Nowohuckie schrony z czasów PRL mogą stać się nową atrakcją turystyczną

Nowa Huta fot. Wikipedia autor Piotr Tomaszewski, fly4pix.pl CC30

Schrony pod budynkami w Nowej Hucie, zbudowane w czasie zimnej wojny, mogą stać się nową atrakcją turystyczną. Trwają prace nad przygotowaniem kilku z nich do regularnego zwiedzania.

Żeby powstała nowa trasa turystyczna, potrzeba ok. 3 mln zł. Jeśli miasto zdecyduje się sfinansować inwestycję, w przyszłym roku powstanie szczegółowy projekt trasy, a w 2018 może on zostać zrealizowany. Obecnie dostępny jest schron pod nowohuckim Muzeum PRL-u, w którym można oglądać wystawę „Atomowa groza. Schrony w Nowej Hucie”. Organizowane są też wycieczki do schronów pod budynkami „S” i „Z” dawnego centrum administracyjnego kombinatu metalurgicznego.

„Nowohuckie schrony – od wielkich przemysłowych po malutkie pod blokami – to ukryty skarb. O tych obiektach, chodzący po Nowej Hucie ludzie niewiele wiedzą, a stanowią one bardzo barwną opowieść o Nowej Hucie prezentowaną w zupełnie inny sposób. Historia zimnej wojny jest istotnym elementem opowieści o świecie w XX wieku” – mówił PAP pomysłodawca stworzenia trasy krakowski radny Tomasz Urynowicz.

Przygotowania do uruchomienia trasy trwają od dwóch lat. Przeprowadzono już inwentaryzację schronów i na zlecenie Muzeum PRL-u przygotowana została koncepcja przyszłej trasy turystycznej. „To pomysł na uatrakcyjnienie oferty turystycznej nie tylko Nowej Huty, ale całego Krakowa” – podkreśla Urynowicz.

Schronów jest ok. 260. Budowano je w latach 50. pod blokami mieszkalnymi i budynkami użyteczności publicznej. Miały być używane w razie nalotów lotniczych. Schrony pod blokami nie są zbyt atrakcyjne, na co dzień funkcjonowały jako piwnice. W razie ogłoszenia stanu zagrożenia mieszkańcy w ciągu trzech dni mieli je opróżnić i przygotować do użytku.

Największe, zachowane w niezmienionej formie, dwa schrony znajdują się pod budynkami administracyjnymi dawnej Huty im. Lenina, potem Huty im. Sendzimira, a obecnie Arcelor Mittal.

„Pod budynkiem +S+ znajduje się stanowisko dowodzenia kombinatem na wypadek kryzysu, z niemal kompletnym, oryginalnym wyposażeniem z końca lat 50. To chyba jedyne takie miejsce w Polsce, właściwe gotowe do zwiedzania. Należałoby je jedynie właściwie zabezpieczyć” – powiedział PAP Tomasz Mierzwa z Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii Rawelin, współautor koncepcji trasy turystycznej.

Największe wrażenie na osobach wchodzących do tego schronu robi sala dowodzenia wypełniona pulpitami z telefonami. „Z tego miejsca można było zarządzać całym kombinatem hutniczym” – mówił Mierzwa. W przypadku zagrożenia miały tam przebywać osoby odpowiedzialne za prowadzenie akcji ratunkowej i nadzorujące procesy technologiczne w hucie. W dawnym schronie poza salą dowodzenia można zobaczyć także kancelarię, centralę telefoniczną, punkt przyjmowania meldunków, salę szkoleniową Obrony Cywilnej, pokój dla gońców i pokój wypoczynkowy.

Schron pod drugim budynkiem składa się z pomieszczeń, w których mieli się chronić pracownicy kombinatu. Są tam także toalety i filtrowentylatornie, czyli pomieszczenia z aparaturą dostarczającą i oczyszczającą powietrze z zewnątrz.

Schrony, które budowano w celach ochrony przeciwlotniczej, nigdy nie zostały wykorzystane zgodnie z ich przeznaczeniem, ale pomieszczenia pod Centrum Administracyjnym były regularnie serwisowane aż do lat 80. XX wieku. W tym roku na zamówienie Muzeum PRL-u (w organizacji) opracowano dwie koncepcje przyszłej trasy turystycznej „Schrony w Nowej Hucie”. Jedna zakłada udostępnianie tylko schronów pod centrum administracyjnym, druga – pokazywanie zwiedzającym także czterech innych: trzech na os. Szkolnym (pod Wojewódzką Biblioteką Pedagogiczną, ośrodkiem zdrowia, Technikum Mechanicznym) oraz jednego na os. Krakowiaków (pod ośrodkiem zdrowia).

Ponieważ chodzi o ożywienie ruchu turystycznego w całej dzielnicy, wybrano drugie rozwiązanie i to do niego przygotowano studium wykonalności. Teraz decyzja w sprawie ewentualnej realizacji projektu należy do radnych i władz miasta.

Wokół nowohuckich schronów narosło wiele legend np. że wszystkie były ze sobą połączone i że można było przedostać się nimi z Nowej Huty aż do Ronda Czyżyńskiego.

„To nieprawda. Podobnie jak nieprawdziwa jest informacja, że miały być to schrony przeciwatomowe. Żaden z nich nie byłby w stanie uchronić ludzi przed skutkami ataku jądrowego” – podkreślił Mierzwa.

Pomysłodawcy trasy są przekonani, że schrony sprzed 60 lat mogą zainteresować nie tylko turystów z Polski, ale także obcokrajowców, którzy chętnie odwiedzają Nową Hutę, by obejrzeć socrealistyczną architekturę, i pozostałości Zimnej Wojny mogą być dla nich dodatkową atrakcją.(PAP)

wos/pat