czele którego stał Janusz Korwin-Mikke, zarejestrował listy wyborcze w województwie pomorskim i dzięki temu ugrupowanie to wystawiło kandydatów do Parlamentu Europejskiego w całym kraju.

Te wydarzenia były preludium do największego sukcesu ruchu wolnościowego w Polsce po 1989 roku. Po latach niepowodzeń i posuchy wreszcie przyszedł tak długo wyczekiwany sukces.

Bo sukcesem trzeba określić zdobycie 4 mandatów i ponad 7 procent poparcia przez najbardziej uniosceptyczne ugrupowanie. W trakcie tamtej kampanii Artur Dziambor wypowiedział pamiętne słowa: „Tej siły już nie powstrzymacie”.

Niestety siła ruchu wolnościowego powstrzymała się sama, kiedy kilka miesięcy później doszło do rozłamu w KNP i część prominentnych działaczy postawiła odwołać Korwin-Mikkego i przeforsować na prezesa europosła Michała Marusika.

Czytaj także: Miał walczyć z absurdami UE a leni się na potęgę. Stanisław Żółtek z KNP „nie ma czasu”. Jak wypada w porównaniu z Korwinem i Marusikiem?

Wówczas część działaczy postanowiła pozostać w Kongresie Nowej Prawicy, który już wkrótce miał zostać zmarginalizowany, a część rozpoczęła budowę nowej siły, czyli partii KORWiN (Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja).

Do wyborów prezydenckich w 2015 roku wystartowało czterech wolnościowych lub blisko związanych z poglądami wolnościowymi kandydatów: bezpartyjny Grzegorz Braun, Jacek Wilk z KNP, Marian Kowalski z Ruchu narodowego i Janusz Korwin-Mikke z partii KORWiN. To jednak nie przełożyło się na dobre wyniki.

Janusz Korwin – Mikke zdobył wówczas 486 084 głosy (3,26%), Grzegorz Braun 124 132 głosy (0,83%), Marian Kowalski 77 630 głosów (0,52%) a Jacek Wilk 68 186 głosów (0,46%). Można stwierdzić, że przez rok od eurowyborów ruch wolnościowy w Polsce nie zrobił postępu, a kto stoi w miejscu, ten się cofa.

Trzeba jednak zauważyć, że wiele głosów ze środowisk prawicowych zebrał Paweł Kukiz, który zdobył 3 099 079 głosów (20,80%).

Do wyborów parlamentarnych wielokrotnie mówiło się o zjednoczeniu tzw. „antysytemowców”, czyli głównie środowisk skupionych wokół ww kandydatów. Ostatecznie do niego nie doszło, oddzielnie wystartowały komitety Pobudka i KORWiN. Z kolei Paweł Kukiz, będący na wznoszącej fali popularności, postanowił założyć własny ruch pod nazwą Kukiz’15. Tam swoje miejsce znaleźli m.in. ludzie z Ruchu Narodowego, KNP, KoLibra czy UPR-u.

Warto przeczytać: Dr Mentzen: Formacje wolnościowe powinny się porozumieć i wystartować razem

Potencjał wolnościowców po raz kolejny nie został wykorzystany. Sam Paweł Kukiz, który podobno nie uważa się za prawicowca, roztrwonił kapitał wyborczy, który miał po wyborach prezydenckich i w wyborach parlamentarnych zdobył jedynie 7 procent głosów. To przełożyło się na wejście kilku posłów wolnościowych z list komitetu muzyka.

Środowisko skupione wokół Janusza Korwin-Mikkego zdobyło co prawda rekordowe ponad 722 tys. głosów, ale to było za mało, żeby wejść do Sejmu. Do przekroczenia progu wyborczego zabrakło około 40 tys. głosów.

Można śmiało stwierdzić, że potencjał po wyborach do europarlamentu, entuzjazm setek tysięcy młodych ludzi i sondaże dające KNP nawet dwucyfrowe poparcie nie zostały w pełni wykorzystane.

Jak dziś wygląda sytuacja wolnościowców w Polsce? Wobec braku perspektyw i nadziei, część osób współpracuje z wolnościowymi posłami klubu Kukiz’15, którzy mogą z mównicy sejmowej głosić wolnościowe postulaty. Są oni jednak w ruchu z ludźmi o poglądach lewicowych, socjalistycznych, przez co ich głosowania są marginalizowane.

Zobacz przykład: Katastrofa! Sejm przyjął projekt „apteka dla aptekarza”. Wszystko mimo genialnych wystąpień posła Jakuba Kuleszy [WIDEO]

Ciężko jednak widzieć w jasnych barwach współdziałanie z Pawłem Kukizem, kiedy ten stwierdza, że z ruchem wolnościowym nie zamierza współpracować.

Druga część wolnościowców odcięła się od tego polityka i pozostała w ruchach, w których może działać jedynie z ludźmi o takich samych poglądach. To nie pozwoliło jednak na wejście do parlamentu.

W ostatni weekend w Warszawie odbyła się Wielka Konferencja Prawicy, na której gościli między innymi Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke i Rafał Ziemkiewicz. Nie pojawił się natomiast Paweł Kukiz, który o swojej decyzji poinformował wieczorem dzień wcześniej.

W trakcie swojego przemówienia Braun mówił o tym, że w wielu rzeczach zgadza się ze środowiskiem wolnościowym, rozumianym jako osoby skupione wokół Korwin-Mikkego i Najwyższego Czasu. Podkreślał jednak warunki, które musi spełniać program pod którym on mógłby się podpisać, czyli głównie uznanie znaczącej roli religii.

Z kolei prezes Wolności podkreślał rzeczy, w których zgadza się z Braunem, a słuchając jednego przemówienia po drugim można było odnieść wrażenie, że mówcy są ze sobą zgodni w około 80-90 procentach poglądów. Korwin-Mikke odpowiadał także na pytanie od jednej z osób obecnej na sali o możliwość współpracy z Endecją. Prezes wypowiedział się o takiej perspektywie bardzo przychylnie.

W niedzielę na konferencji występował także Rafał Ziemkiewicz, który współpracuje właśnie z Endecją, czyli ugrupowaniem zrzeszającym m.in. posłów Jakubiaka i Andruszkiewicza z Kukiz’15. Ziemkiewicz mówił o konieczności stworzenia wspólnych list przez prawicowców, gdyż wspólnie mogą oni liczyć nawet na 15 procent głosów. Jako przyczynę braku takiego porozumienia wskazywał chęć do liderowania nawet małej grupie osób niektórych przedstawicieli. Jak mówił nie są oni w stanie być „jedynie jednym z liderów” kilkutysięcznej organizacji.

Ciosem w ruch wolnościowy, a przynajmniej jedną z ważniejszych osób w jego środowisku, może być artykuł „Faktu”, w którym oskarża się Przemysława Wiplera o defraudację znacznych sum pieniędzy z Fundacji Wolność i Nadzieja. Informacje najpopularniejszemu dziennikowi w Polsce miał dostarczyć bliski współpracownik Wiplera – Łukasz Wróbel. Sam zainteresowany odmówił komentarza przed konsultacją z prawnikami.

Czy wolnościowcom uda się wspólnie osiągnąć sukces w wyborach parlamentarnych w 2019 roku? Miejmy nadzieję. Polski nie warto oddawać w łapy pisowskiej neosanacji ani malwersantów z groteskowej opozycji z PO na czele.

Zobacz także: Wipler jak Kijowski? „Fakt”: Wipler okradł fundację! Podają przykładowe wydatki byłego posła

Na koniec trochę wspomnień sprzed trzech lat:

Źródło: wolnosc24.pl

17 KOMENTARZE

  1. Co to za prawicowcy których żony rodzą dzieci w państwowych socjalistycznych szpitalach zamiast w domu ze znachorką tak jak w złotym XIX wieku

    • ciebie spłodziła locha z lasu i jakoś nikt z tego halo nie robi. Jak widać prawicowcy nawet dla karykaturalnych niedorozwoi mają szacunek, bo życie należy szanować, natomiast faszystowskie lewaczki takie cóś jak ala utylizowali by już w stadium embrionalnym.

    • Mój syn urodził się w klinoce za moje ciężko zarobione pieniądze. Niestety matka namówiona przez feministki postanowiła rozjebać naszą małą rodzinę. Teraz jest niezależną matką za moje 2000 miesięcznie. Ala Wilk to jakiś troll z Razem chyba..

    • pomyliło ci się nieco od nadmiaru gender i wibratora, acz po części masz rację – Bosak to narodowy prawicowiec, a Kowalski to pisowiec i narodowy socjalista.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here