Niebywałe! Niemieccy hierarchowie sprzedają polski kościół w Essen. W jego miejscu mają powstać mieszkania dla uchodźców

Niemcy islam fot Pixabay

18 lipca tego roku proboszcz wspólnoty polskiej ks. Jerzy Wieczorek dowiedział się od niemieckiego proboszcza, ks. Ludgara Blasiusa, który zarządza kościołem św. Klemensa w Essen w Niemczech, że kościół zostanie sprzedany. Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród wiernych.

Kościół św. Klemensa, który diecezja esseńska przekazała Polakom, przynależy do parafii św. Antoniego – swego rodzaju centrum duszpasterskiego zarządzanego przez niemieckiego proboszcza. Przedstawiciele wspólnoty polskiej na czele z polskim proboszczem zjawili się w kurii biskupiej, żeby dowiedzieć się, co się dzieje i dlaczego ich kościół jest sprzedawany. Dowiedzieli się, że znaleziono już kupca na działkę, na której stoi kościół i przylegające do niego tereny, i że kupiec jest zainteresowany wybudowaniem tam bloku mieszkalnego dla uchodźców.

Sytuację tę skomentował dla Polskiej Agencji Prasowej ks. prof. Paweł Bortkiewicz – członek Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, wykładowca Wydziału Teologicznego i kierownik Zakładu Katolickiej Nauki Społecznej UAM w Poznaniu. Ks. prof. P. Bortkiewicz jest też członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP.

„Mówimy tutaj o żywym polskim kościele, żywej polskiej misji katolickiej, w której gromadzi się regularnie półtora tysiąca ludzi w niedziele, a w ciągu tygodnia w tym kościele gromadzi się codziennie ok. 100 osób, co jest moim zdaniem fenomenem na warunki niemieckie” – zaznaczył ks. Bortkiewicz.

Diecezja Essen jest stosunkowo młoda, powstała w 1956 r. Początkowo liczyła ok. 1,5 mln katolików. Obecnie ta liczba zmalała niemal o połowę. Szacuje się, że liczba katolików wynosi tam obecnie ok. 800 tys. wiernych. Ks. prof. Bortkiewicz wskazuje na pewne zmiany, jakie podjęła diecezja w związku ze spadającą liczbą wiernych. Ma ona, jego zdaniem, istotny wpływ na zaistniałą w Essen sytuację.

Czytaj też: Polacy nietolerancyjni? To zobaczcie tą infografikę. Gdzie w Europie rodzice byliby gotowi zaakceptować małżeństwo dziecka z murzynem, azjatą, muzułmaninem lub żydem?

„W 2008 r. biskupstwo podjęło działania na rzecz pewnej restrukturyzacji parafii. Ta restrukturyzacja jest charakterystyczna dla Kościoła niemieckiego i polega na łączeniu kilku parafii w jedną wspólnotę, w jedno centrum duszpasterskie. W Essen zaczęto łączyć po 4-5 parafii w jedno centrum. W ten sposób redukowano poszczególne ośrodki. Okazało się to jednak mało wystarczające, jeśli chodzi o postępujący dalej kryzys Kościoła niemieckiego, i w 2015 r. zdecydowano się na drugi etap tej restrukturyzacji, który został przez biskupa scedowany na ręce poszczególnych wspólnot parafialnych, poszczególnych zarządów” – opisał sytuację ks. prof. Bortkiewicz. Dodał, że sytuacja w Essen dotyka również istotnych tematów: kryzysu Kościoła niemieckiego „i bardzo nieudolnych prób przezwyciężania tego kryzysu decyzjami administracyjnymi z zakresu zarządzania przedsiębiorstwem, a nie wspólnoty wiary”.

Ks. prof. Bortkiewicz zwraca uwagę na fakt, że mimo podejmowanych działań, „poza nielicznymi wyjątkami, niemiecki Kościół nie potrafi się uporać z rzeczywiście spadającą liczbą katolików”. „Towarzyszy temu próba dorównania do standardów Kościoła luterańskiego na takiej zasadzie, że tolerancja, pluralizm, pewna równość standardów będą stanowiły tutaj jakieś wyjście. A Kościół luterański przestał być Kościołem, a stał się instytucją socjalno-charytatywno-kulturową” – mówi ks. prof. Bortkiewicz.

„Niestety, Kościół katolicki idzie w Niemczech w kierunku rozmywania swojej własnej tożsamości. To widać także w skali o wiele poważniejszej poprzez wpływy hierarchów Kościoła niemieckiego na obecny kierunek zmian w Kościele katolickim powszechnym. Zamiast wykazania większej troski w stronę autentycznego duszpasterstwa mamy ogromną troskę skierowaną w stronę decyzji administracyjnych, pewnego menedżmentu” – zaznaczył ks. prof. Bortkiewicz.

Czytaj też: Po tragedii na obozie harcerskim ZHR pyta: „Czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć?” Tak! Mogliście! Tysiące ludzi to uczyniło

Dodał, że w „kuriach biskupich pracuje po kilkuset pracowników administracyjnych, co jest równoważne niejednokrotnie z liczbą księży posługujących na terenie danej diecezji”. „Problemem jest to, że Kościół niemiecki z jednej strony sam, będąc bardzo ubogi w swoje duchowieństwo, nie jest otwarty na księży przychodzących z zewnątrz, a zwłaszcza na księży polskich. Mówię o tym na podstawie pewnych batalii, które przetoczyły się w diecezjach bodajże esseńskiej, kolońskiej, akwizgrańskiej. W parafiach pracowało po dwóch polskich duszpasterzy i usiłowano tę liczbę zredukować tylko do jednego. Nie było to podyktowane skurczeniem się tych wspólnot parafialnych ani zmianą potrzeb. Było wręcz przeciwnie. Ale w ramach działań administracyjno-statystycznych usiłowano tych księży po prostu pozbawić etatów” – podkreślił ks. prof. Bortkiewicz.

Sprawa sprzedaży deweloperowi terenów i kościoła św. Klemensa w Essen nie jest zamknięta. Interwencje wiernych spowodowały reakcję biskupa ordynariusza. Do kolejnego spotkania w tej sprawie dojdzie po wakacjach, około 10 września. (PAP)

O islamistach pisaliśmy w
Finlandia przygotowuje się na powrót bojowników Państwa Islamskiego. Skandynawia odrzuca strach przed islamistami. Islamiści pewnie są z tego bardzo zadowoleni

19 KOMENTARZE

    • Czy Ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? Gdyby komunoidalne „elity” eurokołchozu katolicyzm lansowały i broniły tak jak to robią względem islamu, Europejczycy od swoich korzeni tak by nie odchodzili. Ale jak ma być inaczej, skoro eurokomuna wciska milionom ludzi ciemnotę, że szopki bożonarodzeniowe czy choinki urażają muzułmanów? Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą, a co ciekawe pojawiały się liczne głosy ze strony samych muzułmanów mieszkających w Europie (nie chodzi mi o jakichś dżihadystów), że szopki czy choinki w szkołach wcale im nie przeszkadzają.

      • Z Twojego wpisu o 9:46 wyziewa nieukrywana satysfakcja.
        W Niemczech, a zwłaszcza we Francji żaden znaczący polityk nawet nie wspomni słowem o Bogu, nie mówiąc już o uczestnictwie w nabożeństwach. No chyba, że w muzułmańskich. W Polsce politycy, nie tylko PiS, pokazują się w kościołach (mniejsza o to, czy dla widowni), zaś pozycja Kościoła katolickiego jeszcze coś znaczy; po ulicach maszerują procesje Bożego Ciała. Dzisiaj w moim kościele na mszy do komunii szła znaczna masa ludzi, niewiele mniejsza niż w Boże Narodzenie, wyspowiadana zapewne przed 15 sierpnia i nic to nie przypominało statystyk mówiących o znacznie zmniejszającej się liczbie Polaków uczęszczających na msze w niedzielę. Być może w jakiejś warszawce, czy Gdańsku opanowanym przez Platfusów taki trend występuje, ale w normalnej Polsce niekoniecznie.

    • Muzułmanie nie modlą się do Mahometa ale do Boga/Allaha. Mahometa jest dla nich ostatnim prorokiem. Jezusa czczą jako przedostatniego proroka.

      • …czyli sami sobie przecza!!! Bo Jezus SAM powiedzial, ze jest Bogiem!!! Wiec skoro uwazaja Go za proroka, to powinni Mu wierzyc!!!

      • Do Pustego Rycerza: Jezus nigdy nie powiedział o sobie, że jest Bogiem – bo nim nie jest: jest Synem Bożym i, jak sam o sobie mówił, Synem Człowieczym. To ludzie tacy jak Tertullian, cesarz Konstantyn i inni wymyślili bóstwo Jezusa.

  1. Trzeba w pierwszej linii pomyslec o tym, ze taki kosciol trzeba utrzymac ,a to kosztuje. Jezeli ilosc wiernych z roku na rok sie zmniejsza, to nie oplaca sie utrzymywac kosciola dla garstki ludzi, dlatego parafie sie lacza.
    Niektore koscioly zostaly kompletnie zamkniete. To jest decyzja kosciola , na pewno nie robia tego chetnie, zmuszaja ich po prostu okolicznosci.
    Jezeli wierni chca koniecznie isc na msze , to na pewno znajda droge do swiatyni.

    • Prawda nie byli właścicielami i nie są tylko to jest jedyny kościół w Essen gdzie jeszcze na każdej mszy jest prawie komplet wiernych obok stoi kilka kościołów pustych i nikt ich nie sprzedaje , czyli według mnie to jest celowe działanie przeciwko Polonii w Essen .
      Ktoś pokroju autora tekstu napisze cyt: Polacy nie są i nie byli właścicielami tego kościoła i jak się nie podoba wracaj do Polski
      To ja się pytam czemu Polacy mają płacić podatki na kościoły Niemiecki???????
      CYT:Kirchensteuer czyli podatek kościelny, płaci każdy obywatel, który przy zameldowaniu zadeklaruje swoją przynależność m.in. do Kościoła katolickiego, ewangelickiego, czy gminy żydowskiej. Na tej podstawie, co miesiąc od wynagrodzenia pracodawca odprowadza na Kościół podatek w wysokości 9 procent podatku dochodowego.

      To ja się zapytam jeszcze raz czemu ma płacić za coś czego nie mam jeżeli zlikwidują ten kościół to ja zgłaszam że jestem ateistą i nie będę płacić podatku na meczety

  2. I dobrze. Jakże można w ogóle żyć wśród Prusaków. Ten naród ma niebywałe szczęście, że sobie jeszcze trochę poistniał po IIWŚ i czas ten interes w końcu zwinąć i wracać do słowiańskiej Europy. A do Niemiec wysłać Żydów niech sobie budują synagogi obok meczetów i żyją razem z musli w pokoju.

    • Co napisales swiadczy o tobie, ze jestes marnym chrzescijaninem, pelnym zlosci i nienawisci do innych.
      Fajnie by bylo gdybys i ty nauczyl sie zyc w zgodzie z innymi. Napewno by sie to Bogu i Jezusowi podobalo.

  3. Nie ma w tej transakcji nic zaskakującego, a jedynie wypełnienie tego, co o Kościele Rzymskim przekazał sam Bóg w księdze Apokalipsy 17,1-2: „I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, którzy mieli siedem czasz, i odezwał się do mnie, mówiąc mi: Chodź, pokażę ci sąd nad wielką nierządnicą, która siedzi nad wieloma wodami; Z którą nierząd uprawiali królowie ziemi, a mieszkańcy ziemi upili się winem jej nierządu”. To jest właśnie przykład takiego nierządu ze światem doczesnym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here