Sommer: Ekshumacje smoleńska i jedwabieńska powinny nastąpić jak najszybciej

Trwa publiczna debata w sprawie dwóch ekshumacji: smoleńskiej i jedwabieńskiej.

Reklama / Advertisement

Podczas wręczenia Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza, której laureatką została w tym roku znakomita pisarka Joanna Siedlecka, laudator, jak zwykle bezkonkurencyjny w oratorskim rzemiośle Stanisław Michalkiewicz, przypomniał jej pierwszą książkę zatytułowaną „Czarny ptasior”. To opis oszustwa, jakiego dopuścił się Jerzy Kosiński, który wymyślił niestworzone rzeczy na temat swojej wojennej historii. Obraz niekończących się okrucieństw i perwersji seksualnych, jakich mieli się na nim dopuszczać galicyjscy chłopi, zrobił na amerykańskiej publiczności literackiej tak wielkie wrażenie, że Kosiński z miejsca awansował na szczyt amerykańskiego parnasu, chodząc od tego czasu po Nowym Jorku w glorii nie tylko świetnego pisarza, ale także „Anny Frank dla dorosłych”, która w dodatku wyrafinowane katusze przeżyła i może o nich świadczyć.

Siedlecka wykonała prostą pracę: sprawdziła fakty. Okazało się, że Kosiński wszystko zmyślił. Został uratowany z holokaustu w możliwie najnudniejszy z nudnych sposobów przez pobożną rodzinę… Ale nasi „komentatorzy” autorce „Czarnego ptasiora” nie uwierzyli. Musiał dopiero przyjechać z Ameryki specjalny wysłannik tamtejszej prasy, który po przebadaniu sprawy potwierdził w pełni ustalenia Siedleckiej, a smutnym finałem afery była samobójcza śmierć zrzuconego z piedestału Kosińskiego. Przypominam tę historię dlatego, że trwa właśnie publiczna debata w sprawie dwóch ekshumacji: smoleńskiej i jedwabieńskiej.

Ich przeciwnicy prześcigają się w głupocie swoich argumentów. Bawi mnie zwłaszcza utyskiwanie na „niepozostawianie w spokoju spoczywających zwłok”, co w ustach utyskiwaczy awansowało do rangi „podstawy naszej cywilizacji i kultury”. Nikt o takiej podstawie cywilizacji wcześniej nie słyszał, co więcej: jest oczywiste, że skrwawiona kilkadziesiąt lat temu Polska jeszcze długo będzie polem rozmaitych ekshumacji dla wyjaśnienia prawdy – jak ma to miejsce obecnie w wielu miejscach zbrodni dokonanych przez komunistów czy ukraińskich nacjonalistów. Wiadomo też, że jest to bałamutny argument, którego największymi zwolennikami są oczywiście sprawcy tych pochówków. To im najbardziej zależy, by już nikt nigdy dowodów ich zbrodni nie sprawdził.

Szczególnie smutne jest natomiast stawianie przez „naukowców” z chowu „Gazety Wyborczej” tezy, że „prawda materialna nie ma znaczenia”, gdyż liczba ofiar w przypadku Jedwabnego „nie ma znaczenia, bo każda ofiara to tragedia” – co ostatnio stwierdził expressis verbis „dr”Adam Leszczyński podczas debaty z prof. Markiem Chodakiewiczem. Tym wszystkim krętaczom i interpretatorom usta zamknie tylko jedno: prawda.

Dlatego obie ekshumacje jak najbardziej trzeba przeprowadzić. W pierwszym przypadku – by sprawdzić te okoliczności, których przy badaniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej podczas poprzedniego badania nie brano w ogóle pod uwagę. Natomiast w drugim przypadku – by zlikwidować ostatecznie kolejne wcielenie kłamstwa Kosińskiego. Efektem powinna być infamia nałożona na Jana Tomasza Grossa oraz jego stronników. I nie miejmy wątpliwości, że jak tę głowę smoka uda się odciąć i spadnie ona w końcu z łoskotem na ziemię, to w jej miejsce natychmiast zacznie rosnąć następna…

Reklama / Advertisement