Foto: PAP Marcin Obara

Teczka Ryszarda Florka, zarejestrowanego przez Służbę Bezpieczeństwa PRL-u jako TW Andrzej, znajduje się w zbiorach Instytutu Pamięci Narodowej – poinformował sam IPN. Ryszard Florek to jeden z najbardziej znanych polskich przedsiębiorców – twórca nowosądeckiej firmy Fakro. Jest laureatem wielu wyróżnień za swoje osiągnięcia biznesowe i za działalność społeczną. 

Jak twierdzą historycy z IPN Andrzej Florek w młodości informował SB o nowinkach technologicznych w RFN. Akta TW Andrzej zawierają 119 stron i znajdują się w archiwach krakowskiego IPN-u w Wieliczce.

Sam zainteresowany zamierza teraz wystąpić do IPN o autolustrację, bo jak sam twierdzi, nie tylko nie współpracować ze służbami PRL-u, ale jego działania miały charakter destrukcyjny dla reżimu komunistycznego.

Jak twierdzi IPN, Ryszard Florek współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa w latach 1978-89. W tym czasie jeździł do Republiki Federalnej Niemiec, a część z tych podróży umożliwili mu funkcjonariusze SB. Jako student, a potem inżynier budownictwa lądowego poznawał na w Niemczech nowe technologie stosowany w tej branży a potem przekazywał informacje na ten temat SB.

Właściciel firmy Fakro udzielił w tej sprawie wywiadu, który ukazał się w Dobrym Tygodniku Sądeckim.

Twierdzi w nim, że jego notatki nikomu nie zaszkodziły, ponieważ nigdy nie zawierały żadnych nazwisk czy donosów na konkretne osoby.

Stwierdza stanowczo:

,,Nigdy na nikogo nie donosiłem, nie żądano ode mnie donosów na kogokolwiek i nie czerpałem żadnych korzyści majątkowych z tego typu działalności.”

Na pytanie, czy zaskoczony został informacją, że widnieje w dokumentach SB w charakterze tajnego współpracownika, odpowiedział, że wiedział, że założono mu teczkę, ale nie budziło jego najmniejszego niepokoju, bo na nikogo nie donosił.

..Miałem świadomość, że zawartość moich teczek była związana z wywiadem naukowo-technicznym.”

Florek zaprzecza też, że podpisał deklarację współpracy z SB. Jedyne co podpisał, tpo jak twierdzi, zobowiązanie do zachowania w tajemnicy rozmowy z funkcjonariuszem w urzędzie paszportowym.

,,Natomiast żadnych zleceń od niego nie otrzymywałem i żadnych zadań nie realizowałem.”

Ryszard Florek opowiedział też na pytanie, jak doszło do kontaktów z SB. Jak twierdzi, za pierwszym razem, gdy jako student miał zamiar wyjechać do NRF (tak się wówczas nazywały Niemcy zachodnie) do pracy, nie miał żadnych problemów z paszportem.

,,Dopiero gdy chciałem drugi raz wyjechać, zaczęły się problemy. Złożyłem wniosek o paszport i otrzymałem odmowę.” – tłumaczy.

,,Bez uzasadnienia. Potem dostałem wezwanie z urzędu paszportowego, a urzędnik zasugerował mi, że dostanę paszport, jeśli podpiszę klauzulę poufności. I podpisałem. Uważałem, że wtedy, w mojej sytuacji, było to najlepsze rozwiązanie dla mnie i narodu polskiego.”

Twórca FAKRO przybliżył też treść rozmowy z funkcjonariuszem SB. Według jego relacji, funkcjonariusz urzędu paszportowego wiedział, że niebawem będzie inżynierem i że zna on język niemiecki.

,,,Podkreślał wielokrotnie, że mogę zrobić coś dobrego dla kraju. Nie wymagał ode mnie niczego konkretnego. Mówił, żebym po powrocie pisał o tym, co zobaczę. No więc kupiłem sobie powszechnie dostępny plan Hannoveru, na którym były zaznaczone m.in. zakłady przemysłowe. Spisywałem z niego potem jakieś ogólne informacje, do których każdy miał dostęp. Jako student budownictwa oglądałem nowe budynki, rozwiązania architektoniczne i konstrukcyjne. Zbierałem te informacje głównie z myślą o własnej firmie, którą w przyszłości chciałem założyć. Jaka to była tajemnica? Pozyskiwałem wyłącznie informacje techniczne, nigdy osobowych. Urzędnik chciał, żebym pisał obszernie, to pisałem. Pewnie był rozliczany z ilości opowieści o innych krajach, jakie mu kładziono na biurku.”

Dodał też, że od czasu do czasu przywoził z Niemiec zamówiony przez funkcjonariusza prezent.

Następnie Florek w wywiadzie po raz kolejny stanowczo stwierdził, że pisanie tego typu notatek ani wówczas nie budziło, ani dzisiaj nie budzi w nim żadnych moralnych rozterek.

,,Nikogo nie krzywdziły, nie przyczyniały się do niczego złego. (…) Nie pisałem o nikim, ani o żadnych sprawach dotyczących Polski. Po pobytach w Niemczech nie wspominałem np., że chodziłem do polskiego kościoła w Hannowerze. To było miejsce skupiające emigrantów, może nawet ludzi jakoś związanych z opozycją w kraju, więc domyślałem się, że mogę wówczas otrzymać zlecenie, którego na pewno bym nie wykonał. Dlatego pisałem tylko ogólnikowe relacje z perspektywy inżyniera budownictwa, które ponoć państwu polskiemu były do czegoś potrzebne.” – kończy Ryszard Florek.

Czytaj więcej: Komisja Europejska akceptuję nieuczciwą konkurencję na szkodę polskich przedsiębiorców. Szef firmy FAKRO ujawnia szczegóły

6 KOMENTARZE

  1. Proszę zrozumieć, że na rynku są tylko firmy z firmy z rejestru Y.
    Przypomnę tylko, że w czasie niszczenia firmy Kluski (z poza układu) przez WSI została zniszczona przez tych samych we Wrocławiu firma JTTComputer. Rożnica między nimi była taka, że p. Kluska był dyrektorem za komuny i to wykorzystał to dwaj młodzi ludzie z JTTComputer zbudowali największą montownię w błyskawicznym tempie, od zera, mają wiedzę i zwyczajny fart. Jak zostali tylko nr 1 w Polsce w składaniu PCtów to ich zniszczono i do dzisiaj nie wiadomo kto (WSI) i nie ma zakończenia.
    Panu Klusce pomógł Papież JPII, który przyjechał w tym czasie do Polski i ponoć tak zjebał rządzących za uwięzienie Kluski, że aż im byty pospadały i dlatego go natychmiast wypuścili. Przestraszyli się awantury na cały świat.
    Młode chłopaki – twórcy JTTComputer – nie dali niestety 16 milionów zł na sanktuarium w Łagiewnikach jak p. Kluska i posiedzieli pod kluczem WSI kilka lat a jak wyszli to zobaczyli jeszcze zamiast firmy wielomilionowe długi.
    Niestety, ale winni temu są właśnie dorośli Polacy w liczbie 27 000 000, którzy jako przygłupiaści wyborcy, sprowadzają nam na nasze głowy to nieszczęście poprze ciągłe co 4 lata wybieranie potomków ubeckich dynastii przywleczonych w ’44 na ruskich tankach, razem z wszami i WSI.

    • Niestety, ale tak jak mówisz, zamiast usunac koryto – zmieniaja co 4 lata swinie przy korycie. A potem placza, ze nic sie nie zmienia….

      Chociaz czasami mysle, co te szaraczki (dorosli wyborcy) moga zrobic? Na bolka glosowali, potem na olka… itd. Czy to ich wina, ze na niczym sie nie znaja? Moze zamiast krytykowac, skupmy sie na edukacji i tlumaczeniu tym, ktorzy moga cos zrozumiec. Moze kiedys….

  2. Czyli jak większość biznesmeników tego okresu nie współpracował ale współpracował bo nie wiedział że współpracuje i nie podpisał nic z wyjątkiem tego co podpisał. I nic od niego nie chcieli czy li sam raporty pisał. Takie były czasy ale powala mnie to motanie się tych kasiastych dziadków. I teraz taki jeden z drugim konfident będzie mnie uczył jak to się biznes prowadzi.

  3. Był kapusiem i dlatego było mu łatwiej. To samo Solorz TW „Piotr” i TW „Zegarek” dziś biznesmen i właściciel POLSATU, kapuś Walter biznesmen TVN-u, kapuś Czarnecki – i jego złodziejska firma Getin Bank, Kulczyk itd ! Gdzieś czytałem, że z listy 100 najbogatszych Polaków można zamknąć cała setkę w ciemno, dowody na pewno się znajdą….

  4. Znalazłem ciekawy serwis z aukcjami komorniczymi Wszystko od 1zl

    tnij.koryto.eu/ZSP

    Póki co mało znany i łatwo coś wygrać za bezcen

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here