Hipermarkety w odwrocie. Więcej się ich zamyka, niż otwiera. Zobacz kto znika a kto na tym zyskuje

Biedronka, fot. Wikipedia 4.0 autor: Jacek Halicki

W Polsce przez wiele miesięcy trwał trend otwierania super i hipermarketów, natomiast padały małe sklepy osiedlowe. Uważano, że z różnych względów nie jest to korzystne dla gospodarki kraju, obywateli.

Dla części publicystów ta sprawa miała dodatkowe zabarwienie. Wielkie sieci kojarzyły się z zagranicznymi właścicielami, a małe osiedlowe sklepy z rodzinnym kapitałem.

Dziś ten trend się odwrócił. Po raz pierwszy od wielu lat więcej tych dużych marketów zamknięto, niż otwarto. Per saldo ich liczba zmniejszyła się o 55. Z 4960 w 2015 r. na 4905 w 2016 r.

Czytaj też: Polska sieć supermarketów podbija rynek. Dino zaczęło zagrażać największym zagranicznym markom

W czerwcu np. brytyjskie Tesco poinformowało o zamknięciu 9 marketów. Szczególnie zagrożone są placówki w dużych miastach. Rynek po prostu się nasycił. Zbankrutowały: Alma i MarcPol.

Likwidacja sklepów dotyczy też Biedronki i Carrefoura. Jednak najbardziej zagrożone jest Tesco, które postawiło na osobne sklepy. Ono przeżywa teraz takie trudności, jakie w dużych miastach miały pojedyncze duże kina.

Przegrały z „sieciowymi” kinami zlokalizowanymi w dużych centrach handlowych, gdzie ludzie przed/po filmie mogli coś zjeść i udać się na zakupy.

Czytaj też: Willa z 7 sypialniami w historycznym miasteczku. Imigranci dostają domy za darmo i bez kolejki

Duże sieci czeka konsolidacja. Już nie ma miejsca dla wszystkich.

W odwrotnym kierunku odbywa się „ruch’ małych osiedlowych sklepów. W zeszłym roku ich liczba zwiększyła się o ponad 1 tys. Uważa się, że ich ceny już tak bardzo nie odstają od sieciowych.

Podobna jest sytuacja sieci rodzinnych. Takie jak Piotr i Paweł, Stokrotka, Milo czy Polomarket coraz bardziej się rozwijają.

Źródło: Forsal

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here