Pojazd przygniótł go na wydmach. Połamany dojechał na metę odcinka. Polak odpada z rajdu Dakar

Rafał Sonik na rajdzie Dakar. Foto: PAP/EPA
Rafał Sonik na rajdzie Dakar. Foto: PAP/EPA

Na piątym etapie rywalizację w Rajdzie Dakar zakończył Rafał Sonik, który złamał nogę. Zawodnik poinformował w czwartek na Twitterze, że ma złamaną głowę kości piszczelowej i strzałkowej. Tu kończy się mój 10. rajd @dakar – dodał.

Krakowianin spadł z wydmy razem z quadem i uszkodził kolano. Wprawdzie dojechał do mety w Arequipie z 10. czasem, ale badania w ambulatorium na biwaku wykazały złamanie kości strzałkowej i piszczelowej. Samolotem medycznym przetransportowany został do szpitala w Limie.

Sonik początkowo utrzymywał trzecią pozycję. Potem przesunął się na piątą, ale miał wciąż niewielką stratę do zwycięzcy etapu, argentyńskiego debiutanta, Nicolasa Cavigliasso.

„Czułem się bardzo dobrze. Jechałem spokojnie, dobrym tempem, mimo że miałem problem ze skrzynią i co jakiś czas wypadał mi bieg. Po neutralizacji zaczął się 58-kilometrowy fragment oesu, który pokonały wcześniej samochody i ciężarówki. Wspinając się na garb wydmy zredukowałem bieg, ale po drugiej stronie zobaczyłem około dwumetrową dziurę. Dodałem gazu żeby ją ominąć i wtedy znów wypadł mi bieg, a quad spadł. Nie miał napędu więc wbił się w piach. Nie wypadłem, nie przerolowałem, ale cała siła uderzenia skupiła się w lewym kolanie. Tym, które uszkodziłem podczas wypadku na ostatnim Rajdzie Sardynii” – relacjonował Sonik.

Ostatnie 30 km odcinka specjalnego zawodnik pokonywał znacznie wolniej. Walczył z bólem, który uniemożliwiał balansowanie oraz jazdę w pozycji stojącej. Niewiele przyjemniejsza była dojazdówka do miasta Arequipa, licząca aż 470 km. Tam Sonik udał się prosto do rajdowego ambulatorium na badania. Rentgen wykazał złamanie głowy kości strzałkowej i piszczelowej. Lekarze zadecydowali o przetransportowaniu krakowianina samolotem medycznym do szpitala w Limie.

W najbardziej wymagającej imprezie w świecie motosportu wystartowało ponad pół tysiąca uczestników. Czeka ich blisko dziewięć tysięcy kilometrów jazdy po peruwiańskich piaskach, boliwijskich płaskowyżach i w argentyńskim upale.

Po dwóch tygodniach morderczych zmagań rajd zakończy się w Cordobie. Statystyki pokazują, że imprezę kończy około połowa uczestników. (PAP)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here