Nam strzelać nie kazano. Brukselscy policjanci oskarżają władze miasta o dopuszczenie do rozruchów

Bruksela_zamieszki_policja_Marokańczycy
Źródło: YouTube

W Brukseli doszło do zamieszek i zdemolowania części miasta, po tym jak mieszkający w Belgii Marokańczycy wyszli na ulice świętować zakwalifikowanie się ich drużyny do mistrzostw świata w piłce nożnej. Jak się okazuje policjanci nie mogli przywrócić porządku, bo zabroniono im interweniowania.

Mieszkający w Brukseli Marokańczycy świętowali zwycięstwo swej drużyny i zakwalifikowanie się do mistrzostw świata.

Z tej radości zabrali się za demolowania i podpalanie miasta. W końcu feta zmieniła się w starcia z policjantami, z których 22 zostało rannych.

Belgowie krytykowali bezczynność policji, która swą biernością dopuściła do aktów wandalizmu i burd. Wielu właścicieli sklepów, restauracji, kamienic, a także samochodów poniosło straty. Jak się okazuje funkcjonariusz nie ponoszą winy, bo zabroniono interweniować.

Kilku policjantów, którzy brali udział w sobotnich starciach z Marokańczykami powiedziało belgijskiej stacji VRT News, że mieli zakaz interweniowania.

Olivier Slosse rzecznik brukselskiej policji twierdzi, że policjanci byli dobrze przygotowani i była ich wystarczająca liczba, ale nie mogli zapobiec rozruchom, które wybuchały w różnych regionach miasta.

Jego słowom przeczą jednak policjanci, którzy anonimowo zrelacjonowali stacji VRT przebieg zdarzeń. – To bzdury, nie mające nic wspólnego z tym co działo się w rzeczywistości – opowiada jeden z nich. – Było nas za mało, byśmy mogli interweniować.

Kiedy na ulicach było już mnóstwo ludzi, a policjanci zaczęli być atakowani, to dopiero  wtedy zrozumieli, że cała sytuacja wymyka się spod kontroli.

Zobacz też: W Kolonii ledwo rozpoczął się karnawał, a już doszło do licznych przypadków molestowania. Zatrzymanych zostało ok. 50 osób

Według policjantów mieli zakaz interweniowania nawet wtedy gdy doszło do rabowania i niszczenia sklepów.

To się działo na naszych oczach. Staliśmy i przyglądaliśmy się. Powiedzieli, że mamy nic nie robić, bo nasza akcja mogłaby doprowadzić do eskalacji  rozruchów – opowiada jeden z funkcjonariuszy.

Interweniować nie mogli również strażacy. Gdy przystępowali do gaszenia pożarów byli atakowani przez grupy Marokańczyków. Również wtedy brukselska policja się przyglądała.

Co z tego, że jesteśmy dobrze wyposażeni i mamy granaty dymne i hukowe, broń na gumowe kule, skoro mamy zakaz używania tego sprzętu – mówi jeden z policjantów.

Funkcjonariusze dostali zgodę na interwencję kiedy kilku policjantów było już rannych wiele budynków i samochodów już płonęło, a kilka rejonów miasta zostało zniszczonych.

Zobacz też:Twarda krytyka Marszu Niepodległości prosto z Izraela. „Zorganizowały go elementy ekstremistyczne i rasistowskie”

6 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here