Niesłychane odkrycie naukowców. To może być dowód na mękę Chrystusa

Całun Turyński fot Wikipedia

Włoscy naukowcy odkryli na Całunie Turyńskim cząsteczki świadczące o męce jaką przeżyła osoba zawinięta w płótno. 

Z badania wynika, że mężczyzna, którego zwłoki okryto całunem, poddany został torturom przed krwawą śmiercią – oświadczył prof. Giulio Fanti z Uniwersytetu w Padwie.

Skrawek materiału o długości 4 m. i szerokości 110 cm jest najczęściej badanym obiektem w historii ludzkości. 

Jednak ostatnie odkrycie badaczy z Półwyspu Apenińskiego, opublikowane w amerykańskim prestiżowym magazynie „PolsOne”, zapierają dech w piersiach.

Liczna obecność cząsteczek kreatyniny powiązanych z cząsteczkami ferryhydratu nie jest typowa dla zdrowych osób.

Przeciwnie, jest oznaką silnych, wielokrotnych urazów ponoszonych przez osobę, której ciało owinięto w płótno.

Z badania wynika, że mężczyzna, którego zwłoki okryto całunem, poddany został torturom przed krwawą śmiercią – dowodzi prof. Fanti.

W grudniu 2011 roku włoscy naukowcy z Narodowej Agencji Nowych Technik i Energii oraz Zrównoważonego Rozwoju Gospodarczego po pięcioletnich badaniach stwierdzili, że głębokość barwienia wizerunku na płótnie wynosi około 200 nanometrów, co odpowiada grubości ściany komórkowej pojedynczego włókna materiału.

Techniki sprzed XXI wieku nie pozwalają na barwienie na tak małą głębokość. Według Włochów taki efekt można osiągnąć tylko za pomocą lasera z zakresu ultrafioletowego o mocy 34 miliardów watów. Podczas badań stwierdzono brak obrazu pod plamami krwi co oznacza, że ślady krwi zostały nałożone na płótno przed otrzymaniem obrazu.

Jeszcze przed II Wojną Światową prof. Pierre Barbet udowodnił, że płótno odzwierciedla wszelkie cechy anatomiczne i fizjologiczne umierającego człowieka, które nie były znane ludziom w minionych stuleciach. Ustalił on, że Jezus został ukrzyżowany przez przybicie gwoździami do belki nie dłoni, lecz nadgarstków.

Potwierdzili to później inni lekarze, między innymi Pierluigi Baima Bollone, Lamberto Coppini, Frederick Zugibe. Rany po gwoździach na całunie widoczne są na nadgarstkach, a nie na dłoniach. Gdyby całun był średniowiecznym falsyfikatem – stwierdzili lekarze – to fałszerze musieliby umieścić rany od gwoździ na dłoniach, a nie na przegubach skazańca. Tak bowiem wyobrażano sobie wówczas ukrzyżowanie, co widać na wielu obrazach z tamtej epoki.

Wiosną 1979 dwaj włoscy naukowcy, Pietro Ugolotii i Giovanni Tamburelli, niezależnie od siebie dostrzegli w oczodołach człowieka z Całunu małe monety o średnicy 15mm. Wkrótce potem jezuita o. Francis L. Filas, profesor teologii z Chicago, zidentyfikował oba krążki.

Obydwa to monety z brązu, po grecku nazywane lepton, a po hebrajsku prutah. Dokładna analiza napisów na monetach pozwoliła stwierdzić, że pochodzą one z szesnastego roku panowania Tyberiusza, tzn. z roku 29-30 n.e.

W 1979 zostały odkryte greckie i łacińskie litery w okolicach twarzy człowieka z Całunu. Zostały głębiej zbadane w 1997 przez André Marion, profesora Instytutu Optyki w Orsay. Dzięki analizie komputerowej zostały odkryte następujące napisy:

INNECEM (od łac. „in necem ibis” — „na śmierć”),
NNAZAPE(N)NUS (Nazareńczyk),
IHSOY (Jezus)
IC (Iesus Chrestus)
litery IBE(R?) zostały odczytane jako „Tyberiusz”.
PEZO – „zaświadczam”
(O)PSE KIA(THO) – „zdjęty wczesnym wieczorem”

W 2009 Barbara Frale, mediewistka, doszła do wniosku po dalszych badaniach, że napis na całunie jest odbiciem aktu zgonu Jezusa. Jej zdaniem mógł brzmieć następująco:

W 16. roku panowania Cesarza Tyberiusza Jezus Nazarejczyk zdjęty wczesnym wieczorem po tym, jak został skazany przez rzymskiego sędziego na śmierć, gdyż władze żydowskie uznały go winnym, zostaje odesłany w celu pogrzebania z zastrzeżeniem, że może zostać wydany rodzinie dopiero po upływie pełnego roku. Podpisano przez…

Zobacz: Całun Turyński – materialny dowód na mękę i zmartwychwstanie Jezusa

Źródło: se.pl/wikipedia

17 KOMENTARZE

  1. Słusznie zauważył przedmówca. Całun nie jest dowodem na to, że Chrystus został ukrzyżowany i zmartwychwstał, a zapewne nigdy nie będziemy mieli pewności, że to właśnie on okrywał ciało Jezusa. Jeżeli Całun pochodzi z tamtych czasów, co jest dość mocno uzasadnione, to oddaje realia dotyczące tamtego wieku – rodzaju śmierci, warunków w grobie, informacji o ciele i krwi pochowanego. Nie jest jednak w żaden sposób dowodem na boskość Chrystusa – ani tego nie potwierdzi, ani nie obali. Może wiele tłumaczyć, może pomóc w wierze, ale sam w sobie nie jest, poza wartością bezcenną jako wspaniałe świadectwo swoich czasów, niczym ponadto. Niemniej mam nadzieję, że prowadząc uczciwie badania, naukowcy jeszcze coś na podstawie ich wyników wartościowego powiedzą.

    • Dowód na mękę Chrystusa jest na każdej Mszy Św. Znajduje się na Ołtarzu.
      Świadomość obecności ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana w czasie świętego Przeistoczenia z pewnością jest punktem szczytowym Mszy św. Cześć oddawana Ojcu przez Jezusa w Duchu Świętym w końcówce Kanonu jest właśnie ukoronowaniem ofiary eucharystycznej. Kapłan podnosi kielich i patenę jako widoczne znaki uwielbienia Ojca.
      „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie, Boże, Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała, przez wszystkie wieki wieków. Amen”

  2. Odbicie na Całunie to nie są zwykłe krwiste plamy, jakie pokazałyby się na płótnie po owinięciu nim zakrwawionych zwłok. Jest to dokładny obraz mężczyzny, do wykonania, którego potrzebne są techniki dostępne w XXI w. Wnioseki z tego są następujące: albo wykonujący Całun fałszerze znali te techniki, albo wizerunek pojawił się w jakiś cudowny sposób. Cuda jak wiadomo są domeną boską.

  3. Kościół nigdy nie stwierdził, że Całun jest płótnem, w które owinięto Jezusa Chrystusa po zdjęciu z Krzyża. Kościół nigdy nie mówi, że postać widoczna na Całunie to Jezus, zawsze mówi natomiast o człowieku z Całunu. Kościół ciągle zaprasza naukowców do badania tego płótna. A przede wszystkim zaprasza do wiary w Jezusa Chrystusa, który jest Znakiem miłości Boga.

  4. Wiara polega na tym, że nie potrzebne są żadne dowody, by w coś wierzyć.
    Jeżeli ktoś nie chce wierzyć w Boga, tylko w coś innego, to jego sprawa i nic mu nie trzeba udowadniać. Jeżeli będzie chciał, to z czasem sam uwierzy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here