Real Madryt awansował do finału LM. O puchar powalczy z Juventusem

źródło: youtube

Real Madryt przegrał na wyjeździe z lokalnym rywalem – Atletico 1:2 (1:2) w rewanżowym meczu półfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów. Jednak dzięki zwycięstwu w pierwszym spotkaniu 3:0 awansował do finału, który zmierzy się z Juventusem, mecz odbędzie się 3 czerwca w Cardiff.

Atletico MadrytReal Madryt 2:1 (2:1)

Pierwszy mecz: 0:3. Awans: Real Madryt.

Bramki: dla Atletico – Saul Niguez (12), Antoine Griezmann (16-karny), dla Realu – Isco (42).

Sędzia: Cuneyt Cakir (Turcja).

Atletico Madryt: Jan Oblak – Jose Maria Gimenez (57. Thomas Partey), Stefan Savic, Diego Godin, Filipe Luis – Koke (76. Angel Correa), Gabi, Saul Niguez, Yannick Ferreira Carrasco – Fernando Torres (56. Kevin Gameiro), Antoine Griezmann.

Real Madryt: Keylor Navas – Danilo, Raphael Varane, Sergio Ramos, Marcelo – Isco (88. Alvaro Morata), Luka Modric, Casemiro (77. Lucas Vazquez), Toni Kroos, Cristiano Ronaldo – Karim Benzema (76. Marco Asensio).

Początek spotkania był otwarty. Atletico rzuciło się do zdecydowanych ataków, jakby chciało jak najszybciej odrobić trzybramkową stratę z pierwszego meczu. Cristiano Ronaldo, który strzelił poprzednio trzy gole dla „Królewskich”, w środę był mniej widoczny.

W pierwszych 10 minutach oba zespoły największe zagrożenie stworzyły sobie po strzałach głową. Ze strony gości precyzyjnie główkował Casemiro, ale świetną interwencją popisał się Jan Oblak. Chwilę wcześniej po drugiej stronie boiska również głową groźnie uderzał Fernando Torres, jednak przeniósł piłkę nad bramką.

Przewagę mieli podopieczni Diego Simeone. W efekcie objęli prowadzenie w 12. minucie, kiedy to Saul Niguez wyprzedził obrońców gości przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego i mocnym strzałem głową trafił do bramki.

W 15. minucie kibice Atletico odzyskali wiarę w wywalczenie awansu do finału, po tym jak Raphael Varane faulował we własnym polu karnym Torresa. Kilkadziesiąt sekund później Antoine Griezmann wykorzystał rzut karny, choć bliski obrony jego strzału był Keylor Navas. Kostarykański bramkarz dotknął piłki ręką, ale nie zdołał jej wybić.

Przed przerwą Real Madryt pozbawił Atletico szans na doprowadzenie do dogrywki. W 42. minucie świetną akcją przy linii końcowej popisał się Karim Benzema. Francuski napastnik uporał się z trzema rywalami i wyłożył piłkę Toniemu Kroosowi. Strzał Niemca obronił Oblak, zaś skuteczną dobitką z bliskiej odległości popisał się Isco.

Stracona bramka nieco podcięła skrzydła gospodarzom, ale w 66. minucie mieli świetną okazję na trzecią bramkę. Jednak dwiema świetnymi interwencjami błysnął Navas. Najpierw obronił uderzenie Yannicka Ferreiry Carrasco, a po chwili dobitkę głową Kevina Gameiro, który zmienił Torresa.

To był ostatni mecz Atletico w europejskich pucharach na Vicente Calderon. Od przyszłego sezonu podopieczni Diego Simeone będą występowali na obiekcie Wanda Metropolitano, który pomieści 67 tys. kibiców.

Tym samym Real Madryt stanie przed szansą, aby zostać pierwszym zespołem, który obroni trofeum. W finale 3 czerwca w Cardiff zmierzy się z Juventusem Turyn, który w półfinale wyeliminował AS Monaco Kamila Glika. (PAP)

Zobacz: Juventus pierwszym finalistą LM. Brutalny Kamil Glik krytykowany w całej Europie [VIDEO]

3 KOMENTARZE

  1. Zastanawiam się, co was tak interesuje w tej BZDURZE nazywanej „ligą mistrzów” ? Czy wam się to już nie znudziło? Ile razy można się podniecać meczami pomiędzy Realem Madryt, Bayernem Monachium, Juventusem czy Liverpoolem ? W sumie uzbierałoby się 12-16 drużyn z całej Europy, które od dziesięcioleci grają pomiędzy sobą i należy się jedynie dziwić że już dawno nie stworzyli zawodowej ligi klubowej. I nawet wiem, dlaczego tego nie zrobili: bo wtedy opadły by już ostatnie pozory „normalności” i ludzie by się po prostu odwrócili od tego zawodowego cyrku i spadły by przychody. A tak to wszyscy dają się oszukiwać, i ciągle mieszkańcy Madrytu myślą, że Real to jest „ich” klub, a Barca to klub mieszkańców Barcelony itd. Tymczasem już dawno te kluby przekształciły się w zwykłe firmy nie mające praktycznie nic wspólnego z miastami i ze środowiskami, z których wyrosły. Co ma wspólnego z Warszawą, Krakowem czy poznaniem jakiś kolejny …ič.

    W latach 80-tych i 90tych dokonano w Europie gigantycznego oszustwa okradając lokalne społeczności z majątku i tradycji, które zostały zbudowane przez minione pokolenia. Nagle się okazało, że o losach 100-letniej tradycji mogą decydować aktualne zarządy, któe tak naprawdę miały uprawnienia jedynie do realizowania BIEŻĄCEJ DZIAŁALNOŚCI, bez prawa pozbywania się majątku lub przekształcania osobowości prawnej w spółki akcyjne. Jednakże została tu wykorzystana sprytna sztuczka tzw. „pozornej czynności”, która formalnie była zgodna z prawem, ale zapomniano (a raczej „zapomniano”) o tym, że przecież CELEM utworzenia lokalnych klubów było zapewnienie lokalnej społeczności rozrywki i rozwoju fizycznego i kulturowego, a nawet patriotycznego.
    Tytularnie król był właścicielem Wawelu, ale wszyscy rozumieją, że właścicielem Wawelu był Naród, a król był jedynie wynajętym menedżerem. I gdyby pewnego dnia król postanowił sprzedać Wawel, to zostałby skrócony o głowę i tak by się skończyła dyskusji na temat „świętego prawa własności”.

    Zauważmy, że nikt z kolejnych zarządów klubów nie dawał ani pesety na rozwój klubu. Były to albo darowizny miasta, mieszkańców, lokalnych firm, darowizny osób fizycznych (np ludzie przeznaczali kilka działek na boisko (które też służyło często jako pastwisko itp).

    I oto po 100 latach jakaś banda CWANIAKÓW i ZŁODZIEI UWŁASZCZYŁA się na tym wspólnym majątku przejmując go pod parasol spółki prawa handlowego !!! Powodem było traktowanie klubu jako stowarzyszenia czy towarzystwa, które miało władze mogące decydować o majątku. Tymczasem tego rodzaju stowarzyszenia społeczne powinny mieć jeszcze inny charakter i mieć coś w rodzaju Rady Nadzorczej w postaci Rady Miasta lub Rady Dzielnicy. I bez zgody tych organów nadzorczych nie powinno być możliwe zbywanie nieruchomości lub zmiana formy prawnej.

    Niestety, zmiany społeczno-polityczne, wojny i inne zdarzenia prawne powodowały stopniowe zanikanie pierwotnego charakteru tych organizacji, a bieżące zarządy wybierane często głosami KILKUNASTU LUDZI !!! podejmowały kolejne kroki na drodze do WROGIEGO PRZEJĘCIA przez de facto MAFIE. Tak skończyło się „wspólne dobro” w postaci klubów lokalnych społeczności, a życie zaczęły PROFESJONALNE FIRMY, które całkowicie oderwały się od lokalnych społeczności. Ani piłkarze, ani właściciele (często Arabowie) nie mają nic wspólnego z miastami, gdzie są ich sportowe firmy. Problem jedynie z kibicami, którzy nie zauważyli tego przepoczwarzenia i ciągle myślą, że kibicują „swojemu Realowi”, czy „swojej Wiśle”, „swojej Cracovii”, „swojej Legii” itp.

    Jest nawet ruch kibicowski zmierzający do odtworzenia dawnej struktury lokalnych klubów. Powinno się to zacząć robić i pozostawić te wielkie kluby na lodzie bez kibiców i bez pieniędzy. Takie przywrócenie sprawiedliwości historycznej.

    Ale to idealizm. Kasa jest ważniejsza. Tylko czy to jest normalne, że piłkarz zarabia 10-30 tys zł (w Polsce, no i nie mówię już o tych, którzy zarabiają miliony), a inżynier, lekarz 5-15 ? Czy nie powinno być odwrotnie ?

    • I jeszcze taka refleksja: czy na portalu wolnościowym i wolnorynkowym tego rodzaju newsy powinny pojawiać się bez wolnorynkowego komentarza? Moim zdaniem nie. Moim zdaniem WOLNOSC24.pl to nie portal newsowy, lecz IDEOWY, a więc jeżeli pojawia się tutaj news o sporcie, to autor powinien się odnieść do kontekstu wolnorynkowego i wolnościowego. Jeżeli pojawia się przepis kucharski, to powinna być informacja, jak to się ma do Wolnego Rynku. Itd. itp.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here