Tylko u nas. Wywiad. Tadeusz Płużański zdradza kulisy ekshumacji na Łączce, i dymisji Krzysztofa Szwagrzyka

Tadeusz M. Płużąński

IPN wraca na Łączkę. Czym jest ten teren na wojskowym cmentarzu Powązkowskim?

„Łączka” to miejsce szczególne, miejsce święte. Tu w latach 1948-1956 rządzący bezprawnie Polską komuniści zrzucili do bezimiennych dołów śmierci zamordowanych polskich patriotów. Większość tych żołnierzy RP i działaczy niepodległościowych została zgładzona w katowni MBP przy ul. Rakowieckiej. Od 1982 r., aby jeszcze bardziej zatuszować tę komunistyczną zbrodnię, sowiecki generał Wojciech Jaruzelski, namiestnik Moskwy na polską kolonię, na tych tajnych, zbiorowych dołach, rozkazał postawić groby.

Co do tej pory udało się ustalić naukowcom z IPN na Łączce?

W ramach rozpoczętych w 2012 r. prac Instytut Pamięci Narodowej, a konkretnie zespół badawczy prof. Krzysztofa Szwagrzyka, ekshumował ponad 200 ludzkich szczątków, z czego ok. 50 zostało zidentyfikowanych. Tak na marginesie – taka skala identyfikacji w ciągu kilku lat to nie jest dobry wynik. Większość zniszczonych upływem czasu kości polskich niepodległościowców (czerwoni mordercy chowali ich bez trumien, na ogół jednego na drugiego) spoczywała pod miejscem, gdzie grobów nie było, ale znajdował się cmentarny śmietnik, a w 1990 r. powstał symboliczny pomnik zamordowanych, bo „łączkowe” rodziny przypuszczały, że to jest właśnie miejsce ukrycia ich bliskich.

Co jest jeszcze do przebadania, i czemu prace archeologiczne trwają już kolejny rok z rzędu?

Do przebadania pozostał większy teren współczesnej kwatery „Ł” i cała kwatera „ŁII”. Tam spodziewamy się odnaleźć szczątki ponad 100 osób, też uśmierconych na Rakowieckiej: strzałem w tył głowy jak rotmistrz Witold Pilecki, czy powieszonych jak gen. Emil Fieldorf. Prócz wymienionych bohaterów do dziś nie udało się odnaleźć zamordowanych żołnierzy IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, z ostatnim komendantem AK/WiN płk Łukaszem Cieplińskim na czele.

A czemu prace trwają już kolejny rok? Najkrócej rzecz ujmując – te poszukiwania są sprawą polityczną i wielu decydentów w Polsce bało się i boi do dziś prawdy ukrytej w komunistycznych dołach. Ofiary „Łączki” obnażają genezę czerwonego totalitaryzmu – a była nią zbrodnia i kłamstwo. Bo „Łączka” to warszawski Katyń – to dalsza część zbrodni i kłamstwa katyńskiego. Wśród oprawców znajdują się takie osoby jak Stefan Michnik.

O co chodziło w sporach w łonie IPN, w tym z demonstracyjną dymisją Krzysztofa Szwagrzyka?

O skuteczne prowadzenie prac. Zarówno o to, aby mogły być bez przeszkód rozpoczynane – w każdym przypadku formalne śledztwo musi wszcząć pion prokuratorski IPN, jak i kończone sprawnie przeprowadzanymi identyfikacjami. Ponadto, na tą priorytetową dla IPN i Polski sprawę, jaką są poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar reżimu komunistycznego, nie może brakować pieniędzy. Na niezłomnych bohaterach, którzy oddali życie za Ojczyznę, a zostali przez komunistów wyklęci – wymazani z historii i pozbawieni nawet grobów, oszczędzać nie wolno.

Gdzie jeszcze mogą być ukryte zwłoki polskich patriotów? I jak jest wielka skala prac do wykonania w całej Polsce?

Szczątki wyklętych przez komunistów Żołnierzy Niezłomnych są rozsiane po całej Polsce. W samej Warszawie jest kilkanaście takich miejsc – m.in. Cmentarz Bródnowski, nekropolia przy ul. Wałbrzyskiej na Służewie, tory wyścigów konnych. Przyjmując, że przeciwko Sowietom i polskim komunistom w ramach ostatniego polskiego powstania 1944-63 walczyło ok. 200 tys. Polaków, musimy sobie także powiedzieć, że większość z nich nie przeżyła. Dlatego poszukiwanych są tysiące ludzi w setkach miejsc w kraju. Zbrodniczą regułą było mordowanie i zakopywanie Niezłomnych właśnie na cmentarzach, czy w miejscach do nich przylegających, lub na terenie katowni NKWD/UB/Informacji Wojskowej. Pamiętajmy, że polskie wojsko walczyło też na Kresach Rzeczypospolitej, wcielonych do Związku Sowieckiego. Znamienny jest przykład ostatniego komendanta kresowego Anatola Radziwonika, ps. Olech, który skutecznie bronił polskiej ludności Nowogródczyzny aż do 12 maja 1949 r. Na dzisiejszej Litwie, Białorusi i Ukrainie też planowane jest prowadzenie prac badawczych. Miejmy nadzieję, że nikt ich już nie będzie blokował.

Jan Bodakowski

Zapraszamy na spotkania z Tadeuszem Płużańskim

O opiniach Płużańskiego pisaliśmy w
Płużański: Rosja dalej neguje swoje zbrodnie na Polakach

1 KOMENTARZ

  1. Na Łączce powinna powstać świątynia.Wszystkie groby komunistów powinny zostać wyrzucone z tego świętego miejsca i okolicy by nie zasmradzać !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here