Poznaj plugawe sekrety polskojęzycznych socjalistów z XIX wieku

socjalizm i śmierć

Nakładem wydawnictwa Klinika Języka ukazała się niezwykle ciekawa praca „Baśń jak niedźwiedź. Socjalizm i śmierć. Tom I” w której konserwatywny, bloger i wydawca Gabriel Maciejewski przybliża czytelnikom, na podstawie pamiętników socjalistów z XIX wieku, plugawe sekrety polskojęzycznych socjalistów. Sekrety ludzi, którzy ukształtowali patologie społeczne niepodległej Polski i którzy odpowiadają za demoralizacje w środowiskach patriotycznych.

Na kartach pracy Gabriela Maciejewskiego przewija się wiele znanych postaci i tych mniej znanych, które oddziaływały na te znane. Nie będę odbierał czytelnikom przyjemności z lektury streszczając zawartość książki, ale pozwolę sobie na podsumowanie kilku obserwacji poczynionych przez autora pracy.

Wielokrotnie potarzają się wśród opisanych osób motywy powiązania socjalistów z środowiskami okultystycznymi, swobody obyczajowej, pochodzenia z bogatych rodzin co powodowało, że opisani nie znali realnych problemów proletariatu.

W tle wielu wydarzeń jest żydowska finansjera hojnie sponsorująca organizacje socjalistyczne, ich wydawaną w ogromnym nakładzie propagandę, i rosyjska tajna policja zwalczająca socjalistów tak by nic im się złego nie stało. Socjalistów wspierała też ta szlachta, która swoją pozycje i majątki zawdzięczała rosyjskiemu zaborcy.

W swej pracy Gabriel Maciejewski przypomina, o niejasnych korzeniach agitacji socjalistycznej na ziemiach polskich, przybywaniu agitatorów na ziemie polskie z Kijowa i Odessy, hierarchicznej strukturze socjalistów kierowanej z zagranicy, tworzeniu przez socjalistów legendy operacyjnej rzekomych relacji z robotnikami, pochodzeniu z bogatych rodzin działaczy socjalistycznych, antyklerykalizmie socjalistów sprzecznym z katolicyzmem polskich robotników, wykorzystaniu przez socjalistów haseł niepodległościowych do agitacji wśród robotników, związkach środowiska socjalistów z okultyzmem.

Zdaniem Gabriela Maciejewskiego realna sytuacja finansowa robotników nie mogła być zła zważywszy na to, że ignorowali oni socjalistyczną agitacje (sytuacja socjalna ziemian na prowincji była gorsza od robotników w mieście), Polacy nie ulegali agitacji socjalistycznej bo byli katolikami a socjalistyczni agitatorzy byli Żydami.

Według Gabriela Maciejewskiego warunki w jakich więzieni byli socjaliści nie były dolegliwe. W cytadeli socjaliści z partii Proletariat dręczeni byli brakiem kąpieli i czystej wody, oraz ograniczeniem kontaktów z rodziną. Socjaliści więzieni w carskich więzieniach w mieście mogli sobie zamawiać jedzenie na mieście choć w więzieniu mieli zapewnione dobre wyżywienie, mieli pojedyncze cele, w więziennych bibliotekach nie brakło socjalistycznych publikacji propagandowych dostarczanych przez rodziny zatrzymanych.

Więźniowie mogli hobbystycznie zajmować się uprawą w przy więziennych ogródkach lub majsterkowaniem w więziennych warsztatach. Ludwik Waryński cierpiał w więzieniu z nudy i samotności. Więźniowie mieli zapewnioną opiekę lekarską, w tym specjalne diety.

Jak zawsze Gabriel Maciejewski w swej pracy zwraca uwagę na uwarunkowania geopolityczne. Socjalizm w Rosji zaczął być popularyzowany w czasie wojny Rosji z Turcją, w celu destabilizowania sytuacji w Rosji. Socjaliści w Rosji byli agenturą zachodnich mocarstw. Wybuchem Powstania Styczniowego zainteresowani byli wszyscy trzej zaborcy licząc na osłabienie żywiołu polskiego.

Według Gabriela Maciejewskiego działacze organizacji socjalistycznych byli opłacanymi pracownikami swoich partii. Socjalistom ogromne wsparcie oferowała żydowska finansjera. Była też ona wydawcą, wydawanych w masowych nakładach powieści z lewicowym przesłaniem, które weszły do kanonu literatury polskiej, i które od pokoleń kreują w dzieciach i młodzieży nieprawdziwą wizje losów naszego kraju (warto pamiętać, że to czego dzieci i młodzież uczą się na lekcjach polskiego, to nie wiedza o tym jaka była kultura polska, tylko wiedza o pisarzach, których twórczość uznano za korzystną dla lewicy).

To żydowscy wydawcy decydowali kto był wydawany, zarobił, i został wielkim polskim pisarzem kształtującym tożsamość Polaków. Z racji na koncesjonowanie działalności wydawniczej w zaborze rosyjskim, działalność takich wydawców, kreowanie gwiazd literatury i literackich mód, było koncesjonowane przez Rosjan i akceptowane przez tajną carską policje. Koncesjonowany ruch wydawniczy był po prostu w interesie operacyjnym Ochrany.

Najsławniejszym z bohaterów pracy Gabriela Maciejewskiego jest Józef Piłsudski. Jego ojciec roztrwonił gigantyczny majątek swojej żony. Trwonienie majątków żon było tradycją rodzinny Piłsudskich. Ojciec Piłsudskiego roztrwonił majątek bo był mitomanem, realizującym utopijne pomysły w rodzinnym gospodarstwie, dzięki czemu doprowadził je do ruiny (widać więc po kim niebezpieczne mitomaństwo odziedziczył Józef).

Niektórzy bracia i siostry Józefa mieli problemy psychiczne lub zamieszani byli w skandale finansowe. Sam Józef w pracy zawodowej w Londynie pracował dla socjalistów sponsorowwanych przez żydowskiego finansistę. W książce opisane są też kulisy ucieczki Józefa Piłsudskiego z szpitala psychiatrycznego.

W Pracy Gabriela Maciejewskiego czytelnicy znajda informacje o ewolucji strukturalnej ruchu socjalistycznego, kulisach jego finansowania, sytuacji materialnej socjalistycznych agitatorów na tle sytuacji finansowej ludzi pracy, działalności terrorystycznej i kryminalnej socjalistów, instrumentalnego wykorzystywania młodzieży w działalności socjalistów, a także żydowskich działaczach socjalistycznych (w tym przodkach Jana Tomasza Grossa), działownia żydowskich prostytutek i alfonsów, masakry dokonanej w Warszawie przez żydowskich robotnikach na żydowskich prostytutkach i alfonsach, wykorzystaniu edukacji do szerzenia lewicowego światopoglądu.

Praca Gabriela Maciejewskiego krytyczna jest wobec socjalistów i narodowców, z racji, że te wzajemnie powiązane w XIX wieku środowiska dążyły do zmiany stosunków własnościowych, bezhabitowych zakonów Honorata Koźmińskiego, które ochrana wykorzystała do wykreowania mariawitów (którzy mieli osłabiać Kościół katolicki), i które szerzyły idee, które dziś kojarzą się z teologią wyzwolenia, a które Rosjanom pasowały do koncepcji uprzemysłowienia Kongresówki.

Pomimo, że z braku szczegółowej wiedzy o zagadnieniach opisywanych przez Gabriela Maciejewskiego nie jestem wstanie ocenić jego rzetelności, to wielką zaletą prac Gabriela Maciejewskiego jest to, że pisze on niezwykle zajmująco, z okresu, który nawet mi wydaje się w podręcznikach do historii dość nudny, robi istny thriller, wzbudzając niekłamane zainteresowanie historią.

Jan Bodakowski

socjalizm i śmierć

O publikacjach Gabriela Maciejewskiego pisaliśmy w
Wideo wywiad. Konserwatywny bloger i wydawca Gabriel Maciejewski o nowych antysocjalistycznych książkach

35 KOMENTARZE

  1. Jak się czyta Pana opis, to wydaje się, że książka traktuje o wpływie i mocy sprawczej środowisk żydowskich na polski socjalizm. Tymczasem to kto jakiej był narodowości i wyznania jest w niej drugim planem. Najważniejsze jest to, że socjalizm to przedsięwzięcie brytyjskie obliczone na zniszczenie carskiej Rosji, a przede wszystkim polskiej własności ziemskiej, która po pierwsze produkowała tanią i dobrą żywność, a po drugie angażowała masy do pracy, które zachodni przedsiębiorcy chętnie widzieliby w swoich fabrykach. Czytając ją zaczynamy także wątpić w tak zwaną lewicę patriotyczną, patriotyczne partie chłopskie, czy wolnorynkową endecję, choćby dlatego, że wszystkie te stronnictwa były zgodne co do tego, że Polska po rozbiorach ma się odrodzić bez Kresów. Kresy tymczasem oprócz majątków ziemskich posiadały także prawdziwą elitę – ziemiaństwo, która zachowaniami i postawą zasadniczo różniła się od miejskich elit – inteligencji. Tak więc ma Pan rację, że warto czytać Baśń, chodź z nieco innych powodów niż zostały tutaj przedstawione.

    • Może jeszcze wyjaśnij, czemu Brytyjczycy mieliby niszczyć polską własność ziemską. Wiesz, ile płacono robotnikowi rolnemu na Kresach, a ile płacono w tych zachodnich fabrykach? Ci ludzie kiedy tylko mogli, to znaczy byli w miarę rozgarnięci i co najważniejsze mieli pieniądze na podróż, sami do tych zachodnich fabryk uciekali. Poczytaj Rodziewiczównę (to chyba nie jest lewaczka), jak wyglądało od podszewki życie tych ludzi pod koniec XIX wieku. Ona to widziała i znała z doświadczenia. Jakoś nic nie pisze, że ją Brytyjczycy wykańczali. Za głupia była, żeby to dostrzec? A emigrację do Stanów to napędzała agitacja socjalistyczna?

      • Robotnikowi rolnemu na Kresach płacono 25 rubli rocznie plus wikt, opierunek, papierosy, opał i mieszkanie w czworakach. Żaden zachodni robotnik tyle nie dostawał. Polecam lekturę wspomnień Mieczysława Jałowieckiego i jego porównanie życia robotników na Kresach z życiem robotników w Londynie. Jak pani czegoś nie wie, to niech pani przynajmniej nie zmyśla

      • 25 rubli rocznie? W 1900 praca robotnika rolnego w Rosji była 55 kopiejek z wyżywieniem na dzień czyli ok 170 rubli na rok. Ten twój Jalowiecki musiał być straszny sknera płacac 25 rubli. W USA w 1900 r. roczna płaca dla robotnika $600. Przy wymianie 1 rubel = $0.797 to około 750 rubli.

        Ale co tam fakty, jak się ma tak wielkie wizje.

      • Próbowałem coś znaleźć o emigracji londyńskich robotników na Kresy do tych rajskich czworaków, ale nic nie znalazłem. Dziwne. Tak samo polscy chłopi. Jadą na parobasa do Niemca. Jak mają więcej kasy to do Ameryki, a na bliższe Kresy jakoś nie. Nawet te papierosy w promocji ich nie kusiły?

      • Dziękuję Pani za zwrócenie uwagi na tą Rodziewiczównę. Właśnie przeglądam wpis o niej na Wikipedii i być może kiedyś się postaram, przeczytać coś z tego, co zostawiła. Tak czy inaczej pisałem o konkurencji między zachodnim i polskim (chodź pod rządami caratu) rynkiem rolnym, a nie fabryką brytyjską i dworem polskim o robotnika. Po drugie nie zdziwiłbym się gdyby istniał spory rozrzut pomiędzy warunkami w jakich chłopi pracowali w poszczególnych majątkach. Ciężko tutaj o jakąś średnią statystyczną, musimy chyba zdać się na to, co pozostawili pamiętnikarze. Co do migracji do Ameryki. Rzeczywiście miała miejsce. Warunki życia robotnika w USA były dużo lepsze niż w opisach Steinbecka, tylko czy emigrowali chłopi pańszczyźniani, czy robotnicy? No i w końcu skoro z biegiem czasu pogarszał się stan gospodarstw na Kresach między innymi na skutek osadnictwa wojskowego, to pewnie i coraz gorzej musiało się wieść chłopom, którzy tam pracowali.

      • Panie Tomaszu Marszelewski, bez obrazy, ale czy ten groch z kapustą, to się u Pana zrobił w głowie po przeczytaniu Maciejewskiego?

        Tu jest mowa o końcu XIX wieku i początku XX, a Pan tu coś o jakiejś emigracji chłopów pańszczyźnianych. Poza tym o jakim osadnictwie wojskowym na Kresach Pan pisze? To już znowu inne czasy i warunki. A potem znowu ten Steinbeck, czyli jeszcze później. Pan tak sobie skacze po historii jakby to było wszystko w jednym worku i można sobie było wyciągnąć co komuś akurat pasuje. A może to Maciejewskiemu się tak to wszystko miesza?

        I sam Pan nie pamięta, co Pan pisze.

        Teraz Pan pisze: „Tak czy inaczej pisałem o konkurencji między zachodnim i polskim (chodź pod rządami caratu) rynkiem rolnym, a nie fabryką brytyjską i dworem polskim o robotnika.”

        A przedtem wyraźnie Pan napisał: „Najważniejsze jest to, że socjalizm to przedsięwzięcie brytyjskie obliczone na zniszczenie carskiej Rosji, a przede wszystkim polskiej własności ziemskiej, która po pierwsze produkowała tanią i dobrą żywność, a po drugie angażowała masy do pracy, które zachodni przedsiębiorcy chętnie widzieliby w swoich fabrykach.”

        No tak nie można! To chodziło o przejęcie tych mas do pracy w fabrykach czy nie? To była według Pana ta konkurencja o robotnika czy nie?

        Pan odpowie na proste pytanie: czemu polski biedny chłop jechał do pracy jako parobek do niemieckiego junkra, w obce środowisko, gdzie często go traktowano jako podczłowieka, zamiast nająć się do dobrego polskiego ziemianina na Kresach. Gdzie był język ten sam i podobne obyczaje.

        A Brytyjczycy nie mieli potrzeby konkurować z rosyjskim rynkiem rolnym, bo oni wtedy już od dawna stawiali na przemysł i tylko cieszyli się z tego, że za byle przemysłowe g… mogą sobie kupić ze wschodu taniej żywności, ile chcą. Pan by zabijał taką kurę co tanio znosi jajka? Po co? Co innego jakby na Kresach stawiali fabryki, produkowali maszyny. Ale nie stawiali, a maszyny grzecznie sprowadzali z Anglii i wszystkie reklamy krzyczały, że angielskie kosiarki itp. są najlepsze. Pan by niszczył taki rynek zbytu?

    • Ja przeczytałem, i uważam, że krytyka Rojta była całkiem umiarkowana. Powinieneś być zadowolony, że obyło się bez ośmieszania i szydery.

  2. Tu się chyba ktoś złośliwie podszył pod Coryllusa, bo nie wierzę, żeby on był aż takim idiotą i się sam dodatkowo pogrążał. Administrator powinien takie nicki weryfikować, bo zaraz się tu wpisze jakiś „Bartyzel” albo „Cenckiewicz” i dopiero będzie.

  3. Dlaczego pogrążał? Rojt pisze o wszystkich i wszystkich się czepia, ale rozliczają z tego tylko mnie. Nikt nie zapyta księdza Guza albo Jacka Bartyzela, co myślą o Rojcie. Prawda? I jeszcze ty tu przychodzisz i nie rozumiejąc ni cholery o co chodzi piszesz, że się pogrążam.

  4. Myślę, że prawdziwy Coryllus raczej w ogóle by się nie odzywał, a nie zachowywał się niepoważnie jak niejaki Rokita co krzyczał „Patrzcie jak Niemcy mnie biją”. Jak się skopało sprawę to się to przyjmuje po męsku, a nie że Rojt i jego koledzy mnie biją, a reszta jest niedobra, bo się z tego śmieje. No tak, z Rokity też mieli bekę.

    Jeszcze raz proszę administratora, żeby to sprawdził. Nie można tak dla jaj używać nicków, które się z kimś konkretnym kojarzą.

  5. No najgorsze to zniszczenie carskiej Rosji. Prawiczki do dziś płaczą że nie rządzi nimi już car.
    Swoboda obyczajowa lewaków? A JKM, Putin i Trump to rozwodnicy?
    Bo lewacy Komorowski, Schetyna, Obama, Tusk i Juncker z jedną babą przez całe życie.

    • Łaskawa pani, najgorsze jest nie zniszczenie carskiej Rosji, ale zniszczenie Polski stworzonej przez socjalistów, co nastąpiło w latach 1939-1945. Można oczywiście tego faktu nie przyjmować do wiadomości, ale będzie to trudne.

  6. Ale dlaczego miałbym się nie odzywać? Pod każdą recenzją mojej książki dają link do Rojta, a na stronie Rojta są wszyscy współcześni autorzy…nie rozumiesz tego? Jesteś tak głupi, że nie rozumiesz tej chamskiej manipulacji, jaką się wobec mnie posługują internetowe trole?

    • Warts tego Rojta zacytować:

      Z Baśnią Maciejewskiego rzecz ma się więc trochę tak, jak z parabankami. Niby każdy z tych tworów uczciwie przyznaje na wstępie, że nie jest zwyczajnym bankiem, po czym jednak stosuje rozmaite sztuczki w celu przekonania klientów, że trafili do poważnej instytucji finansowej, której można śmiało zawierzyć. Repertuar tych sztuczek bywa na ogół niezwykle obszerny i urozmaicony. Parabankowcy nazywają to kreatywnym podejściem do finansów.
      http://kompromitacje.blogspot.com/2012/10/maciejewski01.html

  7. Odpowiem po raz ostatni, bo nie mam potwierdzenia, czy właśnie jakiś troll nie robi sobie z coryllusa beki pod tym nickiem.

    Panie Coryllus, znam Pana blogi i sposób polemiki oraz uciszania głosów niewygodnych. Jak się podjęło decyzję traktowania komentatorów w stylu „zarządzanie przez konflikt”, to nie można się potem dziwić, że oprócz fanów produkuje Pan sobie zaprzysięgłych wrogów i tacy ludzie mają potem potrzebę wygadania się w każdym możliwym miejscu i powołania na każdego, kto Panu dowalił. Z tego względu ten Rojt spadł im jak z nieba i będą go Panu wklejać aż do śmierci. I to ze słusznym poczuciem, że przedstawiają fakty. Trzeba było nie zmyślać o tym Koperniku i innych sprawach, to by nie było co wklejać.

    A Bartyzel i ta reszta widocznie swoich przeciwników aż tak nie wk**wiają. Ilu ludziom Pan napisał „jesteś tak głupi”? Pan nie wie, że ludzie nie lubią takich tekstów? No przecież dobrze Pan wie.

    Myślę, że piszę do trolla, bo prawdziwy Coryllus właśnie to wszystko wie i skalkulował, że w sumie taka taktyka mu się opłaca. Fani kupują książki, a wrogowie robią szum koło nazwiska, co zawsze jest lepsze niż przemilczenie. Gdyby nie ta taktyka, to pod taką „bodakowską” recenzją Jasia byłby może jeden wpis albo i nic. Ja też tu zajrzałem głównie, żeby zobaczyć, co się będzie działo no i się nie zawiodłem 🙂

      • Jasne, że możesz, ale ja się nie podpisuję Bartyzel ani Cenckiewicz. To co pisze, nie poleci nawet przypadkiem na cudze konto. To taka „drobna” różnica.

        A jeśli ten „coryllus” to faktycznie Gabriel Maciejewski, to tylko żal. „Ło Jezu, Rojty mie bijo!”. Ale może się człowiek przepracował przy tych socjalistach i ma zły dzień.

      • „ma zły dzień”

        Żeby to tylko dzień. Biznes nie idzie najlepiej. Jo sie już nie pytom jak to było z kopalniom Bytom. Do tego jeszcze trzódka sykofantów sie rozłazi. Niektórzy wierzgają. Ciągle trzeba nimi manipulować. A to postraszyć. A pożniej się przestraszyć własnego straszenia więc znowu trzeba ich pochwalić. Przyznać się do własnych błędów i wypaczeń i zaprosić tych zesłanych do łagrów. Może się od-obrażom. Ale pożniej zacząć się odgrażać. Nakłaniać do pisania recenzji. A każdego dnia trzeba trochę paranoi zasiać bo to zawsze działa. Trzódka ma zszarpane nerwy. Oj ciężkie jest życie psychopaty.

    • Przede wszystkim to się pan Janek nie popisał.
      Przede wszystkim formą – błędów edycyjnych – czyta się jak gimnazjalistę.
      Po drugie – gramatycznych. Czyta się toto jak niedźwiedzią przysługę.

      No i myślę, że to jednak Coryllus. Ma cięty język i szybką odpowiedź – za to prostą.
      I się nie certoli w piśmie.

      • Faktycznie, nie wiem. To była tylko taka życzliwa interpretacja. Miałem wybrać nieżyczliwą i napisać, że psychol tak jak to robią inni?

        Ze stylizowania się na psychola też są korzyści. Nie trzeba przesadnie zachowywać „ostrożności procesowej”.

        Dla tych, co lubią szybko i bez certolenia to duża zaleta. 🙂

    • Daj już sobie spokój. Fani cię rozpieścili i uwierzyłeś, że masz cięte riposty. Pisz lepiej tylko tam, gdzie możesz komuś napisać „wylatujesz stąd”, bo tak to zaraz wyłazi twoja bieda umysłowa.

    • Skończył? Nie bądź naiwny, ten facet w takim stylu po prostu wyjeżdża na wakacje i przed wyjazdem postanowił potrząsnąć swoją trzódką, żeby sieroty miały co przeżywać w czasie jego nieobecności. Przecież pisałem wyżej, że to jest „zarządzanie przez konflikt”. On to nawet całkiem otwartym tekstem pisze do swoich fanów, bo chyba uważa ich już za trzodę kompletnie uzależnioną emocjonalnie:
      „Nic mnie nie obchodzi o czym będziecie gadać za kulisami, ale tu ma być spokój”
      „Jeśli ktoś złamie tę zasadę wyleci na zawsze.”
      „To tyle jeśli idzie o kij, a teraz marchewka”.
      Na koniec wymyślił jakiegoś zapłakanego staruszka, który go wzruszył no i rozumiecie….. W GW też drukują listy takich zapłakanych staruszków do Adama Michnika. Tylko że tam te bałachy wymyślają stażyści, więc przynajmniej pozory są zachowane.
      https://coryllus.pl/tlen-czyli-warunki-powrotu/

      • Nie zawsze i nie wszystko jest wykalkulowane i wykoncypowane nawet u najprawdziwszego psychopaty. Nie sądzę, ze Coryllus nim jest, choć z pewnością ma zaburzenia osobowości. Najprawdopodobniej to jest reakcja na trajektorię, na której się znalazł. Wakacje nie mają z tym wiele wspólnego. Nie sposób zamiatać pod dywan i udawać, że się nie widzi dokąd ta trajektoria zmierza szczególnie jak się ma żonę i dzieci. Jego ostatnia notka wskazuje, że jest nawet zmuszony aby myśleć o innej pracy:

        „o tym, bym znalazł gdziekolwiek jakąś pracę nie może być mowy. Nie uda mi się to. Taka jest cena wypracowanego przeze mnie sukcesu.”

        A kryzys jest poważny. Pisanie o samobójstwie to nie są błahe sprawy:

        „Dla każdego chyba jest jasne, że nie mogę zostawić tego bloga, bo oznacza to po prostu samobójstwo. Tak jak mówiłem już i wielokrotnie pisałem nie mam innego życia i nie będę mógł się odnaleźć w żadnym innym środowisku. Nie mogę nigdzie uciec. A ewentualne zniknięcie musi być zniknięciem ostatecznym.”

        Pozytywne mogło by być to, że poniekąd zdaje sobie sprawę, że problem wynika z jego charakteru. W tym wypadku z tego co on nazywa pychą:

        „Kryzys, który przeżywamy jest wyłącznie moją osobistą winą, albowiem to ja podejmuje wszystkie decyzje w obrębie środowiska i to jak kieruję wypadkami. To jest pycha, takie postawienie sprawy i ja za tę pychę ponoszę konsekwencje.”

        Nie sądzę jednak, że jest możliwa poprawa jego charakteru poprze self refleksję. To by go tylko osłabiło. Jego hucpa, go napędza.

        Można by spekulować na ile ten kryzys się ujawnił teraz, gdyż prospekty finansowe nie są najlepsze i czy nie było dodatkowych bodźców jak np. czegoś się bardzo przestraszył. Może jakaś osoba pomiatana i poniżana w jego tekstach się odezwała. Może ktoś z klubu Ronina, który ostatnio był na tapecie? Tak czy inaczej sytuacja jest poważna. O ile ona może być źródłem pokaźnego efektu Schadenfreude dla wielu, to jednak przyzwoitość nakazuje aby ten efekt utemperować.

      • „A kryzys jest poważny. Pisanie o samobójstwie to nie są błahe sprawy”

        Naprawdę w to wierzysz? Przecież to są kolejne manipulacje w celu emocjonalnego potrząśnięcia fanami. Kryzys, konflikty, burze – to wszystko jest tam od wielu lat, a jak tylko się uspokaja, to Maciejewski robi właśnie akcję w takim stylu. Raz pisze, że to wszystko rzuci. Potem znowu pisze, że lada miesiąc wielki sukces i będzie kręcił filmy. Kiedyś tam było nawet o podbijaniu Zachodu w stylu Sienkiewicza. To z boku oczywiście jest śmieszne, ale ci ludzie tam tym żyją i Maciejewski zawsze pamięta, żeby im tej emocjonalnej paszy dostarczyć.

        To przecież emocje są tam krótką smyczą, czymś za czym ludzie faktycznie tęsknią, a nie jakieś zasmarkane rewelacje w stylu czy Hans Kochanowski był szpiegiem Hohenzollernów albo co plugawego pisał w pamiętnikach socjalista Krzywicki. A kogo obchodzi ten Kochanowski z Krzywickim? Ludziom się to wszystko równo pieprzy pięć minut po zamknięciu książki, jak widać wyżej z postów podpisanych Tomasz Marszelewski. Ale emocje pamiętają!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here