Ziemkiewicz: Nawet Kaczyński pokazuje, że w polityce jest popyt na ofertę wolnościową

Z Rafałem Ziemkiewiczem rozmawia Rafał Pazio.

Jak widzisz przyszłość ruchu wolnościowego i prawicy wolnorynkowej w Polsce?

Przed tym ruchem stoi duża szansa. Wyraźnie jest potrzebny, co widzimy po sondażach. Dorosło pokolenie, którego przedstawiciele nie chcą, żeby państwo za nich wszystkim się zajmowało. Nie liczą na dobrego komendanta, naczelnika państwa. Liczą na swoje ręce i nie chcą niczego od państwa poza tym, żeby państwo im nie przeszkadzało w normalnym układaniu życia. Moim zdaniem, problemem ruchu wolnościowego w tej chwili są personalia i umiejętność zjednoczenia się oraz przedstawienia oferty. Na tę ofertę na pewno jest popyt.

Jak oceniasz ruch Jarosława Kaczyńskiego, który postanowił zagospodarować prawicę wolnorynkową poprzez inicjatywę Jarosława Gowina?

To najlepszy dowód, że taki popyt istnieje. Również Jarosław Kaczyński go widzi. Myślę, że PiS będzie próbował we właściwy sobie sposób dwojako uporać się z tym zagrożeniem, bo niewątpliwie jest to zagrożenie dla ich hegemonii. Z jednej strony będą starać się wciągnąć część działaczy do obozu władzy, a resztę rozbić i w jakiś sposób uczynić niezdolnymi do wspólnej akcji przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Myślę, że to pozyskiwanie wielkich sukcesów nie przyniesie, bo raczej PiS nie jest w stanie przedstawić oferty wolnościowej. Jarosław Gowin także raczej nie jest w stanie przekonać wolnościowego elektoratu, że on cokolwiek w PiS-ie może, poza ewentualnym załatwieniem kilku stanowisk. Nawet jeśli część działaczy uda się przyciągnąć do obozu władzy, to raczej nie sądzę, żeby za nimi przyszedł elektorat.

Czy widzisz taką możliwość wydobycia od Jarosława Kaczyńskiego monopolu na prawicę w Polsce?

Prędko to nie nastąpi. Może być tak, że prędzej Jarosław Kaczyński przestanie być – z jakichś względów biologicznych – hegemonem Prawa i Sprawiedliwości. Wtedy spodziewam się bardzo burzliwego procesu rozpadu PiS-u, we wzajemnych waśniach skrajnie się nienawidzących frakcji. Spodziewam się czegoś takiego, przy czym przedwojenna dekompozycja sanacji po 1935 roku będzie spokojnym i cywilizowanym procesem. Dopóki Jarosław Kaczyński utrzymuje PiS w stanie względnego posłuszeństwa, a jednocześnie niesie PiS fala kilku zdecydowanych posunięć, których dokonał, i zapewniają mu jeszcze przez kilka najbliższych lat popularność, raczej musimy się skupić na budowaniu formacji, która będzie w stanie wygrać z tym skłóconym PiS-em po Kaczyńskim.

3 KOMENTARZE

  1. czyli wniosek demokracja jest do dupy.
    W#szyscy chcą wolności ale grupa trzymająca władzę na to nie pozwala bo nie ma wyborów proporcjonalnych tj. istnieje próg wyborczy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here