Aferzysta na wielką skalę ,,znamienitym darczyńcą” Muzeum Historii Żydów Polskich

Muzeum Historii Żydów Polskich, placówka powołana do promocji żydowskiej narracji historycznej niekoniecznie zbieżnej z tym co przez Polaków uznawane jest za fakty, ma kolejny kłopot, tym razem z przeszłością jednego z swoich darczyńców.

Tygodnik ”Najwyższy Czas” (nr.37-38 2016r.) w artykule Jana Bodakowskiego ,,Czy POLIN zwróci pieniądze aferzysty” przybliżył sprawę niedawno zmarłego Abrahama „Abe” Goldberga, darczyńcy Muzeum Historii Żydów Polskich i Żydowskiego Instytutu Historycznego. W zgodnej opinii największych mediów w Polsce aferzysty, który przed 25 lat uciekł z Australii przed tamtejszym wymiarem sprawiedliwości pozostawiając po sobie długi w wysokości 1,3 miliarda dolarów australijskich (około 3,835 miliarda złotych). W związku ze sprawą redakcja zwróciła się z pytaniami do żydowskiego muzeum i instytutu. ŻIH nie odpowiedział, Muzeum przysłało odpowiedź.

Tygodnik zadał pytania m.in. czy muzeum otrzymało pieniądze od Aleksandra Goldberga, kiedy takie środki przekazał, jaka była ich wysokość, na co zostały przeznaczone, kto podjął decyzje o przyjęciu środków przez Muzeum, czy wobec tego, że darczyńca okazał się być aferzystą Muzeum zwróci darowiznę a wreszcie dlaczego Muzeum w notce Aleksandra Goldberga pominęło informacje o jego kłopotach z prawem?

Oto odpowiedź:

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN nie otrzymało żadnych pieniędzy od pana Goldberga. Muzeum przyjęło darowiznę w postaci gotowej wystały stałej od Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny (jednej z trzech instytucji – założycieli MHŻP), które stworzyło ją dzięki darowiznom wielu osób, instytucji i firm.
Muzeum uhonorowało p. Goldberga tytułem „znamienitego darczyńcy” na podstawie wskazania go przez Stowarzyszenie ŻIH wśród tych osób i organizacji, które przyczyniły się finansowo do powstania wystawy stałej.

Czyli osoba przedstawiana jako darczyńca przez muzeum okazała się nie być darczyńcą, a osobą wskazaną przez inny podmiot jako darczyńca. Pieniądze darczyńcy okazały się nie być pieniędzmi darczyńcy tylko wystawą podarowaną przez zupełnie inny podmiot.
Na pozostałe pytania Muzeum nie odpowiedziało.

Abraham „Abe” Goldberg poszukiwany przez australijski wymiar sprawiedliwości żył bezkarnie w stolicy Polski, kpił w wywiadach prasowych z tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, pomnożył swój majątek i wspierał organizacje żydowskie. Swoim spadkobiercom pozostawił majątek warty 500 milionów euro (728 milionów dolarów), na który składały się m.in. nieruchomości w Warszawie.

Na stronie internetowej Muzeum Historii Żydów Polskich darczyńca, który nie był darczyńcą nazwany został „ Znamienitym Darczyńcą Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN”

O Goldergu zrobiło się głośno w 2006 r, gdy dziennik „Rzeczpospolitej” („Drugie życie Goldberga”, 9 listopada) i australijski prestiżowey tygodnik „The Bulletin” napisały, że jest on ścigany za malwersacje w Australii. Był on wówczas najbardziej poszukiwanym „białym kołnierzykiem” w historii Australii. Mimo że od 15 lat mieszkał w Polsce i prowadził tu interesy, australijskie władze nie były w stanie doprowadzić go na ławę oskarżonych.

Efektem publikacji było zainteresowanie się aferzystą przez polską prokuraturę.Za znalezienie Goldberga chwalił dziennikarzy ówczesny szef Prokuratury Krajowej Janusz Kaczmarek ale ostrzegał, że ten przypadek jest zawiły od strony prawnej, bo nie wchodzi w grę europejski nakaz aresztowania. Goldberg, który był polskim obywatelem, nie mógł zostać wydany władzom australijskim.

I faktycznie – Goldberg dożył swoich dni nie niepokojony, zmarł w 2016 r . w glorii hojnegop darczyńcy.
Można tylko spekulować, jakie powiązania aferzysty pozwoliły mu bezproblemowo funkcjonować w naszym kraju przez wiele lat.