Tomasz Sommer: Czym jest historia genetyczna

Zapewne zauważyli Państwo, że od jakiegoś czasu zajmujemy się w „NCz!” zupełnie nową dziedziną historii, którą roboczo nazwałem „historią genetyczną”. Podstawowe odkrycia wynikające z analizy dziedziczenia ludów żyjących w naszym regionie świata są następujące:

Po pierwsze – ludy te żyją w obecnych lokacjach geograficznych znacznie dłużej, niż dotąd zakładano, i wygląda na to, że istniejące teorie migracyjne można włożyć między bajki albo trzeba przynajmniej radykalnie przedefiniować.

Po drugie – ludy rosyjskie są tylko częściowo słowiańskie.

Po trzecie – specyficzna graniczna forma niemieckości, jaką były Prusy, genetycznie w wielkim stopniu miała charakter słowiański.

Po czwarte – Polakom najbliżej w sensie genetycznego pokrewieństwa do Białorusinów i Ukraińców oraz Słowaków, a wszystkie te cztery grupy są dość odległe od Rosjan.

Po piąte wreszcie – relacje pomiędzy ludami indoeuropejskimi, opisywane dotąd głównie na podstawie analizy językowej, trzeba przeanalizować zupełnie od nowa, gdyż genetyka daje narzędzia o dużo większej precyzji i jasności.

Nas oczywiście najbardziej interesują polityczne implikacje tych nowości – bo przecież aktualna polityka jest w dużym stopniu funkcją historii i zmiana historii, nawet tak odległej, wpływa na nią w sposób zaskakująco silny. Oczywiście w krótkim wstępniaku nie będę szczegółowo opisywał tych implikacji – napiszę tylko, że w moim przekonaniu mogą one mieć wielkie znaczenie, bo wskazują, że Polska w naturalny sposób jest ośrodkiem krystalizacji politycznej dla spokrewnionych ludów, a wysiłki niektórych naszych sąsiadów, dążących przez wieki do ustanowienia rozmaitych narracji historycznych przeczących temu faktowi, być może dlatego spełzły w końcu na niczym, że były oparte na fałszu.

Bo jak można budować centrum Słowiańszczyzny, mając z nią tylko częściowe pokrewieństwo? A tak było w przypadku Rosji. Albo jak można budować ośrodek niemczyzny, będąc pochodzenia słowiańskiego? A tak z kolei było w przypadku Prus. Takie działania muszą się skończyć niepowodzeniem…

Teksty autorstwa dr. hab. Mariusza Kowalskiego już na jesieni zostaną zebrane i wydane w jednym tomie. Będzie to pierwsza polska książka poświęcona nowym odkryciom, a także ich politycznemu i filozoficznemu znaczeniu. A w tym numerze zapraszam do lektury tekstu o symbolicznym pierwszym Polaku. I nie o Mieszka I tu chodzi…

Najwyższy Czas! Numer 23/2017. Od poniedziałku w kioskach oraz online

14 KOMENTARZE

  1. Aleś Amerykę odkrył człowieku , to nawet dziecko przed wojną wiedziało [ że Prusy to zniemczeni słowianie i wręcz Polacy , po rozbiorach , a granica słowiańszczyzny to Ren , tego jeszcze mnie w szkole za komuny uczyli . Z Rosjanami , za to dałeś do pieca , 🙂 to teraz ,, dzikie pola ” zasiedlone przez wszelką hołotę , to ,, słowianie ” a ruscy – to – Mongołowie ? Ile ci płacą ?

  2. Jedno w każdym razie jest pewne: istnieją ubeckie geny, co ja odkryłem już dawno, nadające ich posiadaczowi określony charter, po którym można go rozpoznać. Takiemu genetycznemu ubekowi może się nawet wydawać, że jest wolnościowcem, ale gdy tylko ktoś próbuje nawiązać z nim kontakt myślowy, natychmiast wychodzi to na jaw. Taki genetyczny ubek nie jest zdolny do zrozumienia ani akceptacji poglądów odmiennych od jego i natychmiast wykazuje niepowstrzymaną chęć do represjonowania swego interlokutora. Ostatnio wykryłem nawet całe gniazdo takich genetycznych ubeków. Jest to organizacja mająca swoją stronę internetową i nazywająca się Liberte, czyli wolność. Jako motto maja zdanie „Głos wolny, wolność ubezpieczający”, ale dziwnym trafem ktoś. kto chciałby u nich pisać coś złego np o UE, czy migrantach, nie zostanie dopuszczony. W istocie bardziej do nich pasuje motto „Głos fałszywy, kłamstwo ubezpieczający”. A skoro już wspomniałem o migrantach, to chciałbym się podzielić ciekawostką wyczytaną we włoskim tygodniku l’Espresso. Otóż podaje on, że w wieloetnicznej dzielnicy Berlina, Kreuzbergu, pewna para homoseksualistów musiała zmienić mieszkanie, bo gdy wychodzili na ulicę miejscowi Turcy obrzucali ich kamieniami. To taki przyczynek do homofobii, która podobno w Polsce szaleje, a w Niemczech jej nie ma. innym takim interesującym przyczynkiem do tematu homofobii, której w Niemczech, podobnie jak w Izraelu broni atomowej, nie ma jest istnienie organizacji pod nazwą Patriotyczni Europejczycy przeciw Islamizacji Zachodu. Jestem ciekaw, czy pan Wielomski uznałby tę organizację za nacjonalistyczną?

  3. Autor nie bardzo rozumie o czym pisze.
    Genetyka nie ma nic do rzeczy w kwestiach, jak to autor ujmuje „implikacji politycznych”, bo bardziej liczą się doraźne interesy i wyznawane poglądy, a potem świadomość etniczna. No może Żydzi są tu wyjątkiem, ale oni są mocno nastawieni na rasowość i mają silną świadomość żydowskości, sięgającej wiele pokoleń wstecz, popartą etniczną religią.
    Generalnie jednak świadomość pochodzenia jest w kwestiach politycznych wyborów drugo-, a nawet bardziej trzeciorzędna. Cóż z tego, że znaczna część ludności wschodnich Niemiec ma pochodzenie słowiańskie, skoro mentalnie jest to ludność bardziej niemiecka, niż Szwabi czy Bawarczycy. Owszem, można deliberować nad tym, czym jest owa „słowiańskość”. Dla autora widać wystarczy mieć „geny słowiańskie”, aby być Słowianinem, nawet jeśli za Słowianina się dana osoba nie uważa, a nawet Słowianami pogardza (sytuacja bardzo często spotykana w Niemczech). Czy nam się to podoba, czy nie słowiańskość to przede wszystkim język i kultura, która posiada pewne cech wspólne, łączące narody tak odległe jak Polacy i Bułgarzy. a przede wszystkim utożsamianie się z byciem Słowianinem.
    Śmieszy mnie także odmawianie słowiańskości Rosjanom. Owszem, biorąc pod uwagę historię kształtowania się etnosu rosyjskiego i jego rozległość terytorialną, genetycznie Rosjanie są niejednorodni. Ale mentalnie, cywilizacyjnie i kulturowo wykazują, jak na tak duży naród sporą jednorodność. I to jednorodność zakorzenioną w słowiańskości.
    Zatem błędem jest liczenie, że wybory polityczne i chęć współpracy z Polską będą się brały ze świadomości wspólnego pochodzenia. Skoro w dzisiejszych czasach nawet wspólnota narodowa (wspólna historia, tradycja, kultura, religia) nie są już wystarczające do budowania wspólnoty politycznej, bo zaczynają wagę odgrywać względy ekonomiczne, czy światopoglądowe (konserwatysta polski łatwiej dogada się z konserwatystą niemieckim, niż polskim lewakiem), to tym bardziej świadomość takiego przeciętnego Ukraińca, że genetycznie jest mu bliżej do Polaka niż do Rosjanina, nie przełoży się na jakieś preferowanie Polski. W polityce zagranicznej bowiem nie liczą się mity, ale realia. Sojusze zawiera się nie z „braćmi”, ale z tymi, z którymi się sojusz zawrzeć opłaca.

  4. Panie Rusinow.Dlatego jezyk rosyjski, ktory uzywany jest jako argument „slowianskosci” rosjan, jest rowniez taka poczwarka,kundlem jak cala ta nacja, ktora jeszcze przed 200 laty byla nazywana tylko i wylacznie „moskalami”(Jezyk ten jest naprymitywniejszym z jezykow slowianskich,nie zawiera wielu slowianskich zglosek, za to zawiera wiele slow z jezykow mongolskich,tureckich, itd)
    Pierwszymi podbojami moskali byly tereny na syberii i obszary na poludniu od niej gdzie istnialy pozostalosci po kaganatach mongolskich i przede wszystkimchazarowie.Rosja wchlonela cala chazarie i 90% wspolczesnych zydow to jak najbardziej prawowici rosjanie, ktorzy do dzisiaj rowniez rosji sluza.(Tak jak np.ziec Trumpa – jego dziadek zyl w odessie.W okresie rozbiorow Rzeczpospolitej rosja urzadzala setki pogromow, ktore mialy na celu wypedzenie wszystkich zydow, ktorzy przeciez do rosji nalezeli, na tereny rozbiorowe, gdzie otrzymywali oni wiecej praw niz Polacy)itd.itd.
    Prosze wiec prosic autora o uzasadnienie owej „slowianskosci” rosjan- autor powinien poczytac ksiazki >Franciszka Duchinskiego, viceprzewodniczacego Paryskiego Tow. Etnograficznego-, w ktorych przeprowadza on wrecz genialna analize etnicznego pochodzenia moskali. Duchinski, Michna to byli chyba ostatni historycy-naukowcy w Europie- po tem byla tylko ordynarna „germanska” propaganda i jeszcze wulgarniejszy panslawizm Katarzyny II- czyli klamstwa.

    • Ucielo czesc kom.-tu jest poczatek
      Panie Rusinow.Dlatego jezyk rosyjski, ktory uzywany jest jako argument „slowianskosci” rosjan, jest rowniez taka poczwarka,kundlem jak cala ta nacja, ktora jeszcze przed 200 laty byla nazywana tylko i wylacznie „moskalami”(Jezyk ten jest naprymitywniejszym z jezykow slowianskich,nie zawiera wielu slowianskich zglosek, za to zawiera wiele slow z jezykow mongolskich,tureckich, itd)

      • Żałosne. To Polacy starali się odchodzić od języka słowiańskiego. Przed wojną zapisywało się Horwacja, ale trzeba było przyjąc najbardziej prymitywny język świata angielski.
        A kundle są najzdrowsi. Dewianci są głównie u prawdziwych rasistów

  5. Autor nie trafił. Prusy doprowadziły do zjednoczenia Niemiec i narzuciły im swoją mentalność. Stąd stolica w Berlinie. A red. Sommer twierdzi, ze to skończyło się niepowodzeniem. Tak naprawdę skończyło się sukcesem. Z Rosją jest rochę inaczej, ale autor próbował uzasadnić jakąś regułę, a reguły nie ma.
    Genetycznie jesteśmy bliscy np. Słowakom, ale też Węgrom i Kirgizom (odpowiednia halogrupa). I jakie wnioski z tego można wysnuć? Dokładnie żadne. Od genetyki ważniejsze są wartości cywilizacyjne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here