Tajemnice rosyjskiej agentury w Polsce. Wywiad ze specjalistą do spraw bezpieczeństwa, pułkownikiem Piotrem Wrońskim

Piotr Wroński. Foto: fb.com

Pułkownik Piotr Wroński jest właścicielem firmy NEW MEDIA BUSINESS Piotra Wrońskiego, emerytowanym funkcjonariuszem wywiadu i kontrwywiadu (PRL i III RP), autorem szeregu wewnętrznych podręczników dla funkcjonariuszy służb, oraz dostępnych na rynku książek: „Spisek Założycielski”, „Weryfikacja”, „Spowiedź Życia”, „Czas Nielegałów. Krótki kurs kontrwywiadu dla amatorów”.

Jest także autorem audycji w telewizji internetowej. Prowadzi audyty bezpieczeństwa oraz zabezpiecza procesy rekrutacji pracowników. Specjalizuje się w Kontrwywiadowczej Charakterystyce Terenu (KChT) i tworzeniu modeli oraz symulacji zagrożeń.

Firma Wrońskiego zajmuje się kompleksową ochroną kontrwywiadowczą obiektów fizycznych, osób oraz idei, czyli weryfikacją i tworzeniem integralnych połączeń technologii, którą zarządza użytkownik, a nie jej podlega.

Ochronę tą uzupełnia obsługą prawną i technologiczną, a jeśli trzeba dokonuje sprawdzeń i eliminujemy zagrożenia. Próbuje rozwiązywać sprawy z pozoru beznadziejne poprzez kompilację działań prawnych, operacyjnych i detektywistycznych oraz medialnych, jeśli klient tego sobie życzy.

Panie pułkowniku w Polsce działa hałaśliwa grupa reprezentująca środowiska pro rosyjskie. Wykazuje ona aktywność promując rosyjski punkt widzenia i organizuje manifestacje wzbudzające zainteresowanie tylko rosyjskich mediów. Jak nauka o bezpieczeństwie określa taką aktywność? Co Rosja chce osiągnąć taką aktywnością w Polsce, a co u siebie?

– Nie wiem, jak to określają „nauki o bezpieczeństwie”. Wielokrotnie mówiłem, iż nie uznaję takich „nauk”, ale to nie jest miejsce na taką dyskusję. Odpowiedzmy na pytanie. Rosja robi to co zwykle: używa wszystkich środków do stworzenia korzystnych dla siebie tendencji społecznych i politycznych.

Oczywiście, że jednym z tych środków, nawet podstawowym, są służby specjalne. Rosjanie grają na rozdźwięk pomiędzy polityką oficjalną, a odbiorem społecznym. Owe „różne grupy” mają pokazać, iż władza nie jest odbiciem społeczeństwa.

Kolejnym celem jest ukazywanie Moskwy jako „wiecznego obrońcę pokoju światowego”, „sąsiada, którego dłoń wciąż odrzucamy”. Niestety, w te bzdury zaczynają wierzyć nawet niektóre ugrupowania narodowe. Panslawizm i „braterstwo polsko-rosyjskie”, a właściwie „rosyjsko-polskie”, bo Kreml tylko taką kolejność uznaje, to słowa klucze, wytrychy, stosowane już w XIX wieku.

Idiotyczna teza o „złym carze i wspaniałym, uciśnionym narodzie” służy wyłącznie temu carowi. Tak było i tak jest. Tylko pragmatyczne stosunki handlowe pozwolą Rosję umieścić na właściwym jej miejscu: klienta i płatnika. Nic więcej.

Nie mamy żadnych wspólnych interesów politycznych z Moskwą i mieć nie powinniśmy, ponieważ dla Rosji wspólny interes to synonim jej własnego interesu.

Teraz trochę o sprawach operacyjnych. Owe ‘hałaśliwe grupy” mogą służyć wywiadowi do dwóch celów. Po pierwsze, odwracają uwagę od innych, o wiele groźniejszych operacji, ściągając na siebie uwagę kontrwywiadu i absorbując siły i środki.

Po drugie, są dobrą okazją do uzyskania namiarów na potencjalne źródła informacji, poprzez przyciąganie do siebie „pożytecznych idiotów” ze wszystkich środowisk.

Dla mnie mniej ważne jest kto „hałasuje”, ale to, kto przestał „hałasować” albo włączył się w działania i nigdy nie „zaistniał” publicznie. To jednak jest sprawa podejścia do pracy operacyjnej. Nie pracuję w kontrwywiadzie ani w żadnych służbach, więc pozostawmy działanie prawdziwym funkcjonariuszom.

Dlaczego Rosja inwestuje swoje zainteresowanie w grupkę osób nie mogących się pochwalić ani sukcesami naukowymi ani zawodowymi, choć pewnie w Polsce znaleźli by się wykształceni ekstremiści? Czy odwraca hałaśliwymi osobnikami uwagę od rzeczywistej agentury, czy może osoby delikatnie mówiąc bez sukcesów są Rosji bliższe duchowo?

– Zawarte w pytaniu twierdzenie o „bliskości duchowej” jest błędne. Rosjanie są pragmatyczni, a my wciąż rozprawiamy o jakiejś „duchowości”. Te środowiska są im potrzebne do różnych prowokacji i udowadniania naszej „antyrosyjskości” jako irracjonalnej cechy Polaków.

W pracy „Czas nielegalów” opisał Pan sposoby legalizacji rosyjskiej agentury w Polsce poprzez wykorzystywanie polskich przepisów legalizacji cudzoziemców. Jak wyglądał ten mechanizm?

– Musiałbym zacytować całą książkę. Podam tylko dwa najprostsze sposoby. Pierwszy z nich to Karta Stałego Pobytu (KSP) i małżeństwo. Rosjanie, tzn. obywatele byłych krajów ZSRS brali śluby z Polkami, często tylko na papierze, przyjmowali nazwiska żon i dostawali KSP.

W wielu przypadkach rozwodzili się – rozwód był w „kontrakcie ślubnym” – i brali kolejny ślub, w innym regionie kraju, znów przyjmowali nazwisko żony. Po pięciu latach dostawali obywatelstwo i tak „Iwanow” stawał się „Kowalskim”. Jako obywatele RP ściągali innych „krewnych i znajomych”.

Kolejnym sposobem była i jest „Karta Polaka”. Na początku lat dziewięćdziesiątych prawo było u nas bardzo liberalne. Wystarczył jakiś dokument, że ktoś pochodzi z polskiej rodziny. Czasem były to nawet dokumenty wydane przez instytucje carskie. Nie byliśmy w stanie sprawdzić je u źródła.

Podałem gdzieś przykład osoby, Rosjanina nie mówiącego po polsku nawet, który pokazał dokument zesłania swojego dziadka, poświadczony w roku 1943 przez NKWD. Dokument był autentyczny (badania kryminalistyczne), lecz nie mieliśmy informacji, czy osoba okazująca go jest tym za kogo się podaje. Nikt z tej polskiej rodziny nie żył, a poza tym takie sprawdzenia wymagają odpowiedniej infrastruktury wywiadowczej i są kosztowne. Nas było za mało na kontrolę wszystkich, a i politycy twierdzili, że „czepiamy się” jak SB.

„Czas nielegałów” zawiera wskazówki jak chronić Polskę przed obcą agenturą we współpracy państwa i obywateli. Jakie są podstawowe zasady takiej ochrony kontrwywiadowczej?

– To temat na kolejna książkę. Tutaj powiem jedynie, że podstawą ochrony kontrwywiadowczej jest sformułowanie jasnej kontrwywiadowczej charakterystyki terenu, będącej kompilacją spraw tajnych i jawnych. Pozwoli to na wyodrębnienie zagrożeń, sfer wymagających prewencji kontrwywiadowczej, a także na wprowadzenie w system zabezpieczenia kraju całego społeczeństwa. To robi FBI, kontrwywiad brytyjski, niemiecki i prawie wszystkich innych krajów świata.

Służby zamknięte na społeczeństwo, samo izolujące się i przekonane o własnej nieomylności nic nie zrobią, poza ukrywaniem własnej indolencji za klauzulą „ściśle tajne”. Każdy z nas ma swoją rolę do odegrania. Dotyczy to także prywatnego sektora gospodarki. Może szczególnie prywatnego, ponieważ w prawdziwej gospodarce rynkowej, sektor prywatny odgrywać powinien główną rolę we wspieraniu bezpieczeństwa państwa.

Kontrwywiad powinien być organizatorem i nadzorcą systemu, lecz współtworzyć go należy wraz ze wszystkimi podmiotami, funkcjonującymi na naszym terytorium.

Rozmawiał Jan Bodakowski

O opiniach pułkownika Wrońskiego pisaliśmy w
Pułkownik Piotr Wroński „zajmijmy się obniżeniem kosztów pracy oraz danin publicznych, by Polacy mogli więcej zarobić i kupić prawdziwą broń”

7 KOMENTARZE

  1. To jest właśnie symbol niewolnictwa Polski. Ponad 26 lat po tzw. odzyskaniu niepodległości, kolejnym jedynie słusznym objawieniem po Dukaczewskim, Czempińskim, „Severskim” itd jest kolejny stary SBek Wroński. Służby IIIRP nie były w stanie przyjąć i wykształcić przez ponad ćwierć wieku młodych, nie obciążonych PRLem oficerów kontrwywiadu, którzy po przejściu na emeryturę mogliby być ekspertami. Nie ma ich. Jako nieliczni są zmarginalizowani przez takich pajaców, co poprzednio służyli ZSRR a teraz udają polskich patriotów. Nawet ten wielki polski patriota nie potrafi wymyślić polskiej nazwy dla swojej firmy. Angielska nazwa firmy dobitnie świadczy jaka jest mentalność tego człowieka. Pseudointeligentny wygląd na zdjęciu i dymiący papieros świadczący o agresywnej inteligencji „doświadczonego w bojach operachy” z żydowskimi rysami.
    To jest ta mniej wyrafinowana agentura wpływu nastawiona na średnio głupszą populację polską, niestety najliczniejszą. Ich zadaniem jest stała obecność w różnych mediach i uzyskanie względnej wiarygodności aby po latach posłać jednorazową zatrutą strzałę na umówiony sygnał Centrali. A na codzień pilnować obiegu informacji w prawidłowym kierunku. Niech nie zmyli nikogo pozorne, rzekome wykluczenie ze środowiska starych SBeków. To ma na celu tylko wzmocnienie legendy.

  2. Zostawił po sobie dziesiątki młodych klonów SB w służbach, które pilnują strategicznych interesów Rosji i Izraela. A tutaj wstawia bezczelną reklamę swojej firemki. „Kompleksowa ochrona kontrwywiadowcza” – hahaha, ma uprawnienia do legalnego stosowania techniki operacyjnej???? Nie może mieć. Nawet nie może legalnie uzyskać billingów. Czyli albo jej nie stosuje i ochrona kontrwywiadowcza to tylko kłamliwy chwyt reklamowy, albo stosuje ją nielegalnie, albo nielegalnie korzysta ze wsparcia kolegów będących jeszcze w służbie. Oczywiście będzie wciskał bzdury o „białym wywiadzie”:)))) Do białego wywiadu nie potrzeba służb i dlatego Polska ich nie ma.

  3. On ma gdzieś , co jest ,, legalne ”, a co nie . Towarzysz pułkownik ma kumpli wszędzie i każdy billing to mu ludzie w zębach przynoszą . Teraz mądrość etapu nakazuje , szukać ruskich szpiegów to szuka [ znajdując przeważnie wśród patriotów ] wcześniej szukał szpicli ,, imperialistycznych ” z zachodu i znajdował też w tym środowisku . Sam[ możliwe że z wrodzonej przezorności] – ,,orientuje się na obie strony ” jak całe środowisko WSI . Oczywiście Mossadu to on nie wywęszy wie że nogi wyrastają mu z dupy i ile wolno podskoczyć . Klawo się urządzili cwaniacy , nie ma co

    • Wroński to nie WSI tylko cywilny kontrwywiad i wywiad. PRLowski kontrwywiad nie był od łapania szpiegów. To robił KGB na terenie Polski a SB dostawała tylko nielicznych do rozpracowania procesowego czyli zebrania materiału dowodowego. Co oznacza, że nad takim delikwentem zapadła uprzednio polityczna decyzja o realizacji procesowej. W związku z tym SBecy nie potrafili nauczyć młodych operacyjnego rozpracowania kontrwywiadowczego bo nigdy tego nie robili. SB, wraz z kontrwywiadem miała zbierać informacje (plotki) co mówi naród. Departament I MSW tzw. wywiad cywilny zajmował się dokładnie tym samym, tylko za granicą. Dlatego do Departamentu I MSW najchętniej werbowano funkcjonariuszy Departamentu III MSW (rozpracowanie opozycji) i Departamentu IV MSW (związki wyznaniowe, głównie kościół katolicki). Departament I był jedynie przedłużeniem Departamentów III i IV MSW za granicą. Funkcjonariusze z Departamentu II MSW (tzw. kontrwywiad) nawet w swej szczątkowej formie nie byli w cywilnym wywiadzie do niczego potrzebni.

  4. Ach, radzieccy szpiedzy zenia sie i zmieniaja nazwiska! Co za perfidne typy!
    Pan pulkownik nie uwaza za grozne dla Polski to, ze mieszkancy Izraela, bez problemow dostaja paszporty IIIRP ich sluzby robia w naszym panstwie co chca i to wlasciwie one rzadza w IIIRP.
    Komusza patologia.

  5. Zgoda ,, uprościłem ” z tym WSI , chociaż to nie wielka różnica . Jak pamiętam za komuny obie służby były w relacjach ,, przyjacielskich ” Razem pili , balowali , to było jedno środowisko , plus oczywista ,, wymiar niesprawiedliwości ” na dokładkę . Dla mnie cywila grozniejsze było SB [ 70 80 LATA] nawet jeśli były , jakieś tarcia czy różnice , między nimi , to dla przeciętnej polskiej ofiary nieuchwytne .

    • Masz rację ale nie do końca. SB podlegało pod KGB a WSW i Zarząd II SG pod GRU. Nad Polską łapę trzyma od dawna KGB a później SWR i FSB. To Andropow, szef KGB był autorem „zrywu solidarnościowego” w Polsce w latach 80-tych wykonanego przez radziecką agenturę w Polsce. Dlatego IPN w tym przypadku jest bezwartościowy. I te służby pilnują aby GRU stało w kącie i za mocno na terenie Polski nie podskakiwało bo to nie ich kolonia. Z tej też przyczyny, jeżeli na terenie Polski po 1990 r. jest jakakolwiek realizacja szpiegowska to dotyczy wyłącznie agentury GRU i to takiej marginalnej. Ale nie SWR broń Boże. Ewidentnie wygląda to na efekty rozgrywki pomiędzy SWR a GRU na terenie Polski poprzez agenturę SWR i FSB uplasowaną w polskich służbach. Likwidacja WSI wykonana rękoma AW była niczym innym jak efektem tego konfliktu. SWR i FSB chronią interesy Putina, GRU natomiast ochrania Mediediewa. Trzeba też brać pod uwagę, że w porównaniu do AW, WSI była raczej zdecydowanie antysemicka, co w naszym kraju ma fenomenalne znaczenia. Parafrazując słowa Michalkiewicza, „żydowska kolonia na pograniczu niemiecko – rosyjskim”.
      W ściśle polskich realiach różnica pomiędzy WSI a SB nie jest może aż tak bardzo widoczna ale w wymiarze rozgrywek strategicznych ma to znaczenie dla Polski decydujące. Oczywiście teraz, powstałe po likwidacji WSI, SWW i SKW podlegają pod AW czyli stały się służbami agenturalnymi SWR. Z tego też powodu zostały obsadzone przez dzieci SB (za wyjątkiem Bączka, ale już nie jego doradców):))
      I tak bez względu na ustrój i przemiany Polska jest dojona przez Żydów i Rosjan a ochłapy porywają Niemcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here