Przeszło! Rząd i UE zmuszą Polaków do używania samochodów elektrycznych. Zapłacą wszyscy

Mateusz Morawiecki Foto: PAP/Tytus Żmijewski
Mateusz Morawiecki Foto: PAP/Tytus Żmijewski

Rząd przyjął dziś ustawę o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Wszystkich polskich kierowców czekają teraz duże zmiany. Nowe prawo gwarantuje posiadaczom elektrycznych samochodów znaczne ułatwienia. Problem w tym, że delikatnie mówiąc, nie są one najpopularniejszą formą transportu w naszym kraju. W ciągu całego 2017 r. zarejestrowało zaledwie 300 pojazdów o napędzie elektryczny.

Za ustawą zagłosowało 235 posłów, 165 było przeciw, 18 się wstrzymało. Posłowie PO próbowali zablokować przyjęcie nowego prawa, ale zresztą jak zwykle, zostali przegłosowani. Głównym zarzutem jest nadzwyczajne tempo prac nad ustawą.

Rada ministrów przyjęła projekt 28 grudnia. We wtorek 2 stycznia odbyło się pierwsze czytanie, a ustawę skierowano do prac w komisji. W środę zakończono omawianie projektu. Dziś posłowie głosowali za jego przyjęciem.

PRZECZYTAJ: Dziurawa ustawa o zakazie handlu. Oto lista miejsc, gdzie zrobimy niedzielne zakupy po 1 marca

Zdaniem marszałka Sejmu szybkość, z jaką rząd uchwalił ustawę, jest spowodowana unijnymi regulacjami. Nakazują one wprowadzenie przez państwa członkowskiego odpowiednich przepisów. W razie odmowy lub opóźnień dany kraj może być obarczony karami finansowymi. Termin przyjęcia ustawy przez Polskę upływał 1 lutego 2018 r.

Zdaniem Krzysztofa Tchórzewskiego sprawującego urząd ministra energii ustawa jest dobra i „niczego nie da się w niej skrytykować„. Dodał, że projekt był bardzo długo konsultowany społecznie.

SPRAWDŹ: Posłowie Nowoczesnej ukarani. To dzięki nim opozycja przegrała głosowanie. Gasiuk-Pihowicz przeprasza

Zgodnie z nowymi przepisami w miastach powstaną darmowe miejsca parkingowe dla samochodów elektrycznych. Ich kierowcy będą mogli poruszać się buspasami. Ustawa gwarantuje również większe odpisy amortyzacyjne dla firm.

Rząd planuje, że do końca 2020 r. powstanie 6 tys. punktów ładowania energią elektryczną o normalnej mocy i 400 punktów ładowania dużej mocy oraz 70 punktów tankowania CNG (sprężonego gazu).

W pierwotnym projekcie znalazł się zapis, że samorządy będą mogły tworzyć specjalne strefy, do których wjazd będzie obłożony opłatą w wysokości nawet 30 zł za jeden dzień. Dzięki posłowi Krzysztofowi Sitarskiemu z Kukiz’15 paragraf został ostatecznie wykreślony.

ZOBACZ: Minister Mariusz Błaszczak powołał Antoniego Macierewicza na nowe stanowisko

Premier Morawiecki, uważany za wielkiego entuzjastę samochodów elektrycznych chce, by w ciągu mniej niż dziesięciu lat, po polskich drogach jeździło milion aut o napędzie elektrycznym.

Źródło: PAP/orka.sejm.gov.pl/wolnosc24.pl

14 KOMENTARZE

    • Jeden wyprodukowany samochód elektryczny to tony CO2 !
      Potem tony wypuszczone przez elektrownie węglowe i na końcu kłopotliwa utylizacja baterii.
      Bez elektrowni jądrowej działanie kompletnie be sensu.
      To jest w czystej postaci – Ekodebilizm !

    • Nikt nie był za wejściem do unii, traktat lizboński został przyjęty bez referendum – to jest zdrada stanu i za coś takiego jest sznur.

      Kto chce uchodźców? Do kogo ty to kierujesz. Przecież na tym portalu większość komentatorów jest przeciwko przyjmowaniu muzułmanów – w przeciwieństwie do PiS-u który za swoich poprzednich rządów przyjął Czeczenów.

    • A nie lepiej napisać – które rządy są gorsze? PiS czy PO? Na to samo wychodzi, w końcu to naczelnik tak naprawdę rządzi.

  1. rząd PO ignorował sporo dyrektyw unijnych; nie wiem czy połowę implementował w terminie; większość po latach; część dopiero jak kary byly prawie naliczanel
    a zdradziecki PIS ???
    unijne rozkazy ważniejsze niż Biblia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here