Ostry konflikt i wzajemna nienawiść. Znany pisarz Konrad T. Lewandowski ujawnia kulisy wewnętrznej walki w środowisku polskich wyznawców słowiańskich bogów

Konrad Lewandowski fot od KL autor Adam Parchimowicz ( z Facebook Robert Sigmundsson)

W swoim najnowszym wpisie znany pisarz Konrad T. Lewandowski upublicznił kulisy wewnętrznej walki w środowisku polskich wyznawców słowiańskich bogów.

Jak informuje Konrad T. Lewandowski „Na tegorocznym Przystanek Woodstock stanie współtworzona przez Rodzimy Kościół Polski, w ramach Akademii Sztuk Przepięknych druga z kolei Wioska Słowiańska, w której będziemy przypominać rodzimą kulturę i prezentować współczesne rodzimowierstwo.

Jest to dobra okazja by stanowczo odciąć się od gangreny, która pojawiła się ostatnio w naszym Ruchu, czyli działalności starszej części Związku Wyznaniowego Rodzima Wiara.

Co ostatnio robi Związek Wyznaniowy Rodzima Wiara? Realizuje starcze obsesje swojego naczelnika Stanisława Potrzebowskiego. W ten sposób priorytetem polskiego rodzimowierstwa stało się wydobycie z więzienia mordercy Janusza Walusia, którego każdy prawdziwy polski rodzimowierca, zdaniem Potrzebowskiego, ma uważać za bohatera, co jest zniewagą pamięci autentycznych polskich bohaterów narodowych, którzy ginęli w walce lub padali ofiarą totalitarnych reżymów, ale nie poczytywali sobie za powód do chwały zabijania bezbronnych ludzi. Jeśli na obrzędach RW krzyczy się „Sława Bohaterom!” to się z nich kpi.

Stanisław Potrzebowski opowiada w wywiadach, że RPA jest jego drugą ojczyzną, skutkiem czego priorytetem Rodzimej Wiary, już od lat są problemy Afrykanerów z RPA, którzy zbierają teraz gorzkie owoce półwiecza apartheidu, kiedy to nie pozwalano Murzynom studiować i nie wykształcono czarnej elity (takiej jak w USA), która mogłaby przejąć odpowiedzialność za kraj, nie niszcząc go.

Ta szczególna wrażliwość wobec wewnętrznych spraw Republiki Południowej Afryki, często podszyta jawnym rasizmem, idzie w RW w parze z całkowitą obojętnością i lekceważeniem potrzeb polskich – sprawy obrony świętych gór, budowy nowych chramów i wzmacniania ruchu rodzimowierczego poprzez dialog z różnymi środowiskami.

Rodzima Wiara pod kierownictwem Potrzebowskiego zaczęła w ostatnich latach funkcjonować jak sekta, wykazując dwie najważniejsze cechy sekty – odcinanie się od świata i wskazywanie wroga jednoczącego członków sekty. Tym wrogiem został Rodzimy Kościół Polski, coraz zajadlej atakowany pod zmyślonymi zarzutami. Przykładowo, wobec RKP notorycznie stosuje się podwójne standardy jeśli chodzi o relacje z katolikami. Katolickie żony żerców i ich ochrzczone dzieci nie są w RW niczym zdrożnym, natomiast w RKP stanowią dowód zdrady rodzimowierczych ideałów… Współpraca członków RW z ultrakatolickim Ruchem Narodowym, niekiedy wręcz służalcza, jest w dobrym tonie, natomiast programowy brak dyskryminacji katolików w RKP to kolejny dowód zdrady…

Trzeba też zauważyć, że hermetyczne sekciarstwo jest z założenia sprzeczne ideami twórców ruchu Zadrugi, którzy postulowali głęboką reformę całej kultury narodowej, czego nie da się zrobić zamykając się w swoim ciasnym gronie i nie szukając porozumienia z różnymi środowiskami i politycznym centrum. Paradoksalnie ten postulat Zadrugi najlepiej realizuje teraz Rodzimy Kościół Polski, choć totalitarne w swej istocie idee zadrużne nie cieszą się w RKP zbytnią atencją.
Polskie rodzimowierstwo trawi patologia, którą jest część RW skupiona wokół Stanisława Potrzebowskiego, degenerująca się na naszych oczach w coraz bardziej skrajną rasistowsko-faszystowsko-skinhedowską sektę”.

Konrad T. Lewandowski to jeden z najbardziej znanych pisarzy kryminałów i fantastyki. Znany jest ze swoich prowokujących wypowiedzi w dyskusjach internetowych. W ostaniach latach porzucił protestantyzm i tworzy zasady wiary dla rodzimowierców.

Jan Bodakowski

43 KOMENTARZE

  1. Człowiek tak inteligentny jak pan Lewandowski nie musi się posługiwać dezinformacją. Dezinformacją jest fragment o Januszu Walusiu. Waluś nie „zabijał niewinnych ludzi”. Zabił Chrisa Haniego, wyszkolonego w Związku Sowieckim szefa sztabu zbrojnego ramienia komunistycznego Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Jest fundamentalna różnica między zabijaniem niewinnych ludzi, a zabijaniem prominentnych funkcjonariuszy organizacji mających w programie zbrodnię i totalitaryzm.

    Sytuacja w Afryce nie była czarno-biała. Komunizm splótł się tam z autentyczną walką o wolność, ale jednak pozostał komunizmem.

    • „zabijania bezbronnych ludzi” – naucz się analfabeto czytać! I zapoznaj z pojęciem honoru oraz rycerskiego postępowania.

      • No dobrze, więc nie „niewinny”, a „bezbronny” (niech będzie, że to mój analfabetyzm), i zajmijmy się tym „bezbronnym”. Trzeba by mieć po rycersku zakuty łeb, żeby czekać na moment, kiedy prominentny zbrodniarz będzie uzbrojony i gotowy (bo zaskoczyć to też niehonorowo). Może mu jeszcze sekundantów posłać?

        Gratuluję, panie Przewodas, właśnie zaproponował Pan ciekawe rozwiązanie. Po co mają ginąć ludzie w okopach, szast prast, trzeba było honorowo wyzwać na pojedynek Lenina, Hitlera, Osamę bin Ladena, a teraz tłuścioszka z Korei.

      • To jest myślenie komunistyczne, że z wrogiem ludu można zrobić wszystko, choćby zastrzelić go jak psa na ulicy, bo wróg ludu nie jest człowiekiem. Wielbicielom Walusia antykomunizm pomylił się z komunizmem ze znakiem minus, a wartość bezwzględna (czy raczej pesudowartość) pozostała ta sama…

      • Tobie się pomylił piękny, średniowieczny etos rycerski z żydowską odmianą walki czyli metodą okrutnych komunistycznych mordów. Pan Waluś to taki południowoafrykański żołnierz NSZ.
        Zastanów się najpierw zanim cokolwiek napiszesz.

      • „To jest myślenie komunistyczne, że z wrogiem ludu można zrobić wszystko, choćby zastrzelić go jak psa na ulicy, bo wróg ludu nie jest człowiekiem.”

        Tak, dokładnie takie jest myślenie komunistyczne. I dlatego funkcjonariusze komunistycznego aparatu przemocy to bezpośrednie zagrożenie, a zastrzelenie takiego na ulicy jak psa to samoobrona.

        Pomników Walusiowi nie zamierzam stawiać (bo, jak napisałem w pierwszym komentarzu, w RPA sytuacja była złożona). Ale też nie zamierzam zapominać, że zabił szefa partii komunistycznej, wydającego rozkazy dotyczące i otwartej walki zbrojnej, i zamachów terrorystycznych, i zakładania „kolaborantom” opon, które następnie podpalano (praktyka zwana „necklacing” – https://en.wikipedia.org/wiki/Necklacing ). I nie zamierzam się litować nad „bezbronnym” czerwonym zakapiorem.

        Ostatni komentarz a propos tych absurdalnych oczekiwań, że z czerwonymi lub brunatnymi należy walczyć z „honorem”, to dowcip, który jakoś parę dni temu nawinął mi się na przeglądarkę:

        Czasy Nerona. Wywlekają związanego jak barana chrześcijanina na arenę, po czym wypuszczają lwa. Lew zaczyna obwąchiwać zdobycz, ale chrześcijaninowi udaje się go ugryźć w nos. Lew ucieka. Wściekły Neron zrywa się z krzesła i wrzeszczy do chrześcijanina:
        – Walcz honorowo!

      • Nie interesuje mnie mnie kim był Hani, wszyscy tam mieli zdrowo za uszami, to nie jest kompletnie nasza sprawa. Wciąganie Polski w wewnętrzne sprawy RPA to zwykła głupota polityczna. Nic poza prywatnym hobby Potrzebowskiego tego nie usprawiedliwia.
        Nie ma w naszej cywilizacji i kulturze czegoś takiego jak mordowanie człowieka na ulicy, bo się komuś nie spodobał. Waluś nie był egzekutorem AK i nie wykonywał wyroku w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, więc stawianie go w jednym szeregu z rotmistrzem Pileckim i Inką jest zniewagą dla naszych bohaterów.
        Walusia bronią ludzie, którzy nie rozumieją pojęcia honoru. Potrzebowski jako były komunistyczny oficer najwyraźniej się do nich zalicza.

      • A sprawy z panem Potrzebowskim (wcześniej zresztą nazwiska nie słyszałem, bo nie obracam się w kręgach zorganizowanej religii) są mi zupełnie obojętne. Odniosłem się wyłącznie do kwestii zabójstwa Haniego.

      • Przewodas;
        „Waluś nie był egzekutorem AK i nie wykonywał wyroku w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej (…)”
        Ale byl egrekutorem poludniowoafrykanskiej Partii Konserwatywnej, a egzekucje zlecil jej szef Clive Derby-Lewis.

        Gdyby ktos, powiedzmy w 1937, odstrzelil na ulicy Hitlera, to pewnie uznalbys to za dzialanie niehonorowe, nierycerskie, niegodne czlowieka. Tak jak niehonorowyn dzialaniem bylo odstrzelenie komunisty Olofa Palmego tak? Zamach na Lenina przeprowadzony przez Fanie Kaplon to byla zbrodnia a Robespierre’a nigdy nie powinni sciac prawda? No a gdyby tak ktos, tuz przed druga woja, odstrzelil Stalina… ooo… to dopiero bylaby niehonorowa i niemoralna zbrodnia, zapobiec smierci kilkudziesieciu milionow. W zadnym wypadku nie pasowalibysmy takiego typa na rycerza nie?
        Duzo sie od ciebie ucze.

        Wyobrazasz sobie RPA pod rzadami komunistow pokroju Bocassy czy Neto?

      • Archer, gdyby to była prawda, że był egzekutorem, Walusia objęła by amnestia.
        Tak, gdyby ktoś zabił Hitlera w 1937 roku, to byłby mordercą i zostałby stracony w majestacie prawa, bez dyskusji. A inni naziści, choćby Himmler dokończyliby dzieło swojego świętego męczennika. Tak samo zamordowanie Haniego niczego nie załatwiło, wręcz przeciwnie, utrwaliło złudzenia wobec komunizmu, bo „gdyby Hani żył, to teraz w RPA byłoby dobrze”.
        Przede wszystkim jednak żałosne są te życzeniowe tłumaczenia tworzone po fakcie. Może Hani by wysiadł z czerwonego tramwaju? Wszak politycy zmieniają poglądy. – To równie prawdopodobna teoria jak ta, że Waluś kogoś przed kimś obronił.
        Nie odróżniasz faktów od fikcji, ani dobra od zła, ani hańby od honoru. To jest dziedzictwo komunizmu, które nosisz w swojej głowie.

      • „Archer, gdyby to była prawda, że był egzekutorem, Walusia objęła by amnestia.”
        Hi hi hi… lewicowy rezim Mandeli amnestionowalby likwidatora wyszkolonego w Moskwie komunistycznego dywersanta… To tak jakby powojenny rezim komunistyczny w Polsce objal amnestia cale AK i Zolnierzy Wykletych.
        A skad Mandela bral pieniadze na swoja rewolucje? Puscil moze tace miedzy Murzynami w Soweto?
        A skoro tak lubisz fakty to dobrze, spojrzmy na nie:

        „Za zlecenie zabójstwa odpowiedzialny był lider Partii Konserwatywnej Clive Derby-Lewis[6][3]. Polityk podżegał Walusia do zbrodni i dostarczył mu broń.”
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Walu%C5%9B

        Noooo, chyba ze oswiadczycz nam tu teraz ze telewizja klamie… znaczy wikipedia.

        „To jest dziedzictwo komunizmu, które nosisz w swojej głowie.”
        Jesli juz to nosimy, Przewodas, nosimy. Bo urodzilismy sie mniej wiecej w tym samym czasie.
        No bo jak inaczej w swietle:
        „To równie prawdopodobna teoria jak ta, że Waluś kogoś przed kimś obronił.”
        albo
        „A inni naziści, choćby Himmler dokończyliby dzieło swojego świętego męczennika.”
        A jakie z tego wnioski?
        Wlasciwie tylko jeden: historia toczy sie swoim torem a jednostka zerem. Taka marksistowska algebra Boole’a poparta heglowskim historycyzmem wg. ktorego historia dazy do swego nieuniknionego konca. A gdy uzupelni sie to teoria marksiszmu i leninizmu to znajdziemy, ze ta historyczna era wodnika to nic innego tylko ustroj powszechnej szczesliwosci zwany komunizmem.
        A my na nic nie mamy wplywu tylko plyniemy jak woda w rzece.
        Gdyby nie Hitler i paru lajdakow wokol niego to holocaust i tak mialby miejsce.
        Gdyby nie Stalin i jego banda mordercow to i tak doly katynskie nie rozniliby sie swoja zawartoscia.
        Gdyby nie Lem to sam sformulowalbys pojecia „bystrzakow”.

        Tak dlugo jak nie posprzatasz sobie pod peruka i nie wywalisz tego Marksa z szarych komorek, nie mamy w zasadzie o czym gadac.

        Zycze powodzenia przy tworzeniu zasad wiary dla rodzimowiercow. Tam dopiero potrzeba nieskrepowanej wyobrazni. Niech sie schowa Tolkien z tym swoim Sillmarillionem.

      • Powtórzę ci zdanie, które w swoich mętnych wywodach małostkowo pominąłeś:

        „Nie odróżniasz faktów od fikcji, ani dobra od zła, ani hańby od honoru. ”

        Wiem, że nie chwytasz, bo wszelka cię metanoja przerasta, ale może inni zatrybią.
        Tworzę teologię rodzimowierczą, to nie są zasady wiary, ale zbyt tępy jesteś żeby widzieć różnicę, więc pozostał ci tylko rechot wsiowego głupka.

      • Istotnie, nie znam sie na „teologii rodzimowierczej”.
        Powtarzam tylko to, co pisze tutaj, na tym blogu, pare pieter wyzej:

        „Konrad T. Lewandowski (…) W ostaniach latach porzucił protestantyzm i tworzy zasady wiary dla rodzimowierców.”

        Przeczytajze chlopie do cholery co o Tobie pisza zanim bedziesz mi tu zarzucal ze cos mnie tam przerasta a potem moze porozmawiaj na ten temat z autorem blogu. No i nie dziw sie ze ludzie powtarzaja potem to, co nie tylko nie chce Ci sie skorygowac lecz nawet przeczytac. A potem dziwisz sie, ze rozne wiejskie glupki rechocza sobie wesolo.

        „Nie odróżniasz faktów od fikcji (…)”
        Widzisz chlopie jak to jest, gdy nie poswieci sie chocby pieciu minut na zglebienie tematu a potem, w obliczu nagich i niezaprzeczalnych faktow, macha bezwladnie palcami po klawiaturze?
        Napisale wyzarznie, ze Walus byl egzekutorem. I podalem zrodlo. W zamian uslyszalem ze „Nie odróżniam faktów od fikcji”. No to podaj zrodlo, ktore dowodzi ze bylo inaczej. O fakt sie pytam a nie o fikcje. Potrafisz jeszcze to zrobic czy tworzenie ‚teologii rodzimowierczej’ – cokolwiek mialoby to znaczyc – zabilo juz tego sympatycznego autora Mostu nad otchlania i Noteki 2015?

      • JB nie jest ekspertem do rodzimowierstwa, a moje możliwości ingerencji w jego ultrakatolicki światopogląd są ograniczone. Wybaczam mu zatem kiedy pisze nieściśle lub niezręcznie. Co nie znaczy, że ty możesz po nim bezmyślnie powtarzać (było mnie najpierw zapytać), ani bezmyślnie czytać co tu piszę. Konkretnie o tym dlaczego Waluś nie został amnestionowany. Śmiesz równać AK, armię podziemnego Państwa Polskiego z jakąś rasistowską organizacją terrorystyczną?!
        Waluś został sprawiedliwie osądzony, a Komisja Prawdy i Pojednania uznała, że nie zasługuje na amnestię – miała takie prawo. Cywilizowani ludzie uznają prawomocne wyroki.

      • Acha. teraz rozumiem. Ty mozesz wypisywac tutaj kazda glupote jaka chcesz a ja nie moge tego bezmyslnie czytac tak? Zaka licencia artistica’. Otoz tak wlasnie czynie, sprawdzam to co napisales i juz po kilku kiwnieciach palca nad klawiatura wychodzi Twoj brak elementarnej wiedzy w omawianym temacie, bo Walus jednak BYL egzekutorem a mimo to nie objela go zadna amnestia. Komisja prawdy i pojednania to czesc lewackiej miedzynarodowki. Dosc tylko wspomniec, ze w Polsce jej powstanie postulowali arcybiskup Życiński, ‚Boleslaw’ Wałęsa oraz Wojciech Jaruzelski. Szefowa poludniowo afrykanskiej organizacji terrorystycznej ANC, byla zone N. Mandeli, ktora zlecila wiele morderstw, komisja wypuscila z pudla po 3.5 roku (jak za napad z bronia w reku) i dzis znow zasiada w poludniowoafrykanskim parlamencie (jakos Walusia ta komisja potraktowala jednak ostrzej). Natomiast pomnik jej chlopa bryluje w okolicach brytyjskiego parlamentu, o nim zas samym pisza:
        „Przekonany komunista, autor pozycji: „Jak być dobrym komunistą”. Wierny przyjaciel Arafata, Kadafiego, Castro, oddany i wdzięczny miłośnik towarzyszy radzieckich i chińskich, otwarty krytyk zachodnich demokracji i USA. Człowiek, który nigdy nie wyrzekł się terroryzmu, zarazem okrzyknięty przez mass media polityczną Matką Teresą. Krwawy gołąbek pokoju…”

        „Śmiesz równać AK, armię podziemnego Państwa Polskiego z jakąś rasistowską organizacją terrorystyczną?!”
        Otoz smiem. I nie jestem tutaj sam. Mam doborowe towarzystwo. Co prawda za ‚lesne bandy’ uznal je rowniesz nasz okupant ze wschodu ale taki wlasnie, a nie inny, powojenny porzadek przyklepany zostal rowniez przez W. Churchilla i F. D. Roosevelta, ktorzy za cene swietego spokoju na zachodzie najzwyczajniej przehandlowali nas Stalinowi i wydali ta ‚armię podziemnego Państwa Polskiego’ w jego lapy.
        A dlaczego smiem?
        Ano dlatego, ze obie te organizacje mialy wspolny cel: walke z komunizmem.
        Pelna zgoda, ze obie stosowaly metody uznawane przez aktualne wladze za terrorystyczne. Tak tak, Przewodas. Za okupacji niemieckiej, zdaniem okupanta, AK byla niczym wiecej tylko organizacja terrorystyczna. Wrzucenie bomby do pelnego nieuzbrojonych niemieckich zolnierzy Cafe Clubu traktuje sie dzis jako zamach terrorystyczny, tak jak otwarcie ognia z kalachow do tanczacych szczeniakow w dyskotece Balkantan w Paryzu. Jedyna roznica polega na tym, ze w tamtych czasach dominowala inna retoryka. A o tym co sie po wojnie z AKowcami dzialo nie musze Ci chyba pisac. Los tej bandytki, W. Mandela to pikus w porownaniu z tym, co zgotowali im Ruscy.
        Natomiast w tym czasie, na scianie domu N. Mandeli „dumnie wisiały portrety jego duchowych przywódców Lenina i Stalina.”.
        Mimo innych werbalnych deklaracji, uznajac poludniowoafrykanska Partie Konserwatywna za ‚rasistowską organizacją terrorystyczną’, stawiasz sie na rowni z tymi, ktorzy AK i Zolnierzy Wykletych traktuja jak bandytow.

      • Jak tyle to tyle.
        Dziekuje za rzeczowa rozmowe i jasne ustosunkowanie sie do argumentow.

      • Nazywasz argumentami pokrętną sofistykę?
        Gdyby Walusiem kierowały wyższe motywy to by się nie zrzekał obywatelstwa RPA, skoro leżało mu na sercu dobro tego kraju…

      • Trudno, Przewodas. Niektorych rzeczy nie da sie wytlumaczyc w jednam zdaniu. Ksiazka „Pochwala herezji” tez nie sklada sie tylko z tytulu i ceny.
        Inna oczywiscie rzecza jest niemoznosc zrozumienia tej niby ‚pokretnej’ a w grucie rzeczy niezybt skomplikowanej ‚sofistyki’.
        Ale gratuluje… poswiecenia wreszcie odrobiny czasu na zglebienie tematu i pierwszego pytania opartego na swiezo przyswojonym fakcie. Odpowiedz jest prosta:
        Gdyby Einsteinem kierowały wyższe motywy to by się nie zrzekał obywatelstwa Niemiec, skoro leżało mu na sercu dobro tego kraju…
        To samo Saverin, Depardieu czy Sikorski (Radoslaw, chociaz wydaje sie, ze jemu dobro GB tyle lezy na sercu ile moze na tym zarobic).
        Poza tym zauwaz, ze Walus zrobil to dopiero niedawno, cos w lutym 2017. I to po ponad cwiercwieczu w poludniowoafrykanskim wiezieniu. Tylko po to aby byc moze trafic do pudla w Polsce. Dziwisz mu sie, Przewodas? Bo ja wcale. Przekonany jestem, ze po tygodniu w poludniowioafrykanskim mamrze, wlasna matke wslalbys do gazu zeby sie tylko stamtad wydostac.
        Chcialbys widziec RPA taka jak polnocna Koree?
        Nie?
        To przy najblizszym spotkaniu z Januszem Walusiem ukleknij przen Nim i pocaluj go w co Ci tam wystawi.

      • W takim razie, konsekwentnie, nie podalbys reki von Stauffenberger’owi, nawet gdyby mu sie zamach udal, Hitler zostalby zabity i pare milionow istnien ludzkich uratowane, zgadza sie? A to tylko dlatego, ze Stauffenberg nie postapil ‚po rycersku’ i ‚honorowo’ (cytujac pewnego slawnego pisarza: „Nie odróżnial dobra od zła, ani hańby od honoru. Tyle.”) i nie wyzwal Hitlera na pojedynek tylko podstapnie podlozyl pod stolem bombe.

        Czlowieku! Komunisci wymordowali wiecej ludzi niz faszysci. Sama tylko liczba ofiar rewolucji kulturalnej w maoistowskich Chinach szacowana jest na niemal tyle co w calej drugiej wojnie. A gdzie jeszcze Lenin? Stalin? Pol-Pot? Kim? Poludniowoamerykanscy albo afrykanscy krwawe kacykowie? A Ty mi tu bedziesz prawil moraly o hanbie, honorze i rycerskosci.
        Zyj dalej w swoim wydumanym swiatku honorowej uludy i modl sie do swoich praslowianskich bozkow, zeby zaden komunista nie wyleczyl Cie ze zludzen mlodzienczego wieku. Bo gdy pewnego dnia do Twoich drzwi zalomoce trzech, kazdy z pepecha, i jeden z nich wyceluje ta pepecha miedzy Twoje oczka, to bedziesz sie modlil – obojetnie juz do kogo lub czego – aby miedzy nim a Toba stana jakis Walus i zupenie niehonorowo, byle szybko, rozwalil mu ten czerwony, komunistyczny leb.

      • Jesteś tak głupim i żałosnym człowieczkiem, że to co sam wyżej napisałeś starczy za moją replikę. Nie mógłbym obnażyć cię bardziej ani wykazać twojej moralnej nicości lepiej, niż ty sam to zrobiłeś.

      • No… z pewnoscia jestem przynajmniej 2 razy mniejszym gentlemenem niz pan Lewandowski bo, sadzac z fotografii, gdy ustepuje on miejsca w autobusie, to ustepuje je przynajmniej dwom paniom.
        Dla niego moge dokupic fotel.

  2. Ani pan Konrad nie tworzy zasad dla rodzimowierstwa (jest prawie poza nim) ani nie ma w nim podziałów i nienawiści. Raptem dwóch ludzi (jeden z nich to Przewodas) tworzy wciąż ferment by się wyrwać z marginalizacji. Marginalizacji wywołanej swą kłótliwością, którą środowisko rodzimowiercze po prostu ignoruje.

    Do Archer’a – rodzimowierstwo jest spore. Cztery związki wyznaniowe, dużo wspólnot, organizacje konsultacyjne, święta, z których największe liczą ok 250 rodzimowierców, nie licząc widzów.
    Jedynie otoczenie p. Konrada to rodzimowierstwo kanapowe – 13 osób na poprzednim zjeździe, 30 na ostatnim, w Czarcim Chutorze. Tyle, ile bywa na świętach wspólnot niezrzeszonych.

    • Grabi, jeden związek potrafi zgromadzić niemal tyle samo osób co wszystkie pozostałe formalne i nieformalne grupy zrzeszone ponoć w ramach tzw. konfederacji. Kto tu więc stara się zaklinać rzeczywistość?

    • Obrona Ślęży we wrześniu 2016, obrona Rowokołu w czerwcu 2017, Wioska Słowiańska na Przystanku Woodstock w 2016 i 2017, zbiórka na ziemię, nie licząc organizacji stałych świąt – to jest to „kanapowe rodzimowierstwo”, bo zawsze brakuje tam tych niezmiernie licznych niedzielnych rodzimowierców, którzy potrafią tylko imprezować i opowiadać jacy są świetni, w gębie i za klawiaturą wyłącznie mocni.
      Rusz ten leniwy tyłek za kompa, to się przekonasz co to jest prawdziwe rodzimowierstwo!

  3. PS. Tegoroczny zjazd konfederacyjny stanął nawet pod znakiem zapytania czy się w ogóle odbędzie, ze względu na mizerną frekwencję. Na potwierdzenie tego stanu rzeczy znaleźć można np. rozpaczliwe apele jednej z grup niewspółorganizujących o mobilizacje i dokonywanie wpłat, bo inaczej nie będzie ich stać na wynajęcie miejsca. Czyli niby taka „wielka konfederacja”, zrzeszająca „kilkanaście wspólnot”, a nie daje rady przebić jednego z formalnych związków, który od kilkunastu lat, mimo usilnych prób marginalizacji jego pozycji, całkiem nieźle sobie radzi.

    • Co mają wspólnego spóźnione wpłaty z frekwencją? Ktoś tu chyba nie umie czytać ze zrozumieniem :DD

  4. Trudno mi odpowiedzieć na informacje o zjeździe konfedracyjnym, bo nie jestem w temacie.
    Za to byłam na święcie Stado w tym roku, które mnie oszołomiło. I nie chodzi o ściganie się na liczby (było 236 osób plus ci na jeden dzień, plus Polonia). Istotnym dla mnie był duch braterstwa. Kilkanaście wspólnot, jak się dowiedziałem niektóre po raz pierwszy, spoza konfederacji i nie było ich na pierwszym Stado, rodzimowiercy spoza wspólnot, nastrój, igrzyska, obrzędy, na okrasę mój ulubiony Persival i Żmij.
    Kawał prawdziwego rodzimowierstwa. I proszę, nie deprecjonujcie tego co robią inni, bo to uwłacza również takim osobom jak ja, niezorganizowanym. Zresztą artykuł, pod którym piszemy, ma taki napastliwy, deprecjonujący charakter. Na Stado była spora grupa osób z Rodzimej Wiary, poznałam ich żercę – Wojnara. Nie tylko bardzo spokojny, refleksyjny, dążący do porozumienia i współpracy człowiek ale również osobowość. Kolejni to prowadzący obrzęd postrzyżyn i kosoplecin (również uczestniczący w innych obrzędach). Nie zapamiętałam ich imion ale żerczyni miała taką mowę na kosoplecinach, że miałam łzy w oczach. A żerca, spokojny, przekonywujący, zdawało się, że widzi świat, wie jak wyglądał jego początek, że zna wszystkich. Drugi raz miałam łzy w oczach gdy mówił na obrzędzie zakończenia. Odniósł się przez chwile do kobiety, która stała koło mnie, to było dla niej coś osobistego. Widziałam jak popłynęły jej łzy.
    Powinniście współpracować, a nie najeżdżać na nich takimi artykułami

    • W ogóle nie jesteś w żadnym temacie. Jeździsz na weekendowe imprezy, powtarzasz ploty jak przekupka z magla i podniecasz się fasadową pozerką. Weź się do roboty, pomóż w jakimś projekcie, to dopiero zaczniesz być w temacie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here