Poseł Kukiz’15 oburzony sytuacją po nawałnicach. „To jest podłe sk*******stwo”. Ma rację czy błądzi intelektualnie?

Skutki nawałnicy z 11 sierpnia fot. Twitter

Po nawałnicach, które przeszły nad Polską, Paweł Skutecki z Kukiz’15 w ostrych wypowiedział się o podwyżkach cen mających miejsce w obszarach, które zostały szczególnie dotknięte przez anomalie pogodowe.

W Borach litr benzyny na stacji 7,5 zeta. W Sośnie butelka wody w sklepie 9 zeta. Kocham wolny rynek, ale to jest podłe sk*******stwo. Karma do was wróci suk****ny – napisał na Facebooku Skutecki.

Zobacz także: Blisko pół miliona odbiorców było bez prądu. Ogromne straty w infrastrukturze energetycznej. Bilans nawałnic nad Polską

Jednak nie wszyscy zgadzają się ze słowami posła. Zaskakująco rozsądnie wypowiedział się Adam Szejnfeld, który był gościem programu „Minęła 20” w TVP Info. W jego opinii rząd nie może ingerować w wolny rynek, chyba, że zostanie wprowadzony stan nadzwyczajny – w tym przypadku klęski żywiołowej.

Można by powiedzieć, że poseł Szejnfeld swoje poglądy ukształtował po przeczytaniu Hayeka. Jedynym wyjątkiem od reguły stwierdzającej, że wolne społeczeństwo nie może podporządkowywać się jednemu wyłącznie celowi, jest wojna i inne okresowe katastrofy, kiedy to poddanie bez mała wszystkiego bezpośredniej i naglącej potrzebie jest ceną, jaką płacimy, by zachować naszą wolność na dłuższą metę – pisał Hayek.

Szkoda, że poseł Szejnfeld nie wypowiadał się tak rozsądnie w czasie  rządów PO-PSL, może to powstrzymałoby jego bardziej decyzyjnych kolegów z Platformy Obywatelskiej przed ingerowanie w wolnorynkowe zasady.

Czytaj więcej: PiS odpowiada na zarzuty o bezczynność po nawałnicach. Mówią szczerze czy wciskają kit?

Zalety takiego wzrostu cen wyłożył natomiast Mikołaj Piskarski ze Stowarzyszenia Koliber:

„Znając Pana zaangażowanie w obronę wolnej konkurencji i własności prywatnej pozwolę sobie zwrócić uwagę na kilka kwestii, które jak sądzę, przekonają każdego, że czasowa podwyżka cen to rozwiązanie dobre i najbardziej pomagające właśnie tym ludziom, których dotknęła tragedia.

1. Dobra zakupią tylko najbardziej potrzebujący. W warunkach niepewności każdy z nas chce zabezpieczyć się na możliwe ewentualności i zwyczajnie kupuje więcej. Gdyby nie podniesione ceny bardzo szybko wystąpiły by niedobory. I o ile czasowy brak prądu, wody czy nawet paliwa dla zdrowych facetów takich jak Pan czy ja nie jest problemem o tyle już dla rodziny odpowiedzialnej za małe dzieci, osób wymagających pomocy lekarskiej czy chociaż by pracujących na miejscu służb ich niedobór może okazać się dramatem mającym konsekwencje równie straszne co sama katastrofa.

2. Brak przymusu. Nawet najbardziej wywindowana cena dalej nie oznacza, że ktoś z nas musi cokolwiek kupić. Jeśli dobrowolnie zgodzę się na zakup butelki wody za 9 PLN lub zatankowania wozu za 7.5 zł na litrze to oznacza to, że pomimo wszystko, transakcję ciągle uważam za opłacalną i korzystną. Tak podniesiona cena ma dodatkowy pozytywny wpływ: sprawia, że każdy z nas zaczyna gospodarować oszczędniej, kupuje mniej a w konsekwencji także inni potrzebujący, którzy do sklepu czy na stację dotarli nieco później, mają szansę zaopatrzyć się w niezbędne dobra.

3. Zwiększenie podaży potrzebnych dóbr. To bardzo ważna kwestia i tutaj widzę potężną rolę dla Państwa. Nie stosowanie przymusu a otwarcie możliwości prowadzenia handlu i sprzedaży dóbr na terenie dotkniętym katastrofą są prawdziwym rozwiązaniem. Wyższa cena to najskuteczniejszy (i szybszy od najlepszego sztabu kryzysowego) sposób na przesłanie do lokalnych firm, hurtowni i fabryk informacji o tym, że na miejscu potrzeba jest więcej dóbr. Jeśli pozwolimy ludziom swobodnie handlować to mechanizm konkurencji bardzo szybko obniży ceny do starego poziomu – po drodze jednak nie wystąpi dotkliwy okres długiego niedoboru lub całkowitego braku najpotrzebniejszych artykułów. Niestety, żyjąc w świecie w którym rzadkość dóbr jest bolesną codziennością realny wybór w takich sytuacjach to wysoka cena lub chroniczne niedobory. Nie rozwiąże tego żadna interwencja państwa a jedynie ludzka przedsiębiorczość i gotowość do wzajemnej pomocy, której piękne przykłady obserwujemy od pierwszego dnia tragedii.”

Źródło: „Polska The Times”/Wolnosc24.pl

5 KOMENTARZE

  1. Nie ma się co oburzać bo to jest właśnie wolny rynek! Sklepy które sprzedają wodę po 9 zł. zarobią dużo w krótkim okresie czasu a jak się wszystko uspokoi to stracą lokalnych klientów. W dłuższym okresie czasu skorzystają sklepy które w trakcie klęski utrzymywały normalne ceny. Konsumenci mają dobrą pamięć.

  2. Noo… , Ma racje !!! Lecz nie robi się biznesu na nieszczęściu !!! SURWYSYŃSKIE SKURWESYNY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Żałosne. Co ci szkodziło dzidu jechać w bory i zarabiać na wodzie 5 groszy?! Nikt by u „skurwysyna” nie kupił. Tylko u ciebie?! Za ciężko było ruszyć rozrośniętą dupę?! Mieszkam 20 km od Rytla i mam paliwo po 4,50!

    • Ekonomiczne debile atakuja…
      Dzieki podwyzce produkty te nie zniknely w piec minut po tragedii. Jak sie nie znasz, to nie komentuj.

  3. Widząc tutejszych orłów nic dziwnego że macie -5% i zero wpływu na ten kraj, już 200 lat temu skapnęli się że „wolny rynek” jest nie do zaakceptowania dla „społeczeństwa” które zniszczy każdą próbę jego wprowadzenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here