Polski szmugiel zastopowany w chińskim porcie. Przemycano coś nie całkiem swieżego

Port celny Gonbei fot. Wikipedia CC 3.0

Celnicy i straż graniczna w chińskiej prowincji Guangdong zatrzymali w pierwszym tygodniu października br. dwa statki, na których próbowano przeszmuglować ponad 1,6 tys. ton mrożonej żywności, m.in. polską wołowinę – poinformował w czwartek PAP urząd celny.

Tajemnicą poliszynela jest, że mięso z Polski i innych krajów trafia na chiński rynek, choć tamtejsze przepisy nie zezwalają na jego import. Za kulisami spotkań biznesowych otwarcie mówi się o transporcie mięsa do Chin kontynentalnych przy pomocy „pośredników” m.in. przez Wietnam i Hongkong.

Czytaj też: Rosja, Chiny i siedem innych państw wykluczonych z Mistrzostw Świata. Ich drużyny wystartują w prestiżowej dla nich konkurencji

Zatrzymań dokonali funkcjonariusze urzędu celnego portu Gongbei w mieście Zhuhai na południu Chin. Na statkach płynących z Hongkongu znaleźli 60 kontenerów mrożonych produktów, w tym kurze łapki z USA, flaki wołowe z Brazylii oraz wołowinę z Polski i Niemiec. Łączna wartość przejętej od przemytników żywności to 60 mln juanów (prawie 33 mln zł) – podał dziennik „Nanfang Dushi Bao”, powołując się na oficjalny komunikat ogłoszony wcześniej w tym tygodniu.

Czytaj też: Po USA także Izrael opuszcza prestiżową organizację

Według celników mrożone produkty przemycano w kontenerach pozbawionych funkcji chłodniczych, a wyczuwalny przy rozładunku przykry zapach świadczył, że część towaru nie nadawała się już do spożycia. To największy przemyt mrożonej żywności udaremniony przez celników w ostatnich latach – zauważa gazeta.

Przedstawiciel urzędu celnego portu Gongbei potwierdził w rozmowie z PAP, że na statku zatrzymanym w nocy z 3 na 4 października znaleziono ponad 25 ton mrożonej polskiej wołowiny. Celnicy nie ustalili jeszcze, czy w transporcie znajdowały się inne produkty z Polski – dodał.

Czytaj też: Ten film może zmienić sytuację w Polsce na lepsze. Jest jeden warunek, musi go zobaczyć 100 tysięcy osób [VIDEO]

Mimo starań polskiej branży mięsnej jej produkty nie mogą być legalnie sprzedawane do Chin kontynentalnych. Rynek ten zamknięto dla polskiej wieprzowiny w związku z wystąpieniem afrykańskiego pomoru świń (ASF), a licencje eksportowe polskich zakładów drobiarskich zawieszono z powodu przypadków ptasiej grypy. Choć w maju Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt nadała Polsce status kraju o znikomym ryzyku wystąpienia gąbczastej encefalopatii bydła (BSE), polscy producenci nie uzyskali jeszcze zezwoleń na eksport do Chin wołowiny.

Polskie mięso trafia jednak na chiński rynek, przedostając się tam głównie z Hongkongu i Wietnamu – dowiedziała się PAP od osób z branży. „To tylko zależy od tego, jak chińscy celnicy +przymykają oko+. Raz więcej idzie przez Hongkong, a raz przez Wietnam” – wyjaśniła PAP osoba dysponująca wiedzą w tym temacie, która ze względu na pełnioną funkcję nie może wypowiadać się w mediach.

Dodała, że „ta sytuacja jest wszystkim stronom znana”.

Według źródeł PAP przez „pośredników” do Chin trafia m.in. kilkanaście tysięcy ton drobiu rocznie, głównie kurzych łapek i skrzydełek, a więc wielokrotnie więcej, niż sprzedawano tam oficjalnie, kiedy jeszcze kilka polskich ubojni mogło legalnie wysyłać swój towar do Chin.

W przypadku wieprzowiny taką sytuację zdają się potwierdzać dane GUS. Wynika z nich, że w 2013 roku Polska wyeksportowała do Chin mięso wieprzowe warte 282 mln zł. W roku 2014, w czasie którego rynek zamknięto po wykryciu ASF, eksport do Chin wyniósł tylko 47 mln zł. Drastycznie wzrósł natomiast eksport do Hongkongu – z 39 mln zł w 2013 do 183 mln zł w 2014 roku.
(PAP)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here