Tereny byłego Związku Sowieckiego są dosłownie usłane ciałami Polaków i przesiąknięte polską krwią. Pod każdym większym miastem znajdują się doły śmierci, w których pochowani są nasi rodacy. W niektórych z nich, zwłaszcza na Białorusi i Ukrainie, Polacy stanowią ponad połowę pochowanych ofiar.

W Bykowni na Ukrainie panuje zwyczaj wieszania na drzewach zdjęć pochowanych tam osób. Dzięki temu idąc przez rosnący na ciałach las, można zobaczyć twarze ukrytych w jego korzeniach ofiar. Ten las śmierci robi piorunujące wrażenie. A Polacy stanowią w Bykowni jedną trzecią pochowanych.

Niemiecka gra polską śmiercią

Masowy grób w Winnicy, niegdyś królewskim polskim mieście, został wykorzystany przez niemiecką propagandę w czasie II wojny światowej – podobnie jak Katyń. Niemcy dokonali tam ekshumacji, by nastawić Ukraińców przeciwko komunistom. Nie spodziewali się zapewne, że oprócz Ukraińców w grobach będą leżeć też w ogromnej liczbie Polacy. To jedyne miejsce, gdzie ciała pomordowanych przez komunistów zostały ekshumowane na tyle szybko, że część krewnych ofiar była w stanie rozpoznać swoich bliskich. Ci krewni, którzy wzięli udział w ekshumacjach w Winnicy, nie wiedzieli, że oddając ostatnią posługę zmarłym, sami skazują się na śmierć. Gdy komuniści odbili Winnicę, to swe nowe rządy rozpoczęli od wymordowania uczestników ekshumacji.

Rozwiązali kwestię polską

Operacja antypolska zakończyła się, wraz z całym Wielkim Terrorem w listopadzie 1938 roku. Kwestia polska w Związku Sowieckim została ostatecznie rozwiązana. Nad śmiercią i cierpieniem Polaków zapanowała cisza na 50 lat. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze – wybuchła II wojna światowa, w której dymie rozpłynęły się zbrodnie sowieckie. Po drugie – mordercy z czasów Wielkiego Terroru, z następcą Stalina, Nikitą Chruszczowem, na czele, rządzili w Związku Sowieckim jeszcze długie lata, i nie byli zainteresowani pokazywaniem światu swych zbrodni. Z kolei polska dyplomacja i historiografia przestała istnieć. Taka była cena braku suwerenności.

Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy na chwilę otwarły się tajne sowieckie archiwa, ku zaskoczeniu badających je historyków okazało się, że operacja antypolska była drugą co do wielkości operacją Wielkiego Terroru. Wtedy powstał pierwszy, niepełny jeszcze szacunek liczby polskich ofiar, określający ich liczbę na 111 tysięcy. Wtedy też doszło do niebywałego skandalu. Otóż mimo zachęt ze strony rosyjskich historyków żaden z polskich ośrodków akademickich nie zajął się na poważnie wyjaśnieniem tej zbrodni. Nikt nie pojechał do Moskwy, by zbadać dostępne jeszcze wtedy dokumenty. Żaden polski wydział historii nie próbował nawet stworzyć programu badania tej zbrodni. Państwo polskie po raz drugi zdradziło i zapomniało o tak okrutnie potraktowanych Polakach ze Związku Sowieckiego.

Pierwsze dwa zbiory dokumentów na temat operacji antypolskiej zostały wydane dopiero w 2010 roku dzięki społecznym staraniom inicjatora tego tekstu, Tomasza Sommera, oraz IPN – czyli prawie 20 lat po jej ujawnieniu. Pierwszy zbiór relacji dzieci operacji antypolskiej powstał w 2012 roku. A pierwsza monografia, autorstwa Tomasza Sommera, w 2014 roku. Dopiero dziś, 80 lat po ludobójstwie na Polakach w Związku Sowieckim, operacja antypolska zaczyna pojawiać się w dyskursie publicznym i świadomości polskiego społeczeństwa. W międzyczasie postsowieckie archiwa w Rosji i na Białorusi ponownie zamknięto na cztery spusty.

Czas tę sytuację zmienić. Dlatego apeluję niniejszym do polskich władz, by zwróciły się do swoich rosyjskich i białoruskich odpowiedników o przekazanie materiałów dotyczących operacji antypolskiej. Na początku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku prezydent Borys Jelcyn przekazał do Polski akta spawy katyńskiej. Trzeba zrobić wszystko, by gest ten został powtórzony.

„Pan Cogito o potrzebie ścisłości” – Zbigniew Herbert
(…)
a przecież w tych sprawach
konieczna jest akuratność
nie wolno się pomylić
nawet o jednego

jesteśmy mimo wszystko
stróżami naszych braci

niewiedza o zaginionych
podważa realność świata
wtrąca w piekło pozorów
diabelską sieć dialektyki
głoszącej że nie ma różnicy
między substancją a widmem

musimy zatem wiedzieć
policzyć dokładnie
zawołać po imieniu
opatrzyć na drogę
(…)

6 KOMENTARZE

  1. Stalin to idol polskich prawiczków bo w ZSRS nie było demokracji, nie było parad gejów, homoseksualizm był prawnie zakazany i były niskie koszty pracy np. w łagrach na Syberii.
    Dlatego dziś idol prawiczków Putin stawia pomniki Stalinowi a polskie prawiczki uwielbiają Putina.

    • Komuszki tak mają że kogo kochają innym wmawiają. Idole komuszków współczesnych Stalin i Hitler gdyby dzisiaj żyli to by z podziwem komuszką współczesnym brawo bili. Bo oni tak nie potrafili jak współczesne komuszki opanować świat swoją ideologią. No ale komuszki przegrają bo ich ideologie ni jak się do normalności świata mają. I wszystkie komuszki wilcze wyć będą z żalu że ich wódz Putin im nie pomaga, bo niebawem upadnie a ich ideologia „Marksistowsko-lezbijańską” jest naga…

      • Słucham? Hitler dziś kazałby żołnierzom niemieckim strzelać do uchodźców a nie dawać im socjal tak jak to robi Merkel.
        III Rzesza była państwem jednolitym narodowo a przecież polskie prawiczki uważają że multi-kulti jest złe.

  2. Jeśli 1/5 zamordowanych podczas wielkiego terroru to Polacy to być może spowodowane to było wrogością wobec polskich panów. Ale w tym całym wielkim terrorze w ZSRR jest drugie dno. Otóż ten terror i rozstrzeliwanie masy ludzi nie spotykało się jak z wielką dezaprobatą wśród ogółu społeczeństwa. Było to po prostu traktowane jako zwalnianie posad dla młodzieży wchodzącej na rynek pracy. Trudno to oczywiście stwierdzić bez zbadania masy akt rozstrzelanych. Ale na podstawie mikroskopijnej próbki danych osobowych rozstrzelanych Polaków umieszczonych w NCz można zauważyć że zlikwidowane osoby były około 40-tki i na w miarę atrakcyjnych posadach typu jakiś kierownik zakładu, felczer. Należy pamiętać że w tamtych czasach (a na dobrą sprawę nie tylko w tamtych czasach) osoby po 40 – tce były traktowane już jako właściwie emeryci których najchętniej by się pozbyto. A osoby około 50 lat były już całkiem traktowane w ZSRR (choć i to też obecne jest dziś w wielu krajach w tym Polsce) jako śmiecie zużywające powietrze. W tym przedwojennym pisemku religijnym o. Kolbego gdzieś widziałem info że lekarze i aptekarze w Sowietach mieli zakaz pod rygorem poważnych kar udzielania pomocy osobom po 50-tym roku życia. Gdyż zgodnie z oficjalnym stanowiskiem osoby w tak podeszłym wieku stoją na przeszkodzie budowy nowego społeczeństwa. Więc ciut młodsze osoby też już traktowano jako nieperspektywiczne i żeby się że tak powiedzieć nie męczyły to je wykasowywano. Jest w tym wszystkim jeszcze jeden aspekt. Czasem Polacy potrafią sobie jakoś radzić i budzą zawiść. Można to zauważyć czasem wśród emigrantów z PL z ostatniej fali. Bardzo wyprowadza z równowagi tubylców jak dość świeży przybysz z Polski i mieszkanie sam wyremontował i ma nienajgorszy samochód i rodzina jakoś ubrana. A rdzenni tubylcy od lat wyglądają jak ostatnie dziady. Można nawet by wysnuć przypuszczenie że szereg aresztowań w czasie wielkiego terroru było też związane z aspektem czysto rabunkowym. Nie raz nie dwa we wspomnieniach można trafić na takie wątki jak rodzina poszła się dowiedzeć do wiezienia o ojca. A po drodze zahaczali o i sklepiki NKWD i tam widzieli już wystawioną na sprzedaż odzież po tacie. Po prostu uzbrojona bandyterka potrafiła się posunąć do zaciukiwania aresztowanych delikwentów żeby zarobić na sprzedaży kożucha.

  3. Panie Tomaszu, w 2016 były zapowiedzi realizacji dokumentu „Rozstrzelać Polaków” Miał być ukończony w tym roku. Kiedy i gdzie będzie można go obejrzeć?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here