Czy Święta Wielkanocne uczą nas czegoś o wolnej ekonomii?

Z księdzem doktorem Jackiem Gniadkiem, misjonarzem werbistą, rozmawia Rafał Pazio.

Ksiądz powiedział o swoim zainteresowaniu ekonomią. Czy Święta Wielkanocne uczą nas czegoś o wolnej ekonomii? Mówi się o ekonomii zbawienia.

Ojcowie Kościoła wprowadzili ten termin. Chrystus działa i zbawia, co zostało nazwane ekonomią zbawienia. Może dlatego, że ojcowie Kościoła rozumieli ekonomię w sposób klasyczny, a my mamy keynesizm, państwowy interwencjonizm – i pomieszało się nam w głowach. Nie potrafimy zrozumieć terminu „ekonomia zbawienia”. Mamy trudności ze zrozumieniem, czym jest odkupienie.

A czym jest?

Żeby wytłumaczyć, czym jest tajemnica paschalna, odwołuję się do tradycji starożytnego małżeństwa. W scenie zwiastowania do Marii przychodzi archanioł Gabriel i mówi, że pocznie syna. Maryja pyta: jak to się stanie?

Jest zaślubiona Józefowi, ale jeszcze nie zna męża. To pokazuje, że w starożytnym Izraelu instytucja małżeństwa oparta była na dwóch etapach. Chrystus odkupił nas i zapłacił cenę w tym sensie, że jest oblubieńcem, a Kościół jest oblubienicą. Wybraną, w której Chrystus jest zakochany.

W obyczajowości starożytnej młody kandydat szedł do panny i uzgadniał z rodziną cenę, którą należało zapłacić. Ta cena była negocjowana. Na znak przymierza, kontraktu nalewali wina i ona wypijała symboliczną ilość z kielicha. Chrystus używa tej metafory małżeństwa, relacji oblubieńca i oblubienicy.

W jakim celu?

Chrystus wyszedł z domu Ojca, przyszedł na ziemię, stał się człowiekiem po to, żeby odszukać swoją oblubienicę, czyli Kościół, każdego z nas. Do uczniów mówi: „jesteście moimi wybranymi”. Chce zawrzeć z nimi nowe przymierze oparte na Jego krwi. Daje najwyższą cenę, swoje życie.

Co to ma wspólnego z wolną ekonomią?

Mamy dzisiaj ceny regulowane, ustalamy sobie ceny minimalne. Jezus takiego świata by nie zrozumiał. Przyszedł i dał najwyższą cenę. Gdybyśmy sami mieli ustalić cenę, jaką miałby za nas dać Chrystus, nie wpadlibyśmy na to, żeby to miała być Jego krew, śmierć i męka na krzyżu. Nawet by nam do głowy nie przyszło, że jesteśmy grzeszni. Nie bylibyśmy świadomi, ile kosztujemy. Chrystus się nie targował. Dał najwyższą cenę.

Jak katolik powinien reagować na państwo opiekuńcze? Jego popieranie świadczy o jakimś zagubieniu?

Popieranie państwa opiekuńczego to niewątpliwie słabość. Człowiek potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Szuka, gdzie może je odnaleźć. Państwo jest nam potrzebne, ale w wersji minimum, np. do ochrony własności prywatnej. Nie do ochrony zdrowia, a do ochrony życia już tak. W klasycznym nauczaniu społecznym Kościoła w ten sposób o tych sprawach mówiliśmy. Teraz odbiegamy od tego sposobu mówienia. Z kolei człowiek kroczy za bezpieczeństwem, rezygnując z wolności, ponieważ daje się nabierać. Tak właśnie manipuluje szatan. Podpowiada, żebyśmy zrezygnowali z wolności. Sami się później dziwimy, że nie ma ludzi przedsiębiorczych. Jeżeli wprowadziliśmy państwo opiekuńcze, nie ma przestrzeni na ryzyko. Gdzie nie ma ryzyka, nie ma miejsca dla przedsiębiorczych.

CZYTAJ DALEJ O PAŃSTWIE OPIEKUŃCZYM

5 KOMENTARZE

  1. Zniesienie socjalu i brak panstwowej emerytury wymusi aotomatycznie wielodzietnosc!!!
    Sierot tez nie bedzie !!! Bo ludzie bezdzietni tez istnieja!! Egipt, Bangladesz i inne
    😉

  2. Masz wielką rację ehm — drugiego tak dobrze zorientowanego o tym, czym jest socjalizm, czym kapitalizm, a czym — nie są, drugiego takiego ze świecą szukać! Powyżej wskazał on wiele aspektów niesłychanie istotnych, i przejrzyście je naświetlił. Oby kiedyś został naszym prymasem!

    Chętnie bym przeczytał jakąś jego większą publikację: mam nadzieję, że może jakąś książkę? I oby obszerne z niej wyimki znalazły się w necie, aby można się na nie powoływać w jakiejś dyskusji.

    Do tego co mówił chciałbym dodać pewne zagadnienie teologiczne, związane z państwową dobroczynnością. Która, jak chyba nie trzeba ko-liberalnym, tutejszym uczestnikom przypominać — polega na tym, że Państwo sypnie jakąś-tam jałmużnę tym, których uzna za potrzebujących. A skąd ono weźmie na to środki? Ko-liberałowie wiedzą: z podatkowej grabieży! Zostawmy ją na razie na boku, i przypomnijmy, że jałmużna należy do szerokiego spektrum dobrych uczynków, którymi możemy zmazać grzechy, i dzięki tymże uczynkom — możemy zapewnić sobie miejsce w niebiesiech. Ale (ja się pytam) kto ma jakąś-tam zasługę (w niebiesiech) za to, że te zrabowane pieniądze trafiają do owych (arbitralnie, i, oczywiście: zgodnie z odpowiednimi przepisami) wyznaczonych potrzebujących? Czy zasługę mają urzędnicy, którzy tym zawiadują? Wolne żarty, oni mają taką pracę, i otrzymują za nią wynagrodzenie w pełni doczesne, więc nic im w niebiesiech poczytane jako zasługa być nie może. No to pewnie ci, którzy te środki wypracowali? Ależ przecież zostały im one zabrane siłą, czyli można rzec, że wbrew ich woli. Czy więc zasługę mają posłowie, którzy takie prawo (a raczej: lewo!) uchwalili? Niby za co?? Oni to robią z wyrachowania, licząc na rosnące słupki notowań, czyli działają z podszeptu szatana !

    ergo: dobroczynność państwowa odbiera ludziom zacnym możliwość uzyskania zasługi duchowej, korumpuje obdarowanych, i polityków, który nią się posługują w swych niecnych celach. A gdy o tych ostatnich mowa, to jest to termin dwuznaczny, do tego drugiego znaczenia bym ich wtrącił 😉

    • Poczytaj Biblię. Zbawienie jest za darmo, wystarczy przyjąć Jezusa. Milion dobrych uczynków nic nie zmieni. Jezus na krzyżu złożył doskonałą ofiarę i składanie ofiary w postaci mszy czy uczynków jest uraganiem i umniejszaniem Jego czynu. Czy nawet najlepsze uczynki mogą zmazać taką bezczelność?

  3. Przywołam jeszcze dwa teksty, na tematy mocno zbliżone:
    http://wolnosc24.pl/2016/12/12/ksiadz-waldemar-chrostowski-europejczycy-przegladaja-na-oczy-nasz-wywiad/#comment-18817
    Oraz: http://wolnosc24.pl/2017/03/02/cejrowski-ostro-o-pis-nie-podoba-mi-sie-bo-to-socjalisci-prowadze-biznesy-na-trzech-kontynentach-i-widze-roznice-to-nie-jest-chrzescijanski-system-video/#comment-19406
    — mam nadzieję, że tych sznureczków nie wytnie redakcyjny „bot” — co czyni permanentnie wtedy, gdy pojawiają się jakiekolwiek odsyłacze. Czyżby jakaś alergia?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here