Wspólne obchody 11 listopada. Populistyczne hasło czy realna szansa na stulecie odzyskania niepodległości?

Marsz Niepodległości
Marsz Niepodległości 2017. / fot. PAP/Radek Pietruszka

Kiedy w czasie państwowych obchodów 3 maja Prezydent zapowiedział że chce, by w setną rocznicę odzyskania niepodległości wszyscy wspólnie celebrowali to święto, wiele osób pukało się w głowę. Pół roku później obchody 11 listopada pokazały, że ciągle do tego bardzo daleko, a czasu zostało coraz mniej.

W samej tylko Warszawie doszło, w 99 rocznicę odzyskania niepodległości, do dwunastu różnego rodzaju uroczystości – apeli, biegów, marszów, manifestacji itd. Co najmniej kilka z tych obchodów Święta Niepodległości było powiązanych ściśle z określoną opcją polityczną.

Po pierwsze był ten największy, organizowany już od ośmiu lat – Marsz Niepodległości. Wydawałoby się, że to właśnie ten pochód łączy różnego rodzaju środowiska i mógłby stać się pewną podstawą dla wspólnych obchodów za rok. Jednak i tu nie zabrakło deklaracji o tym, że „tylko siły narodowe są w stanie zmobilizować ludzi i odzyskać dla Polski suwerenność od Brukseli”, a także zapowiedzi o dążeniu do władzy.

Czytaj także: Marsz Niepodległości od środka. „Tylko środowiska narodowe są w stanie zmobilizować tylu młodych ludzi”. Relacja naszego reportera [VIDEO]

Organizatorom Marszu Niepodległości należy oddać to, że potrafili w ciągu kilku lat przekształcić manifestacje, która przyciągała zaledwie kilka tysięcy osób w kilkudziesięciotysięczne zgromadzenie, o którym słyszał już chyba każdy w Polsce. Obok siebie, co roku 11 listopada, maszerują różne grupy kibicowskie, które na co dzień nie pałają do siebie największą miłością. Obok siebie maszerowały środowiska narodowe i wolnościowe, co wyglądało momentami dość dziwnie.

Dziwnie dlatego, że ciężko stwierdzić jak osoby deklarujące się jako wspomniani wolnościowcy mogą iść w marszu, w którym na niesionych z przodu transparentach wypisano między innymi „Naszą siłą nacjonalizm, uderz, uderz w kapitalizm” czy „Biała Europa”. Internauci wskazywali też na wiele innych „ciekawych” haseł odnotowanych w tłumie, takich jak „Biała siła, Ku Klux Klan”, „Narodowy socjalizm” czy „Sieg heil”. Choć interesujące jest oburzenie na oskarżenia o hasła rasistowskie, skoro faktycznie pojawiały się one wśród zgromadzonych.

Sposób transmisji tych wydarzeń w TVP Info wskazywał na przychylne nastawienie obecnej władzy do marszu organizowanego przez środowiska narodowe. Przyjaznej narracji nie złamała nawet odpowiedź jednego z uczestników, który na pytanie reportera o przyczynę pojawienia się w Warszawie odpowiedział, że motywowała go do tego „chęć odsunięcia żydostwa od władzy”. Pozytywny obraz w reżymowej telewizji jest jednak w sprzeczności z zachowaniem Jarosława Kaczyńskiego czy Andrzeja Dudy, którzy mimo zaproszeń w poprzednich latach na Marszu Niepodległości się nie pojawiali.

Warto przeczytać: Policja o Marszu Niepodległości: „Nikogo z kontrmanifestantów nie zatrzymaliśmy” [PODSUMOWANIE DNIA]

Środowiskom obecnej władzy i narodowcom, mimo współpracy kilku posłów, jest do siebie daleko. Prezes PiS mówił dziś, że to jego „śp. brat rozpoczął odbudowę patriotyzmu”, z kolei Witold Tumanowicz, jeden z organizatorów Marszu Niepodległości, powiedział ze sceny, że rządy Prawa i Sprawiedliwości utorują drogę do władzy Ruchowi Narodowemu. Widać więc, że mimo braku potępienia inicjatywy marszu, jak to miało miejsce za poprzedniej władzy, do ścisłej współpracy nie dojdzie.

Skoro dwa obozy, które znalazłyby wiele wspólnych punktów zarówno na płaszczyźnie narodowej, jak i socjalistycznej, są tak dalekie od pójścia we wspólnym przemarszu, ciężko oczekiwać, żeby znalazły się tam ugrupowania obecnej opozycji. Środowiska najbardziej lewicowe w Polsce zorganizowały dziś kontrmanifestację, zwaną dla zmylenia przeciwnika „antyfaszystowską”, która przyciągnęła kilkaset osób.

Także Komitet Obrony Demokracji miał w południe swoje obchody, na których pojawili się politycy Platformy Obywatelskiej czy Nowoczesnej. Natomiast Obywatele RP próbowali blokować Marsz Niepodległości, ale policja dość szybko sobie z nimi poradziła. Patrząc na liczebność tej gromady ustawiającej się na trasie kilkudziesięciotysięcznego marszu, można stwierdzić, że funkcjonariusze zrobili im przysługę.

Ciężko więc spodziewać się dziś, że tak podzielone środowiska będą mogły iść ze sobą wspólnie za rok, podziały w społeczeństwie są już zbyt duże. Obecnie żadna z tych manifestacji nie ma charakteru stricte niepodległościowego czy patriotycznego, ale stoją za nimi określone siły polityczne, które mają na celu walkę o głosy wyborców i władzę.

Jedyną szansą na obchody takie, jakich wizje nakreślił na wiosnę prezydent Andrzej Duda, jest to, że politycy wycofaliby się na drugi plan, a na marszu pojawiłyby się jedynie hasła nawiązujące do odzyskania niepodległości. Warto pamiętać, że odrodzenie Polski po 123 latach było możliwe jedynie dzięki współpracy wielu, niezgadzających się na co dzień praktycznie w niczym, osób.

Prawdziwy patriotyzm nie może mieć na względzie interesów jednej klasy, ale dobro całego narodu ~ Roman Dmowski

Czytaj więcej: „Po-rozum-nie”. Co tak naprawdę oznacza powstanie nowego ugrupowania Jarosława Gowina?

4 KOMENTARZE

  1. Dzisiejsza Polska jest kontynuacją tej sanacyjnej, a nie tej sprzed 1926, kiedy nasz kraj się odradzał. Dziś podobnie jak wtedy monopol na patiotyzm ma tylko jedna opcja.

  2. Komitet Obrony Demokracji, politycy Platformy Obywatelskiej czy Nowoczesnej nie mówiąc o Obywatelach RP to mogą co najwyżej buty lizać tym z Marszy Niepodległości a nie z Nimi iść. Teraz i zawsze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here