Los Angeles, Seattle znikną z powierzchni ziemi! Amerykański specjalista symuluje atak Korei Północnej

Blisko 30 minut trwałby lot koreańskiej rakiety z głowicą nuklearną, która uderzyłaby w tereny USA. Los Angeles i Seattle w starciu nie miałyby żadnych szans.

Mimo chwilowego wyciszenia sprawy konfliktu Stany Zjednoczone – Korea Północna, w mediach amerykańskich wciąż kreowane są nowe symulacje ataku jednej i drugiej strony. „The Independent” z pomocą Davida Wrighta, eksperta organizacji Union of Concerned Scientists przygotował plan teoretycznego ataku ze strony reżimu.

Czytaj także: Nowa rakieta Kima. „To był przełomowy test”. Ameryka w zasięgu północnokoreańskiego dyktatora? [FOTO]

„Nawet jeśli chodzi o pociski dalekiego zasięgu, jest wiele możliwości, które pozwalają wykryć atak i określić jego rodzaj. Prezydentowi zostanie wtedy 10 minut na decyzję, czy rozpocząć atak odwetowy. Terminy są bardzo krótkie” – podkreśla Wright.

Według eksperta, jeśli Kim Dzong Un zdecydowałby się na atak nuklearny to najbardziej zagrożone byłyby tereny zachodniego wybrzeża w tym wspomniane Los Angeles i Seattle. Lot rakiety z głowicą trwałby około 30 minut. Pomimo mocno zacofanej technologii, istnieje również możliwość zaatakowania wschodniego wybrzeża, wtedy do akcji musiałyby zostać użyte rakiety wystrzeliwane z łodzi podwodnych.

David Wright podkreśla, że Donald Trump od momentu wystrzelenia pocisku przez północnokoreański reżim, miałby maksymalnie 5 minut na podjęcie decyzji o akcji odwetowej. Jako pierwsze użyte zostałyby pociski z wyrzutni lądowych o zasięgu międzykontynentalnym. Po upływie około 15 minut mógłby nastąpić atak z okrętów podwodnych.

Zobacz również: Spisek CIA na życie Kim Dzong Una? „Grupa wspierana przez USA i Koreę Południową przedostała się do Korei Północnej”

Zdecydowanie w większych strachu powinni żyć mieszkańcy Korei Południowej i Japonii. Według eksperta „The Independent” rakieta wystrzelona w stronę Seulu leciałaby maksymalnie 6 minut, zaś Tokio około 10-11 minut. Już teraz wiadomo jest również, że Kim Dzong Un ma w swoim arsenale broń chemiczną i biologiczną, której mógłby również użyć na terenie sąsiadującego państwa.

źródło: The Independent/Wolność24.pl

6 KOMENTARZE

  1. W strachu powinien przede wszystkim żyć Kim, bo pod odpaleniu takich rakiet w stronę Ameryki, w Korei Pn. nie ostałyby się nawet karaluchy.

  2. Najbardziej prawdopodobnym jest, by rakieta wystrzelona z Korei Płn. opuściła teren Korei Płn. i została zestrzelona z terenu Korei Płd. lub z okrętów wojennych USA lub Korei Płd..
    Niewykluczone, że doczekamy się jeszcze większej groteski i powtórzone zostaną scenki z początków zimnej wojny, gdy dzieci w USA w szkołach ćwiczyły krycie się pod ławkami szkolnymi na wypadek ataku nuklearnego na USA ze strony ZSRR.
    Wojna hybrydowa neurologiczna….

  3. Jesteś naiwny jak dziecko . Lutogniew – rzekomo wszystko kontrolują satelity , tylko jak co do czego , to potrzeba dronów . Rzekomo ,, tarcza antyrakietowa jest nie zawodna ” rzeczywiście ? Gdyby tak było , to już nie byłoby Korei Pn. , a ona jest i drwi z supermocarstwa 🙂 Z wystrzelonych 10 rakiet koreańskich , 2, 3 , rypną w cel , Seattle , to oznacza koniec amerykańskiego przemysłu lotniczego , L Angeles – mniej warte – to filmy i inna demoralizacja . Z Korei może nic nie zostać , [ bzdura , to kraj najlepiej zaopatrzony w bunkry na świecie ] ale ceną będzie koniec USA . B Atomowa jak kolt zrównała ludzkość 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here