[WIDEO] Trupy ludzkie wyrzuciło na dachy pobliskich domów. Głowy, ręce, nogi – poodrywane, leżały w kałużach krwi wśród rumowisk. 73. lata temu na Starym Mieście eksplodował niemiecki transporter – 300 zabitych

Kadr z filmu Miasto 44 PrtScr You Tube

73. lata temu, 13 sierpnia 1944 r., miała miejsce jedna z największych tragedii Powstania Warszawskiego – eksplozja niemieckiego transportera z ładunkami wybuchowymi, zdobytego przez powstańców na Starym Mieście. Na ul. Kilińskiego zginęło co najmniej 300 osób.

W niedzielę 13 sierpnia 1944 r. wycofujący się Niemcy pozostawili w okolicach pl. Zamkowego opancerzony transporter (Sprengstofftraeger) wypełniony ładunkami wybuchowymi. Kiedy zdobytym pojazdem powstańcy wjechali w ulicę Kilińskiego przy Podwalu nastąpiła ogromna eksplozja.

Świadkiem tego tragicznego zdarzenia był dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Komorowski „Bór”. W pobliżu miejsca wybuchu mieścił się sztab Komendy Głównej AK.

„W samo południe zwabił mnie do okna dobiegający z ulicy odgłos jadącego opancerzonego wozu amunicyjnego, któremu towarzyszyła głośna wrzawa. Był to niemiecki wóz z zatkniętą na przedzie flagą. Jego załogę stanowiło kilku żołnierzy polskich. Kierowca przejechał sprawnie przez barykadę wśród okrzyków tłumu kobiet i dzieci, zawrócił i stanął w poprzek jezdni u skraju chodnika. W tej samej chwili oślepił mnie błysk i słup ognia, spowity zwałami dymu i kurzu. Jednocześnie nastąpił huk potężnego wybuchu” – pisał gen. Komorowski w książce „Armia Podziemna”.

„Dym i kurz opadały zwolna, odsłaniając straszliwe skutki wybuchu. Po żołnierzach, którzy stanowili załogę wozu, nie pozostał żaden ślad. (…) Trupy ludzkie wyrzuciło na dachy pobliskich domów. Głowy, ręce, nogi – poodrywane, leżały w kałużach krwi wśród rumowisk powstałych ze zwalonych ścian dwu narożnych kamienic” – wspominał dowódca AK.

W wyniku eksplozji śmierć poniosło co najmniej 300 osób, wśród nich 67 żołnierzy Batalionu „Gustaw”.

Do wybuchu zdobytego przez powstańców warszawskich niemieckiego transportera min odnosi się ostatni zachowany wiersz Tadeusza Gajcego, jednego z najlepiej zapowiadających się polskich poetów pokolenia Kolumbów. Gajcy, pod pseudonimem „Topór” walczył w powstaniu na Starym Mieście w drużynie szturmowo-wypadowej „Chmury” (pseudonim Zdzisława Stroińskiego).

świadkowie wydarzenia wspominali, że szczątki rozerwanych na strzępy ofiar zwisały z rynien, gzymsów i rozbitych okien.

„Święty kucharz od Hipciego” to gorzka, ironiczna wizja powstania: „W niebie uczta: polskie flaczki/ wprost z rynsztoków Kilińskiego!/Salcesonów pełna misa,/Świeże, chrupkie/Pachną trupkiem:/To z Przedmurza!/Do godów, święci, do godów,/Przegryźcie Chrystusem Narodów!”

Poeta zginął trzy dni później 16 sierpnia razem ze Stroińskim w wysadzonej przez Niemców placówce przy ul. Przejazd 1/3. Miał 23 lata. (PAP)

fragment filmu Miasto 44

O Powstaniu Warszawskim pisaliśmy w
Policja: 18 tys. osób uczestniczyło w narodowym Marszu Powstania Warszawskiego [WIDEO]

1 KOMENTARZ

  1. To nie był jak się powszechnie do dziś powiela wyrafinowany podstęp nazistów. Ale zwykła niefrasobliwość i na dodatek lekceważenie rozkazów przez oddziały polskie. Był to po prostu samobieżny gąsienicowy transporter miny. Pojazd zbliżając się do barykady w celu jej wysadzenia został ostrzelany i obrzucony butelkami zapalającymi co skutkowało jego unieruchomieniem. Operator się błyskawicznie salwował ucieczką. Oddział polski postanowił wcielić „czołg” do „sił pancerno-motorowych” i podjął próbę uruchomienia maszyny. Wiązało się to z manipulacjami wszystkimi dzwigniami, przy czym pociągnięto dzwignię zwalniania miny. Mina po zwolnieniu ulegała automatycznemu uzbrojeniu. Nowi operatorzy spadniętą minę po prostu ponownie umieścili na pojeżdzie nie wiedząc co ich czeka. Jednak i tak dowództwo rozkazało to zaparkować z dala i nie ruszać dopóki się tego nie zbada. Młodziki z AK zlekceważyli rozkaz i robili wozem pokazy rajdowe dla ludności. Potem jak się im znudziło zaparkowali go na dodatek blisko magazynu butelek zapalających. A dalej to już wiadomo co było. Po wybuchu bojąć się jakiejś epidemi trzeba było zbierać opad szuflami jak śnieg.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here