W Indiach trwa polowanie na mięsożerców. Za burgera możesz zostać zlinczowany!

Ewidencjonowane przez UE krowy. Foto: pixabay

W Indiach przybiera na sile konflikt między wegetarianami a mięsożercami. Choć 70 proc. Indusów spożywa mięso, trwa kampania przeciw jego handlarzom, dochodzi do linczów i zabójstw. Podłożem sporu jest religia, a nie dobro środowiska naturalnego lub zwierząt.

Revathi kładzie przed mężem głęboki talerz z drobno pokrojonym, smażonym kurczakiem. „Smakuje?” – pyta. W jej głosie słychać niepewność, bo sama jest wegetarianką i nie próbowała potrawy. „Nie jest przypadkiem surowy? Gdybyś tak mógł się obejść bez mięsa, byłoby mi łatwiej” – wypomina mężowi.

„Ach, zjadłbym dobry stek wołowy!” – mówi w odpowiedzi Soham Mojumdar, puszczając oko do gości zebranych wokół stołu. Na boku dodaje, że wcale nie żartował. „Jestem prawdziwym Bengalczykiem, a nie jaroszem! Lubię mięso, a najbardziej ryby” – dodaje.

Revathi załamuje ręce – kurczaka może ugotować, ale w życiu nie tknie wieprzowiny. Mimo uszu puszcza uwagę o steku. „Pochodzę z Puny, tam się poznaliśmy. Soham przyjechał na studia z Bengalu. Kiedy jedziemy do jego rodziny, mam spory problem z jedzeniem” – opowiada.

„To zabawne, że Indie postrzegane są jako kraj wegetarian. To bzdura!” – mówi PAP Soumik De, Bengalczyk z Kalkuty, który pracuje w jednej z prestiżowych firm konsultingowych. „Podczas zagranicznych delegacji goście zawsze mnie o to pytają. Kiedy mówię, że zjem nawet wołowinę, robią wielkie oczy” – dodaje ze śmiechem.

Według oficjalnych badań rządowych z 2014 roku 71 proc. Indusów powyżej 15. roku życia to mięsożercy. Najwięcej jest ich w stanach południowych, gdzie mięso je powyżej 97 proc. mieszkańców (z wyjątkiem Karnataki), w Bengalu Zachodnim na wschodzie kraju (98 proc.) oraz stanach północno-wschodnich (z wyjątkiem Asamu, gdzie mięso spożywa 79 proc. mieszkańców).

„Oczywiście to nie znaczy, że ludzie jedzą tam mięso codziennie. Dużo zależy od ich zamożności” – komentuje Nithya Muthusamy, który pracował w Fundacji Zdrowia Publicznego w Delhi. „W wielu miejscach ludzie nie dojadają od pokoleń i widać to w ich wzroście, budowie ciała” – dodaje.

Muthusamy wskazuje na wyniki badań przeprowadzonych wśród kolejnych pokoleń imigrantów z Indii mieszkających w Wielkiej Brytanii. Kolejne pokolenia są wyższe i lepiej zbudowane niż ich rodzice.

„Przyczyna może leżeć jednak w bardziej zróżnicowanej diecie, a niekoniecznie w przewadze diety mięsnej nad wegetariańską. Na pewno w Indiach wybór między mięsem a wegetarianizmem jest podyktowany względami kulturowymi, a nie zdrowotnymi” – ocenia.

„Kiedy przeprowadziliśmy się do Delhi, okazało się, że jedzenie mięsa nie jest mile widziane” – opowiada Soham. „Jest traktowane niemal jak grzech, chociaż i tak większość ludzi je mięso” – wtóruje Soumik.

„Patrząc szerzej, dzisiejszy wegetarianizm w Indiach to przejaw moralnej wyższości grupy stanowiącej mniejszość wewnątrz samego hinduizmu, narzucony siłą mięsożernej większości za jej zgodą” – pisze na portalu Scroll.in Suryakant Waghmore, socjolog zajmujący się kastowością we współczesnych Indiach. Jego zdaniem wstrzymywanie się od jedzenia mięsa jest postrzegane jako proces duchowego oczyszczania się i narzędzie awansu społecznego wewnątrz kasty.

Wendy Doniger, światowej sławy badaczka hinduizmu, wielokrotnie przypominała, że u zarania hinduizmu wysokiej kasty bramini spożywali wołowinę. Niższe kasty miały zakaz spożywania tego mięsa. Później trend się odwrócił, a jego apologetą był m.in. Mahatma Gandhi, który odświeżył pomysł ochrony krów i otaczania ich opieką.

Jednak w ostatnim roku pomysł Gandhiego doprowadzono do niebezpiecznej granicy. W północnych Indiach grupy ochraniające krowy linczują osoby podejrzane o nielegalny handel wołowiną. Dochodzi do morderstw. Walkę z nielegalnymi handlarzami mięsa ogłosił Yogi Adityanath, nowy szef największego indyjskiego stanu Uttar Pradeś.

W obawie o swoje bezpieczeństwo zakłady zaczęli zamykać również legalni handlarze mięsa, nie tylko wołowiny, lecz również wieprzowiny i drobiu. Represje dotykają również ich klientów, głównie muzułmanów i dalitów – ludzi z najniższych kast.

„Doszło do tego, że w niektórych miejscach na północy Indii ludzie boją się jeść lub kupować mięso” – opowiada Akum, studentka delhijskiego uniwersytetu, która pochodzi z Nagalandu, gdzie ludzie chętnie jedzą wołowinę. „(Teraz) mięsożercy są kimś gorszym, a jeszcze niedawno nie było w Indiach takiej obsesji na punkcie mięsa. Każdy mógł jeść to, co chciał” – podkreśla.

źródło/pap

Czytaj więcej: Indie umieściły na orbicie okołoziemskiej jednocześnie 104 satelity

5 KOMENTARZE

  1. Człowiek jest drapieżnikiem – widać to dowodnie po budowie uzębienia, stosunkowo krótkim przewodzie pokarmowym i wydzielaniu żółci, niezbędnej do trawienia tłuszczów zwierzęcych. Wegeterianizm to zgubny idiotyzm, niestety…

  2. Wegetarianizm jest niebezpieczny dla człowieka z powodu braku wystarczającej ilości składników odżywczych i witamin w żywności wegetariańskiej. Ponadto tłuszcze zwierzęce są podstawą zdrowej diety.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here