Gross jak Irving?

O możliwości postawienia zarzutów Janowi Grossowi izraelska prasa pisała już wielokrotnie
Reklama / Advertisement

Historyk, który zasłynął kłamstwami na temat zdarzeń w Jedwabnem, czyli osławiony Jan Tomasz Gross, poskarżył się w poniedziałek w żydowskim dzienniku „Haaretz”, że grozi mu postępowanie sądowe ze strony polskich władz. Chodzi o słowa Grossa w niemieckiej prasie sprzed kilku miesięcy, że „w czasie II wojny światowej Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców”. Zajęła się nimi polska prokuratura, która ostatnio podjęła decyzję o tym, że analiza sprawy będzie kontynuowana. Jak dotąd nie postawiono Grossowi żadnych zarzutów.

– Jeśli będę musiał, to odpowiem przed sądem, chociaż uważam, że kwestie historii polsko-żydowskiej nie powinny być rozstrzygane przed organami sprawiedliwości – stwierdził Gross dla „Haaretz”.

Gross, który ewidentnie mija się z prawdą w swoich pracach, zwłaszcza jeśli chodzi o liczbę Żydów zabitych rzekomo przez Polaków, jest jednocześnie zwolennikiem penalizacji tzw. kłamstwa oświęcimskiego. Za kłamstwo oświęcimskie, penalizowane w różnych krajach w różny sposób, do więzienia trafiło kilkanaście osób. Najsławniejszą z nich jest angielski historyk David Irving, fanatyczny zwolennik Adolfa Hitlera, który jesienią 2005 roku został skazany w Austrii na trzy lata pobytu za kratami, z czego odsiedział sześć miesięcy.

Komentarz wolnosc24: Podstawą wszelkiej wolności jest wolność słowa. Dlatego polscy wolnościowcy z kręgu „Najwyższego CZAS!-u” protestowali, gdy wprowadzano do polskiego ustawodawstwa tzw. kłamstwo oświęcimskie. Jeśli jednak już takie fatalne ustawodawstwo istnieje to powinno ono zagrażać wszystkim, którzy prowadzą kłamliwą w oczywisty sposób propagandę, a nie tylko tym, którzy kłamią na temat zagłady Żydów. Jeśli można było w Europie skazać Irvinga, to tak samo można skazać Grossa. Chociaż oba przypadki dowodzą, że na Starym Kontynencie Wolność Słowa jest radykalnie ograniczona.

Reklama / Advertisement