Gwałciciel i pedofil dostał 14 lat łagru. Sąd nie miał żadnej litości

Rosyjski łagier/foto: YT

Gleb Grozowski, duchowny Rosyjskiej Cerkwi został skazany na 14 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Były kapelan klubu sportowego i proboszcz był oskarżony o gwałty na nieletnich. Sąd uznał, że mężczyzna jest winny przestępstw seksualnych wobec dziewczynek w wieku od 9 do 12 lat. Teraz czeka go wyjątkowo ciężka odsiadka. W czasie procesu Grozowski utrzymywał, że dowody zostały sfabrykowane.

Sprawa sięga 2013 r., kiedy do prokuratury trafiły zeznania jednej z poszkodowanych przez duchownego dziewczynek. Według oskarżycieli Grozowski miał dopuścić się zmuszenia do czynności seksualnych osób poniżej 14 roku życia.

Podejrzany wyjechał do Izraela, gdzie rozpoczął prace w ośrodku dla narkomanów. Rosyjska prokuratura zdecydowała się wtedy wystawić za nim międzynarodowy list gończy. Sąd w Izraelu zgodził się na ekstradycję.

Zobacz też: Totalna opozycja to chorzy z nienawiści ludzie! Atakują nawet swoich. Biuro posłanki Nowoczesnej obrzucone odchodami

W czasie procesu, który decyzją sądu odbywał się za zamkniętymi drzwiami, mężczyzna utrzymywał, że dowody przeciw niemu zostały sfabrykowane.

Prokuratura zażądała, by duchowny trafił do więzienia na 15 lat. Sąd ostatecznie zdecydował się na wysłanie Grozowskiego na 14-lat do łagru. Czas, jaki mężczyzna spędził w areszcie, będzie wliczony do kary. Nie opublikowano uzasadnienia wyroku.

Media przypominają, że mężczyzna był kapelanem klubu sportowego Zenit Petersburg i proboszczem w parafii pod Petersburgiem.

Czytaj także: Idzie wojna? Szwedzi szkolą miliony obywateli jak postępować w razie jej wybuchu. „Ataku zbrojnego na Szwecję nie można wykluczyć”

Warunki jakie panują w rosyjskich łagrach, należą do wyjątkowo ciężkich. Co jakiś czas organizacje zajmujące się prawami człowieka, publikują raporty, w których wskazują na przemoc fizyczną, psychiczną oraz fatalne warunki bytowe.

Źródło: dw.com/PAP

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here