Co to za bestia? Zabił półrocznego Maksa, znęcał się nad jego siostrą. Mówił, że sprawiało mu przyjemność zadawanie bólu 2,5 letniej dziewczynce

Ten chory człowiek zabił małego chłopczyka a nad jego siostra bezlitośnie się znęcał
Zabił półrocznego Maksa, znęcał się nad jego siostrą, teraz idzie na obserwację do psychiatryka/ PAP/ Flickr

Grzegorz B., podejrzany o zabójstwo 6-miesięcznego Maksymiliana i znęcanie się nad jego siostrą, został przewieziony do szpitala na obserwację psychiatryczną – poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Ewa Romankiewicz.

Do tego ten chory człowiek mówił policji, że sprawiało mu przyjemność zadawanie bólu 2,5 letniej dziewczynce. Jak złym trzeba być człowiekiem by móc robić takie rzeczy?

Prokurator dodała, że podejrzany będzie przebywał na obserwacji w warunkach zamkniętych przez 4 tygodnie; czas ten jednak na wniosek biegłych może zostać wydłużony przez sąd.

Czytaj też: To nagranie wzrusza do łez. Zobacz rekcję małej dziewczynki na wiadomość, że zostanie adoptowana [VIDEO]

Grzegorz B. ma postawione zarzuty zabójstwa półrocznego Maksymiliana i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad siostrą chłopca – 2,5-letnią Leną. Podejrzany to znajomy rodziców dzieci i były pracodawca ich ojca.

O obserwację psychiatryczną w warunkach zamkniętych zawnioskowali w sierpniu biegli psychiatrzy. Przebadali oni wcześniej mężczyznę ambulatoryjnie. Uznali jednak, że nie jest to wystarczające, i że do uzyskania pełnego i ostatecznego rozpoznania stanu psychicznego podejrzanego oraz wydania opinii w tej sprawie konieczna jest obserwacja psychiatryczna.

Chodzi o ustalenie, czy Grzegorz B. był poczytalny w chwili popełniania zarzucanych mu czynów, czy nie ma ukrytych bądź nieukrytych chorób, czy może brać udział w postępowaniu i czy może ponieść odpowiedzialność karną.

Przewiezienie podejrzanego na obserwację w szpitalu było możliwe po uprawomocnieniu się postanowienia sądu w tej sprawie.

Półroczny Maksymilian trafił do rzeszowskiego szpitala w ostatni piątek lipca, lekarze określali jego stan jako krytyczny. Chłopczyk miał liczne obrażenia ciała, w tym głowy. Dzień później zmarł. Razem z nim do szpitala trafiła także jego siostra, u której funkcjonariusze policji również zauważyli obrażenia, jednak nie zagrażały one życiu.

Mężczyzna przesłuchiwany wówczas w prokuraturze przyznał się do tego, że mógł spowodować śmierć chłopczyka, ale utrzymywał, że obrażenia, jakich dziecko doznało, były przypadkowe. Sekcja zwłok wykluczyła jednak, by obrażenia chłopca spowodowane były nieszczęśliwym wypadkiem.

Grzegorz B. w prokuraturze przyznał się też do wielokrotnego znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad obecnie 2,5 letnią dziewczynką. Mówił, że z niezrozumiałych dla siebie powodów nienawidzi tego dziecka, że sprawiało mu przyjemność zadawanie jej bólu oraz to, że dziecko się go boi. Miał ją podduszać, szarpać, ale tak, aby zostawiać jak najmniej śladów na ciele dziecka.

Jednak w czasie posiedzenia sądu w sprawie aresztu zmienił zdanie – nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Grzegorz B. od 1 sierpnia przebywa w areszcie. Prokurator wystąpił z wnioskiem o jego przedłużenie.

Przeczytaj też: W odmętach lewackiego szaleństwa. Niemiecki Lidl, sowieckim obyczajem znów wymazuje krzyże ze zdjęć kościołów

policja.pl/ PAP/ Wolność24

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here