W latach trzydziestych XX wieku, tuż przed rozpoczęciem II wojny światowej, w czasie pokoju, zabito w sowieckiej Rosji 200 tysięcy Polaków. Przez dziesięciolecia fakt ten był ukrywany. Mężczyźni, ale także kobiety i dzieci, zginęli jak Polacy w Katyniu – zostali zamordowani strzałem w tył głowy z przyłożenia. Po czym zostali zakopani w bezimiennych masowych grobach rozsianych po bezkresach Związku Sowieckiego.

Ludobójstwo popełnione na naszych rodakach było częścią Wielkiego Terroru – fali masowych zbrodni, która ogarnęła państwo Józefa Stalina pod koniec lat trzydziestych XX wieku. Fala stalinowskich zbrodni miała swój wymiar etniczny – była skierowana przeciw Polakom, których jako naród uznano za wrogów ludu i po prostu postanowiono zlikwidować.

Polacy – potrójni wrogowie

Wielki Terror był ludobójstwem popełnionym przez Józefa Stalina i jego popleczników w latach 1937-1938. W sumie ofiarą czerwonych morderców spod znaku sierpa i młota padł milion ludzi. Ten tragiczny mord został dokonany w ciągu 15 miesięcy w czasie pokoju i przy pomocy metod administracyjnych. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy na krótko otwarto sowieckie archiwa, okazało się, że stalinowskie ludobójstwo miało także cel etniczny. Bo aż jedna piąta ofiar, czyli 200 tys. zamordowanych, to byli Polacy.

Polacy od samego początku byli dla komunistów potrójnymi wrogami. Po pierwsze dlatego, że rodząca się Polska w 1920 roku pokonała Armię Czerwoną. W tym samego Józefa Stalina. I stała się wolnym krajem. A przecież Armia Czerwona miała doprowadzić do wybuchu rewolucji w całej Europie. Po drugie dlatego, że Polacy byli katolikami. A komuniści chcieli zlikwidować wszystkie wyznania, a w szczególności właśnie Kościół katolicki. Po trzecie wreszcie – Polacy byli wrogiem klasowym. Bo byli „panami”, czyli szlachtą, obszarnikami, właścicielami ziemskimi. Czyli tym wszystkim, czego komuniści nienawidzili najbardziej. Jest więc jakaś diabelska logika w tym, że to Polacy musieli zniknąć ze Związku Sowieckiego w pierwszej kolejności. A wszelki ślad po nich miał zostać zatarty.

Rozkaz 00485

Aby wymordować jak najwięcej Polaków, sowieckie władze 11 sierpnia 1937 roku, czyli równo 80 lat temu, wydały specjalny, ściśle tajny rozkaz operacyjny nr 00485, w którym szczegółowo opisano, których Polaków mordować i w jakim trybie. W efekcie Polacy żyjący w Związku Sowieckim znaleźli się w dokładnie takiej samej sytuacji jak Żydzi na terenach, gdzie rozpoczął się kilka lat później Holokaust. Różnica jest jedna – o ludobójstwie na Polakach nikt na świecie nie usłyszał. To Józef Stalin, następca Włodzimierza Lenina na komunistycznym tronie, był mordercą Polaków. To on stworzył rezolucję partii komunistycznej, której efektem był rozkaz 00485. Ale do ludobójstwa by nie doszło, gdyby Stalinowi nie pomogli gorliwi współpracownicy.

To z kolei wspólnicy Stalina z grona członków Biura Politycznego Komitetu Centralnego WKP(b) podpisali stworzoną przez niego rezolucję skazującą Polaków na śmierć. To jego ministrowie, nazywani wtedy komisarzami, wprowadzili ją w życie. To czekiści z NKWD, żołnierze Armii Czerwonej, a nawet zwykli cywilni członkowie partii przeprowadzili masowe rozstrzelania oraz pochówki ciał ofiar. To wreszcie pracownice sowieckich biur śmierci stworzyły miliony dokumentów, które umożliwiły przeprowadzenie holokaustu Polaków. To one przepisywały na maszynach bez końca: „Rozstrzelać”, „Rozstrzelać”, „Rozstrzelać”.

Sieć polskich szpiegów

Operacja antypolska rozpoczęła się 11 sierpnia 1937 roku, wraz z wydaniem na polecenie Józefa Stalina ściśle tajnego rozkazu operacyjnego nr 00485. Rozkaz ten nie brzmiał jednak po prostu „Rozstrzelać Polaków”. Aby uzasadnić mordowanie Polaków, wymyślono specjalną historię o oplatającej Związek Sowiecki szpiegowsko-terrorystycznej Polskiej Organizacji Wojskowej. Miała ona zlikwidować Związek Sowiecki i wymordować jego przywódców. Członkowie tej organizacji musieli więc zostać wytropieni i wymordowani. A przecież członkiem tej organizacji mógł być każdy Polak.

W rozkazie 00485 czytamy: „Wszyscy aresztowani, zależnie od stopnia ujawnionej winy, dzieleni są na dwie kategorie: pierwsza kategoria, podlegająca rozstrzelaniu, do której należą szpiegowskie, dywersyjne, szkodnicze i powstańcze kadry polskiego wywiadu; druga kategoria do której należą mniej aktywni z nich, podlegająca karze zamknięcia w więzieniach i łagrach z wyrokami od 5 do 10 lat”.

W przypadku Polaków stosowano jednak głównie pierwszą kategorię – rozstrzelanie. Spośród 160 tys. Polaków, których aresztowanych jako członków Polskiej Organizacji Wojskowej, 90 proc. rozstrzelano. Polacy ginęli jednak nie tylko w ramach ludobójstwa związanego z rozkazem 00485. Byli także ofiarami najkrwawszego rozkazu – 00447 – w myśl którego mordowano wszystkich, których uznano za wrogów ludu. Na początku 1938 roku operacja antypolska weszła w najostrzejszą fazę. Zamiast aresztować wyselekcjonowane osoby, NKWD rozpoczęło grupowe pacyfikacje zamieszkanych przez Polaków wiosek i miast. Polskich mężczyzn wyłapywano grupowo.

Mordowali jak w Katyniu

Po Polaków enkawudziści przychodzili zwykle nad ranem. Sprawdzali nazwisko. Dokonywali rewizji. Następnie, często na oczach całej rodziny, dokonywali aresztowania i samochodem zwanym „Czarny kruk”, odwozili swą ofiarę do aresztu śledczego. Tam Polacy trafiali w ręce innych specjalistów od ludobójstwa. Ich zadaniem było wymuszenie przyznania się aresztowanego do udziału w Polskiej Organizacji Wojskowej albo jakiejś innej wymyślonej polskiej organizacji. Aresztanci byli także zmuszani do podawania nazwisk swoich współpracowników. Ponieważ jednak oskarżenia były sfabrykowane, podawali zwykle nazwiska znajomych czy członków rodziny. W ten sposób mityczna polska organizacja rosła jak na drożdżach. W momencie rozpoczęcia operacji antypolskiej w Związku Sowieckim, według danych NKWD, czyli tajnej policji, było ok. 800 tys. Polaków.

Była to zarówno rdzenna ludność polska zamieszkująca od wieków tereny wchodzące niegdyś w skład wielkiej I Rzeczypospolitej, jak i polska diaspora rozsiana po całym Związku Sowieckim w różnych okolicznościach historycznych. Polacy byli wysyłani na Syberię za walkę z caratem. Podążali też do najodleglejszych rejonów Rosji po prostu za chlebem. W czasie I wojny kilkaset tysięcy naszych rodaków zostało przymusowo ewakuowanych w głąb Rosji. Byli tam wreszcie polscy komuniści, którzy trafili do Związku Sowieckiego zmamieni zasłyszanymi bajkami o tworzonym tam raju dla chłopów i robotników, który tak naprawdę był jednym wielkim obozem koncentracyjnym. Spośród tych 800 tys. Polaków zamordowano 200 tys., w 90 proc. mężczyzn w wieku od 18 do 60 lat. Oznacza to, że strzałem w tył głowy zabito niemal wszystkich polskich ojców rodzin, którzy stanowili kręgosłup polskiej społeczności.

Krwawy karzeł Jeżow

Na swojego głównego kata Józef Stalin wyznaczył Nikołaja Jeżowa, komisarza NKWD, czyli ministra spraw wewnętrznych. Szybko, z racji morderczości i niskiego wzrostu, zyskał on przydomek „krwawego karła”. Ten ślepo wpatrzony w swego wodza homoseksualista i alkoholik, pracujący wcześniej w kadrach, z dnia na dzień stał się psychopatycznym sadystą. Kazał mordować wszystkich, którzy wpadli w ręce NKWD, bez żadnych skrupułów. Kazał ich torturować bez ograniczeń. Sam także uczestniczył torturach i rozstrzeliwaniach.

Jeżow szczególnie nienawidził Polaków. Wynikało to najprawdopodobniej z faktu, że jego najbliższym towarzyszem był właśnie Polak – Fiodor Konar. We dwóch przez lata oddawali się pijaństwu i orgiom. W 1933 roku Konar został skazany na śmierć za szpiegostwo. Możemy się tylko domyślać, co tak naprawdę ich łączyło, ale Stalin nigdy Jeżowowi tego związku nie zapomniał. Żeby udowodnić, że z Polakami nie ma nic wspólnego, Jeżow wykazywał więc szczególną gorliwość w ich mordowaniu. Mimo to, gdy Stalin chciał się go pozbyć, zrobił z niego… polskiego szpiega. I tak Jeżow został rozstrzelany jako jeden z tych, których tak bardzo nienawidził. Za spust pociągnął pierwszy kat Stalina, Wasilij Błochin, jeden z głównych organizatorów i wykonawców późniejszej zbrodni katyńskiej. Ciało Jeżowa skremowano i pochowano w zbiorowym grobie na Cmentarzu Dońskim.

Z nagana w potylicę

Strzał w tył głowy z przyłożenia. W ten prosty sposób zamordowano większość z 200 tys. ofiar operacji antypolskiej. Aresztanci nie byli informowani o podjętej w ich sprawie decyzji. Po prostu pewnego dnia wyprowadzano ich z celi. Wprowadzano do karetki więziennej. Dowożono na miejsce egzekucji. Doprowadzano kilka kroków do krawędzi dołu śmierci. Strzelano w tył głowy. W razie czego dobijano. Po czym karetka ruszała po kolejny transport. Gdy dół był pełny, ciała zasypywano ziemią. I świat miał na zawsze zapomnieć o jego zawartości. W niektórych miastach, na przykład w Kijowie, technika mordów była inna. Rozstrzeliwano w siedzibie NKWD, która mieściła się w samym centrum miasta, na Majdanie. Następnie noc w noc, przy pomocy ciężarówek i tramwajów, przewożono je do Bykowni, gdzie znajdowały się kijowskie doły śmierci. Zdarzało się, że kijowianie spieszący wcześnie rano do pracy na pustych jeszcze ulicach natykali się na kałuże polskiej krwi.

CZYTAJ DALEJ O NIEMIECKIEJ GRZE POLSKĄ ŚMIERCIĄ

6 KOMENTARZE

  1. Stalin to idol polskich prawiczków bo w ZSRS nie było demokracji, nie było parad gejów, homoseksualizm był prawnie zakazany i były niskie koszty pracy np. w łagrach na Syberii.
    Dlatego dziś idol prawiczków Putin stawia pomniki Stalinowi a polskie prawiczki uwielbiają Putina.

    • Komuszki tak mają że kogo kochają innym wmawiają. Idole komuszków współczesnych Stalin i Hitler gdyby dzisiaj żyli to by z podziwem komuszką współczesnym brawo bili. Bo oni tak nie potrafili jak współczesne komuszki opanować świat swoją ideologią. No ale komuszki przegrają bo ich ideologie ni jak się do normalności świata mają. I wszystkie komuszki wilcze wyć będą z żalu że ich wódz Putin im nie pomaga, bo niebawem upadnie a ich ideologia „Marksistowsko-lezbijańską” jest naga…

      • Słucham? Hitler dziś kazałby żołnierzom niemieckim strzelać do uchodźców a nie dawać im socjal tak jak to robi Merkel.
        III Rzesza była państwem jednolitym narodowo a przecież polskie prawiczki uważają że multi-kulti jest złe.

  2. Jeśli 1/5 zamordowanych podczas wielkiego terroru to Polacy to być może spowodowane to było wrogością wobec polskich panów. Ale w tym całym wielkim terrorze w ZSRR jest drugie dno. Otóż ten terror i rozstrzeliwanie masy ludzi nie spotykało się jak z wielką dezaprobatą wśród ogółu społeczeństwa. Było to po prostu traktowane jako zwalnianie posad dla młodzieży wchodzącej na rynek pracy. Trudno to oczywiście stwierdzić bez zbadania masy akt rozstrzelanych. Ale na podstawie mikroskopijnej próbki danych osobowych rozstrzelanych Polaków umieszczonych w NCz można zauważyć że zlikwidowane osoby były około 40-tki i na w miarę atrakcyjnych posadach typu jakiś kierownik zakładu, felczer. Należy pamiętać że w tamtych czasach (a na dobrą sprawę nie tylko w tamtych czasach) osoby po 40 – tce były traktowane już jako właściwie emeryci których najchętniej by się pozbyto. A osoby około 50 lat były już całkiem traktowane w ZSRR (choć i to też obecne jest dziś w wielu krajach w tym Polsce) jako śmiecie zużywające powietrze. W tym przedwojennym pisemku religijnym o. Kolbego gdzieś widziałem info że lekarze i aptekarze w Sowietach mieli zakaz pod rygorem poważnych kar udzielania pomocy osobom po 50-tym roku życia. Gdyż zgodnie z oficjalnym stanowiskiem osoby w tak podeszłym wieku stoją na przeszkodzie budowy nowego społeczeństwa. Więc ciut młodsze osoby też już traktowano jako nieperspektywiczne i żeby się że tak powiedzieć nie męczyły to je wykasowywano. Jest w tym wszystkim jeszcze jeden aspekt. Czasem Polacy potrafią sobie jakoś radzić i budzą zawiść. Można to zauważyć czasem wśród emigrantów z PL z ostatniej fali. Bardzo wyprowadza z równowagi tubylców jak dość świeży przybysz z Polski i mieszkanie sam wyremontował i ma nienajgorszy samochód i rodzina jakoś ubrana. A rdzenni tubylcy od lat wyglądają jak ostatnie dziady. Można nawet by wysnuć przypuszczenie że szereg aresztowań w czasie wielkiego terroru było też związane z aspektem czysto rabunkowym. Nie raz nie dwa we wspomnieniach można trafić na takie wątki jak rodzina poszła się dowiedzeć do wiezienia o ojca. A po drodze zahaczali o i sklepiki NKWD i tam widzieli już wystawioną na sprzedaż odzież po tacie. Po prostu uzbrojona bandyterka potrafiła się posunąć do zaciukiwania aresztowanych delikwentów żeby zarobić na sprzedaży kożucha.

  3. Panie Tomaszu, w 2016 były zapowiedzi realizacji dokumentu „Rozstrzelać Polaków” Miał być ukończony w tym roku. Kiedy i gdzie będzie można go obejrzeć?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here