Przedstawiciele groteskowej opozycji, otumanieni przez lewicowe media, zaatakowali Rafała Ziemkiewicza na krakowskich targach książki

fot FB Rafał Ziemkiewicz

Z Rafałem Ziemkiewiczem można się nie zgadzać w wielu sprawach. Można wytykać temu popularnemu publicyście to, że uważa spór o aborcję za temat zastępczy, że pała niezbyt rozsądnym entuzjazmem do polityki Pawła Kukiza, czy sprzeciwia się zakazowi handlu w niedziele. Lecz niedopuszczalne są kłamliwe ataki mediów groteskowej opozycji na publicystę i próby zastraszania go, jakie miały miejsce na krakowskich targach książki, gdzie grupa przedstawicieli groteskowej opozycji publicznie szkalowała pisarza.

W swoim wpisie na Facebooku Rafał Ziemkiewicz opisał przyczyny kolejnej nagonki na siebie.

Zobacz też: Donald Trump mocno się wkurzył. „Ten zamachowiec to zwierzę! Będzie siedział w Guantanmo! Kończymy z programem wizowym!”

Pisarz w oświadczeniu na portalu społecznościowym przypomniał, że „portal wp.pl przypisał mi z pełnym insynuacji i zniewag komentarzem słowa, których wcale nie wypowiedziałem.

Żeby połapać się w manipulacji, wystarczy zerknąć w nagranie programu TV Republika. Zaniechały tego portale natemat.pl i koduj24.pl dlatego również mogą spodziewać się pism przedprocesowych i w zależności od tego, jak się zachowają, procesowych, zgodnie z procedurą przewidzianą przez prawo wobec osób rozpowszechniające fałszywe informacje, mające kogoś poniżyć w oczach opinii publicznej i odebrać mu zaufanie niezbędne do pełnienia funkcji publicznej.

Na nagraniu widać wyraźnie, że żadnych żartów z samospalenia nie było – było sporo o medialnych hienach, które nieszczęście człowieka, będącego ofiarą depresji i histerii propagandowej usiłują wykorzystać do zbudowania założycielskiej legendy, analogicznej do tej, jaką dla PiS był w czasach opozycji „zamach w Smoleńsku”.

Owszem, prowadząca wyraziła się niezręcznie, wypowiadając słowa „pośmialiśmy się z samospalenia” – co natychmiast poprawiłem, że nie z samospalenia, tylko z żerujących na nieszczęściu hien.

Komentarze, jakie dodała do tego wirtualna polska oraz cytujące ją bezkrytycznie antypisowskie portale są więc całkowicie nieuprawnione. Za ich rozpowszechnianie, zwłaszcza w formie ukutej przez wp.pl fałszywej informacji jakobym naśmiewał się z nieszczęścia wspomnianej osoby będę z cała surowością ścigał”.

Kłamstwa medialne otumaniły przedstawicieli groteskowej opozycji, którzy zaatakowali Rafała Ziemkiewicza na krakowskich targach książki.

Jak na bieżąco relacjonował pisarz na Facebooku „podobnie jak rok temu, także i dziś miałem na krakowskich Targach Książki swój komitet powitalny. Poprzednio protestowały przeciwko mnie „Dziewuchy” i Partia Razem pod hasłem, że Ziemkiewicz znieważa kobiety. Motywem tegorocznego protestu było oskarżenie, jakobym śmiał się z człowieka, który podpalił się pod PKiN, w którym to incydencie środowiska chore z nienawiści do PiS zobaczyły „punkt przełomowy w naszej walce z reżimem” (Jak Hartman), kreując desperata na męczennika tej walki.

Zarówno w roku ubiegłym, jak i w tym, inspiracją dla „komitetu powitalnego” była więc medialna manipulacja. Żeby to wyjaśnić, podszedłem więc do pikietujących z pytaniem, co do mnie mają. W odpowiedzi jeden z pikietujących, przy milczeniu pozostałych, obrzucił mnie obelgami i życzeniami, by zdarzyły mi się różne przykre rzeczy. Wyraziwszy ubolewanie stanem jego sfanatyzowania i okazanej nienawiści, zrobiłem sobie selfika (sorrry za głupią minę, to skutek zacinającego deszczu) udałem się na stoisko, gdzie miałem podpisywać swoje książki. Ciekawostką jest fakt, że na drugim końcu stoiska w tym samym czasie podpisywał Jerzy Stuhr, siedząc na tle ściany moich książek (mam nadzieję wydobyć od wydawcy stosowne zdjęcie na pamiątkę).

Wśród osób, które zgłosiły się po autograf, znalazło się kilka osób czy to z grona pikietujących, czy też pozostających pod ich wpływem, które próbowały mnie zawstydzić, podsuwając do podpisania rozdawaną przed wejściem na targi ulotkę.

Jeden z owych gości sugerował dedykację dla żony Piotra S (odmówiłem), inny sam wpisał mi dedykację „żebym zmądrzał”, sympatycznie wyglądająca dziewczyna zwróciła mi moją starą powieść fantasy, mówiąc, że brzydzi się mieć ją w domu.

Rozmowa w takich okolicznościach była oczywiście trudna, generalnie „zawstydzacze” twierdzili, że żyjemy w państwie faszystowskim, w którym „jedna partia” może wszystko, sądy są podporządkowane rządowi, wybory na pewno zostaną sfałszowane – słowem, moi goście bez wątpienia żyją w tym samym matriksie, który antypisowskie media wtłoczyły w głowę chorego na depresję nieszczęśnika, z wiadomym dla niego skutkiem.

Zachęcałem rozmówców, by zapoznali się choćby ze streszczeniem inkryminowanego programu na wirtualnemedia.pl ale twierdzili, że doskonale wiedzą, co powiedziałem i że słyszeli to na własne uszy. Nie mogę w to uwierzyć, ale słowo przeciwko słowu, w takim razie zainteresowani czytelnicy muszą sobie sami wyrobić zdanie.

Generalnie, podchodzący do stoiska starali się być nieprzyjemni, w przeciwieństwie do jegomościa przed wejściem, zachowywali się kulturalnie – być może dlatego, że wśród czekających na autograf stanowili jednak zdecydowana mniejszość, a reszta kolejki chętnie się do dyskusji czy mamy w Polsce faszyzm, czy demokrację, włączała z różnymi argumentami.

Odnotowuję to zdarzenie ze smutno-wesołą refleksją, że szczucie medialnej antypisowskiej orkiesrty wciąż działa i agreguje złe emocje, ale jednak słabiej niż wcześniej. Trochę smuci mnie, że protestujący najwyraźniej nie znają mojej publicystyki, uważając mnie za zagorzałego pisowca. Ale może po prostu potrzebowali wylać targający nimi sprzeciw na kogokolwiek.

W końcu cała sprawa wywołana została raptem dwa dni temu, a komuś chciało się fatygować, przygotować transparent i ulotki, stać z nimi w deszczu i zimnie… Jest to aktywność, którą doceniam, mimo iż była skierowana przeciwko mnie”.

Skandaliczny atak przedstawicieli groteskowej opozycji na Rafała Ziemkiewicza wpisuje się w długą listę ekscesów tego środowiska, które nieporadnie, chamsko, i groteskowo stara się zastraszyć środowiska patriotyczne i wykluczyć je z debaty publicznej.

Swoje antydemokratyczne oblicze przedstawiciele groteskowej opozycji ukazali napadając i usiłując zakłócić w Warszawie marsze narodowców ku czci ofiar Powstania Warszawskiego, bohaterów wojny 1920 roku, odsłonięcia pomnika Pileckiego, czy co miesiąc zakłócając miesięcznice smoleńskie. Teraz zaatakowali publicystę i komentatora publicznego.

Agresja groteskowej opozycji wynika z tego, że środowisko to, wbrew wypowiadanym pro demokratycznym frazesom, nie akceptuje demokracji i wolnego słowa, i histerycznie, z agresją, reaguje gdy ktoś nie podziela ich lewicowych zabobonów. Skłonności antydemokratyczne tego środowiska są tak duże, że w swoim projekcie proaborcyjnym „Ratujmy kobiety” przewiduje ono kary 2 lat więzienia dla krytyków aborcji i zakaz organizacji demonstracji aborcyjnych.

Opracował Jan Bodakowski

O opiniach Rafała Ziemkiewicza pisaliśmy w
Rafał Ziemkiewicz pojechał po narodowcach. Zarzucił im miałkość intelektualną i szkodzenie idei narodowej. A Marian Kowalski dał się opętać pastorowi Chojeckiemu

8 KOMENTARZE

  1. Gorzej. Ziemkiewicz uważa, że poza środowiskiem ludzi wszechwiedzących czyli dziennikarzy (większość na żołdzie tajniaków) to nie istnieje jakiekolwiek życie. Taki oczytany i elokwentny a nie wie, że te wszystkie tematy na których „się zna” to nawet nie promil tego co interesuje ludzi na co dzień. Jednym słowem cienias wykreowany przez tajniaków.

  2. Z jakiego sznurka urwał się ten Sarmata? A może wykreowany przez jakichś tajniaków? Tych kilka jego zdań wystarcza mi, by podsumować gościa – głupiomądry typek z Koziej Wólki.

    • Czasami Jan Bodakowski przemyca treści, które mają chyba podświadomie wykreować akceptacje różnych i dziwnych fanaberii socjalnych…

  3. Ludzie jakoś mają tendencję do szufladkowania innych według merdialnego klucza. Bez żadnej refleksji. Bez miejsca dna dyskusję merytoryczną. Tym merdium również staje się niestety internet. A czasem warto poczytać, co ludzie mają do powiedzenia, skąd sięgają wzory, co proponują. Zobaczyć ile programu wolnorynkowego jest w programie sanacyjnym, a ile w endeckim. I spróbować znaleźć, co wspólne. Chyba, że to opluwanie jest celowe: aby tylko naszczuć na siebie, aby nie było alternatywy dla popisu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here