Warzecha: Trzeba było się ubezpieczyć! Po co kupować ubezpieczenia, jeśli później przyjdzie dobry rząd i wypłaci pieniądze?

Łukasz Warzecha. / Dostawca: PAP/Rafał Guz

Publicysta tygodnika „Do Rzeczy” Łukasz Warzecha w swoim najnowszym vlogu odniósł się do kwestii nawałnic i szkód finansowych jakie wyrządziły. Tytuł nagrania umieszczonego na stronie brzmi: „Trzeba było się ubezpieczyć”.

Według Warzechy poszkodowani popełnili błąd, że się nie ubezpieczyli i teraz powinni za to zapłacić.

Łukasz Warzecha w swoim najnowszym vlogu odnosi się do kwestii nawałnic, które niedawno przeszły nad Polską. Mówi o nich z wolnościowego punktu widzenia.

Dlaczego dbać o swoje bezpieczeństwo? Dlaczego kupować ubezpieczenia, jeśli później przyjdzie dobry rząd i wypłaci pieniądze? – pyta Warzecha.

Jednak zdaniem publicysty zadaniem rządu jest pomoc tym, którzy sami by sobie nie poradzili w sytuacji wyjątkowej, a taką jest z całą pewnością klęska żywiołowa.

Zobacz także: Poseł Kukiz’15 oburzony sytuacją po nawałnicach. „To jest podłe sk*******stwo”. Ma rację czy błądzi intelektualnie?

Niektórzy mieli ubezpieczenia, być może płacili duże pieniądze na nie, od skutków tego typu wydarzeń losowych. Oni dzisiaj są de facto na minusie dlatego, że pomoc dla poszkodowanych ma sięgać 200 tys. Tymczasem oni zainwestowali określone pieniądze w zupełnie prywatne ubezpieczenia. Na pewno mogą czuć się oszukani – komentuje Warzecha.

Oni pomyśleli, byli zapobiegliwi, sami płacili na ubezpieczenie, a inni nie płacili, a jednak pomoc dostaną – dodawał.

Czy wypłacanie pomocy z pieniędzy rządowych nie jest oszukiwaniem tych, którzy wykupili prywatne ubezpieczenie? Oni również składają się na pomoc dla tych pozostałych – pytał retorycznie na koniec vloga Warzecha.

17 KOMENTARZE

  1. kolejny głupek, co nie rozumie, że:
    a/ „ubezpieczenie” też byłoby głównie państwowe (PZU),
    b/ ubezpieczenie jest od przypadków indywidualnych, a w przypadku klęsk masowych nowoczesne państwo zawsze i wszędzie pomaga

    • suplement do a/ – a jeśli państwowe nie jest (by nie było), to w naszej sytuacji geopolitycznej powoduje więcej strat niż pożytków, gdyż prowadzi do systematycznego drenażu pieniędzy obywateli za granicę, albowiem to zagraniczne instytucje są właścicielami praktycznie wszystkich tzw. „prywatnych” ubezpieczeń

    • głupek to jesteś Ty, na tym terenie działa co najmniej 10 innych ubezpieczalni, nie tylko PZU, koszt ubezpieczenia budynku to przeciętnie 300 PLN rocznie, przy wartości odbudowy 300 000,00 !
      nie mylić z wartością mienia ruchomego. Są ubezpieczalnie dające wartość tzw. „odtworzeniową”, czyli rzeczywisty koszt odbudowy a nie po amortyzacji.
      Każdego kogo stać na budowę nowego domu, koszt np. 150 PLN rocznie nie powali !
      To co spotkało poszkodowanych, to podstawowy zakres ubezpieczenia !
      Państwo powinno pomagać tylko i wyłącznie w zakresie infrastruktury i biednym posiadającym budynki nie podlegające ubezpieczeniu, ze względu na stan i wiek.
      Nie jestem agentem i nie pracuje w ubezpieczeniach, ale mam ubezpieczenie tego typu.

    • +malejacy
      Dot. punktu b) Równie dobrze można by powiedzieć że np w związku z powrotami z wakacji jednego dnia było 200 incydentów drogowych i to jest zjawisko masowe. Czy wtedy również państwo powinno wypłacać odszkodowania za szkody samochodowe czy ubezpieczyciele?

  2. Jedna z niewielu mądrych opinii. Państwo powinno zajmować się tylko usuwaniem doraźnych skutków klęsk i podstawową pomocą. To skandaliczne, aby rząd rozdawał po 200 tyś nieodpowiedzialnym ludziom na odbudowę domów. Trzeba być skrajnie nieodpowiedzialnym człowiekiem, by nie ubezpieczyć swego domu, często dorobku całego życia. Koszt podstawowego ubezpieczenia domu to 200-300 zł rocznie, stać na to każdego. Nałogowi palacze wydają więcej w miesiącu na papierosy.

      • Teraz są takie czasy, że raz dwa znajdzie się firma, która pomoże Ci uzyskać odszkodowanie, towarzystwa u. , o tym wiedzą, że są na celowniku.
        Oczywiście trzeba wiedzieć w jakim zakresie się ubezpieczyć, ale deszcz nawalny i wichura, to nie jest jakiś specjalny typ ubezpieczenia. A składki roczne tak jak wspomniałem to nawet nie dniówka murarza !!
        Jak ktoś się buduje, to trzeba mieć socjalistyczny umysł, żeby się nie ubezpieczyć.
        Ale niestety w naszym kraju lepiej te 300 PLN przepić, bo „Państwo” i tak dadzą.

    • Jak płacisz te 200 – 300 zł to zrób test i przeczytaj książkę wydana przez twojego ubezpieczyciela pod tytułem szczegółowe warunki ubezpieczenia. Oby nie ale możesz z podziwu nie wyjść jak okaże się że dom jednorodzinny masz ubezpieczony od zalania i owszem ale tylko przez sąsiada.

      • Krop; Za 200 zł możesz ubezpieczyć murowany dom o wartości 400 000 zł w zakresie: pożar, eksplozja, uderzenie pioruna, dym i sadza, fala dźwiękowa, grad, implozja, katastrofa budowlana, lawina, obsunięcie ziemi, silny wiatr, trzęsienie ziemi,
        uderzenie lub upadek statku powietrznego, uderzenie pojazdu mechanicznego, upadek drzew i budowli, zapadanie ziemi, zalanie, deszcz, śnieg i lód,
        pękanie mrozowe, z rozszerzeniem o ryzyko powodzi. Czy to mało?

  3. To jest nie uczciwe – te lepianki ” na pomorzu dostaną na ,, odbudowę ” 200000 zł , to zwykle domy ,, po niemieckie ” , zajęte przez – ,, za – bużniaków , których oni nie remontowali od wojny , a co będzie gdyby kataklizm – dotkną prawdziwą Polskę centralną ! Czy rząd będzie też taki hojny ?

  4. No to chyba raczej ci co się nie ubezpieczyli byli mądrzejsi. W socjalizmie nie ma sensu się ubezpieczać prywatnie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here