Obóz harcerski zniszczony przez nawałnicę: NOWE INFORMACJE. Zabite harcerki to dziewczynki z Łodzi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Strażakom udało się w końcu ewakuować wszystkich harcerzy z obozu w Suszku w powiecie chojnickim. W nocy, w czasie ogromnej nawałnicy, na harcerskie namioty spadły drzewa. Zginęły dwie harcerki, 28 harcerzy jest rannych. Obecnie przebywają w szpitalach, reszta została umieszczona w pobliskiej szkole.

Potężna burza, która przeszła nad Pomorzem i Kujawami, zaskoczyła leśny obóz harcerzy tuż po północy. Rannych zostało 28 osób. – mówi st. bryg. Paweł Frątczak, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej. Na ich namioty spadły przewrócone przez wichurę drzewa. Na obozie było 140 harcerzy z 26 ŁDH, szczepu Zawiszacy, 59 ŁDHek i 9ŁDH i 30 opiekunów. Większość z nich na obóz wyjechała bez jakichkolwiek urządzeń elektronicznych, także telefonów komórkowych. Były więc kłopoty z powiadomieniem służb o tragicznej sytuacji. Był to trzytygodniowy obóz; dzieci miały przebywać na nim do 16 sierpnia.

Jak mówiła matka jednej z uczestniczek, która kilka dni temu odwiedziła córkę, obóz był usytuowany w leśnej głuszy, do której nawet przed nawałnicą trudno było dojechać. Były ustawione namioty, a harcerze sami wybudowali ich wyposażanie. Rozmówczyni dodała, że jej córka jest bezpieczna, została ewakuowana z obozu.

Wczoraj o godzinie 22.50 przeszła nagła nawałnica, bardzo duży wiatr, burza, która praktycznie od razu z miejsca zaczęła wyrywać drzewa (…); tutaj nie ma połowy lasu generalnie, te drzewa zaczęły się przewracać na namioty, została zarządzona szybka ewakuacja, ona była w bardzo trudnych warunkach, bo odbywała się pomiędzy spadającymi drzewami” – opisywał piątkowe wydarzenia przewodniczący Okręgu Łódzkiego ZHR Adam Kralisz, który przyjechał na miejsce zdarzenia w sobotę nad ranem, jak tylko dostał informację o tym, co stało się w Suszku. „Teren lasu jest tak bardzo wielki i zniszczony, że tutaj w ogóle jakiekolwiek służby, w tym my, nie mogliśmy w ogóle dotrzeć; do tej pory w zasadzie tylko od jednej strony samochodami terenowymi jest wjazd” – dodał, zaznaczając, że skala zniszczeń to kilkadziesiąt hektarów.

„Musieliśmy przedzierać się (przez) około między trzy a sześć kilometrów przez las, zwalone drzewa, to nie jest porównywalne z niczym, to tak, jakby się przez dżunglę amazońską przedzierać” – opisywał.

„Służby dopiero dotarły nad ranem, ok. godz. 4, najpierw przez jezioro jakimiś łódkami, a potem dopiero samochodami terenowymi i potem uczestników tutaj zwozili tymi samochodami do punktu zbiorczego” – mówił. Dodał, że pierwsza na miejsca dotarła straż pożarna, potem policja.

Dopytywany o to, w jaki sposób będzie rozwijać się akcja, Kralisz powiedział, że ciężko mu to ocenić. „Prokurator chodzi po lesie, my nie możemy tam w tej chwili wchodzić” – powiedział, dodając, że cały dobytek obozowiczów został na miejscu. „Mamy nadzieję, że też będziemy mogli to zabezpieczyć i przy pomocy służb też wydostać i oddać właścicielom” – powiedział.

Strażakom udało się dotrzeć do obozu dopiero nad ranem. Musieli usuwać z dróg powalone drzewa. Wszyscy zostali ewakuowani przez policjantów do szkoły w miejscowości Nowa Cerkiew, położonej niedaleko Chojnic. Ranni są w szpitalu w Chojnicach. Aby uzyskać informację o ich stanie zdrowia należy dzwonić pod numer telefonu 42 6441053. Infolinia przeznaczona jest tylko dla osób najbliższych. Wojewoda łódzki powołał już sztab kryzysowy.

Zabici harcerze to dwie dziewczynki w wieku 13 i 14 lat. Tegoroczny obóz odbywał się pod nazwą „Leśny dom”. Skauci poznawali przyrodę oraz rozwijali samodzielność, kreatywność i sumienność.

Kolejne dwie ofiary nocnych nawałnic to również osoby, które przebywały na terenie powiatu chojnickiego. Są to turyści, na których namioty również spadły drzewa.

Czytaj też: Tragedia na obozie harcerskim. Nawałnice zabiły dwoje dzieci, wiele jest rannych. „Miejsce zniszczone i odcięte od świata”

13 KOMENTARZE

  1. Uważam, że do procedur organizacji obozu należy dopisać jeszcze:

    – nie lokować obozu w pobliżu grubych i dużych drzew
    – stosować podpórki ściągające lub odpowiednie olinowanie sieciowe, które by amortyzowało upadek drze
    – kadra powinna być zobowiązana do korzystania z oficjalnych komunikatów meteo odpowiednich służb i odpowiednio reagować w zależności od stopnia zagrożenia. Na przykład w obliczu nadchodzącej burzy powinno się dodatkowo zabezpieczyć obóz, nie spać w namiotach najbardziej zagrożonych itp.

    Jedna taka tragedia niszczy cały sens wieloletniej pracy harcerzy …

    • hmmmm same mądrości
      a może po prostu wysyłać dzieci na obozy ubezpieczone / zabezpieczone od trąb powietrznych i innych anomalii pogodowych ? jak takie znajdziesz proszę o podpowiedź

    • Jedna z ofiar zginęła w domu. W budynku, tez przygnieciona przez drzewo.
      Tego nie da sie zabezpieczyc, choc oczywiscie mozna uchwalic przepisy ze mozna scinac drzewa na swojej posesji

    • Kolejny znawca tematu się znalazł:
      – Jakich grubych drzew ??? . grubość drzewa nie ma w tej sytuacji żadnego znaczenia.
      – podpróbki ścgające lub olinowanie – nic bardziej debilnego nigdy nie słyszałem, byłem łącznie na 44 obozach z czego ponad 30 z nich sam organizowałem,
      – kadra od lat korzysta z komunikatów najczęściej nadawanych przez gminne lub powiatowe instytucje.
      Człowieku zanim zaczniesz pisać głupoty zastanów się!!!!!

    • Ostrzeżenia o silnym wietrze i nawałnicach były nadawane na długie godziny przed tragicznymi wydarzeniami.

      W Polsce ludzie giną od skutków silnego wiatru nie od dziś i trzeba było zarządzić koniec obozu i ewakuację ze względu na bezpieczeństwo podopiecznych.

  2. Masakra taka tragedia a wy sie kłucicie ,co to wam da nie cofniecie tego gadaniem stało sie .trzeba tylko wspułczuć rodzinom ofiar.ale teraz bedziecie szukali wynnych bo to polak najlepiej potrafi na kogos zwalic i obgadac wszystkich.lepiej sie zastanówcie w jaki sposób można pomóc rodzinom.

  3. Z wiadomych mi informacji które są wpisane w internecie. Uważam, że opiekunowie popełnili jeden błąd, wiedząc o nadchodzącej nawałnicy powinny udać się na otwarty teren. Lub nie wiedząc powinni czuwać nad prognozą pogody. Oczywiście to moje dywagacje ponieważ nie jestem specjalistą.

    • Kiepskie dywagacje, bo pewnie w okolicy było daleko do jakiegokolwiek otwartego terenu. Musieliby schronić się na wiele godzin w jakimś budynku, ale gdzie schronić lub nawet przenocować 140 osób?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here