Nasz wywiad. Dr Jacek Bartosiak: Chiny to potęga, Rosja – słabość. Kluczowy będzie ruch Amerykanów

Z doktorem Jackiem Bartosiakiem, autorem książki „O wojnie. Pacyfik i Eurazja” rozmawia Rafał Pazio.

W swojej książce podejmuje Pan motyw rywalizacji Chin i Stanów Zjednoczonych. Jakie są najistotniejsze dla świata i Polski konsekwencje tej rywalizacji?

– Minęło 25 lat pauzy geopolitycznej, gdy Stany Zjednoczone, dominujące w światowym systemie mocarstwo, miały supremację, zwłaszcza na obszarach przybrzeżnych, a także rozszerzały swoje wpływy, kontrolując tzw. system światowy w dobrym rozumieniu tego słowa. Ta kontrola odbywała się przez instytucje typu NATO, czego przejawem było rozszerzenie Paktu. Obecnie mamy kurczenie się tego systemu. Wróciła tradycyjna geopolityka, a my jesteśmy pomiędzy Rimlandem a Heartlandem, to znaczy pomiędzy obszarem silnego oddziaływania dominującego morskiego mocarstwa w systemie a rywalami tego mocarstwa – czyli Rosją i Chinami. To uruchamia tradycyjną grę geopolityczną i geostrategiczną. Musimy się odnaleźć, gdyż wracają stare reguły.

Jesteśmy pomiędzy tymi siłami. Powyższe uruchamia konieczność elastycznego balansowania przez Stany Zjednoczone swoich zachowań względem Chin i Rosji. Implikuje też kolejne następstwa. Książka dotyczy nie tylko tych zjawisk, ale też przyczyn. Opisuje tzw. antydostępową strategię wojskową, w szczególności Chin. Opisuje, na czym polega uniemożliwienie dostępu sojusznikom amerykańskim do linii komunikacyjnych prowadzących do Stanów Zjednoczonych i jak to wpływa na stan bezpieczeństwa w Eurazji.

Co właściwie dzieje się w Eurazji?

– Toczy się odnowiona gra o równowagę sił z istotną rolą USA. Przez 25 lat rola Amerykanów była tak silna, że dawała pokój tam, gdzie sięgały ich wpływy. Zupełnie jak w imperium rzymskim. Ten czas się kończy, a przynajmniej będziemy mieli okres kurczenia się wpływów. Jak sam mówił Ashton Carter, sekretarz obrony USA, wchodzimy w rywalizację wielkich mocarstw w Eurazji. Musimy sobie zdawać sprawę z całej gamy zachowań, które mogą być udziałem Rosji, Chin, Stanów Zjednoczonych, silnych państw Unii Europejskiej, czyli wszystkich graczy w systemie. Tworzy się chaos i każdy zaczyna grać we własne karty.

Czy gra Amerykanów skierowana jest na odłączenie Chin od Rosji? Czy można tak odczytywać wydarzenia na Ukrainie?

– Jeszcze w tej chwili Amerykanie myślą, że są w stanie utrzymać porządek światowy własnymi siłami. Śmiem jednak twierdzić, że niektórzy w Waszyngtonie już dostrzegają, że to niemożliwe. Hegemon ma taką tendencję, kiedy uważa, że był dobrym i skutecznym hegemonem i dalej da radę. Bardzo ciężko pogodzić się z tym, że już się nie ma siły. Zupełnie jak w życiu. Chiny i Rosja są przekonane, że ten czas nadszedł, choć to zupełnie inne kraje. Ogólnie rzecz biorąc, Chiny to potęga, Rosja – słabość. Tyle że Rosja jest położona geograficznie w kluczowym miejscu i zawsze ma silne wojsko. Prawdziwym konkurentem w systemie do dominacji są Chiny. Ta sytuacja może uruchomić historycznie powtarzalne reakcje Stanów Zjednoczonych, polegające na dogadywaniu się z Rosją przeciwko Chinom czy innym zagrożeniom pojawiającym się w Eurazji dla korzystnej dla USA równowagi sił. Tak było w dobie napoleońskiej, kiedy Wielka Brytania, ówczesne dominujące mocarstwo morskie, sprzymierzyło się z Rosją wobec Napoleona, czyli zagrożenia dla pozycji, linii komunikacyjnych i dominacji Wielkiej Brytanii w Europie i na morzach wokół Europy. Tak samo było z wielką Ententą, gdy zagrożeniem tym były kaiserowskie Niemcy. Podobnie ze Stalinem, gdy znowu Niemcy zagroziły systemowi. Tak samo z przesłanką myślenia Nixona, gdy odwracał Chiny od Sowietów w latach siedemdziesiątych. Teraz też zaczyna się pojedynek.

Cały wywiad jutro na naszym portalu.
Zapraszamy także na debatę Sommer – Bartosiak podczas Targów Książki Historycznej: piątek, 25 listopada, godz. 17:00 Arkady Kubickiego w Warszawie.

targiksiazkihist

Reklama / Advertisement