100 lat za Rumunami. Anka, pokaż Mateuszowi, jak robi się reformę podatkową [KOMENTARZ]

Anca_Dana_Dragu

Znacie tą sympatyczną panią? To Anca Dana Dragu, minister finansów Rumunii. Kraju, który od 1 stycznia 2017 roku znosi 102 podatki i opłaty (w tym abonament RTV i tzw. opłatę środowiskową za korzystanie z auta), a wcześniej obniżył VAT i zmniejszył obciążenie podatkowe jednoosobowej działalności gospodarczej do 3 procent. Efekt? Przychody budżetowe wyższe niż w ubiegłym roku, większe zakupy, zadowoleni przedsiębiorcy i handlowcy. Przy okazji pani Dragu rozpoczęła realizację programu pełnej transparentności państwowych finansów co oznacza, że każdy obywatel będzie miał wgląd online do dokumentacji podlegających rządowi firm i instytucji (co częściowo już działa). A w przyszłym roku – kolejna rewolucja.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ nasz minister finansów Mateusz Morawiecki właśnie wycofuje się rakiem z pomysłu obcięcia o połowę kosztów samochodów firmowych, w tym paliwa, amortyzacji, napraw, ubezpieczeń itp. Ta wyjątkowo perfidna „wrzutka” znalazła się w „Ustawie o ułatwieniach podatkowych dla przedsiębiorców”, będącej częścią reklamowanej przez Morawieckiego „Konstytucji dla biznesu”. Oznaczałaby ona dla właścicieli małych firm znacznie podwyższenie podstawy opodatkowania i w konsekwencji – dużo wyższy i do tego wprowadzony tylnymi drzwiami podatek. W ten sposób pan M&M chciał wyciągnąć z kieszeni przedsiębiorców kolejny miliard złotych.

Teraz tłumaczy, że nie wie, jak ten zapis trafił do ustawy. I tu właśnie tkwi różnica między Polską a Rumunią. Podczas gdy tam Anka Dragu wprowadza otwartą, transparentną politykę fiskalną i finansową, u nas wciąż robi się ją za pomocą bolszewickich tricków. Bolszewickich, ponieważ to własnie w kraju Lenina i Stalina wymyślono patent, by prawo mające ograbić ludzi z ich własności nazywać „ułatwieniami”. I według tego schematu pracują wciąż trolle z gmachu przy Świętokrzyskiej.

Pan Mateusz jest jeszcze młodym człowiekiem, ma dopiero 48 lat i być może dał się wkręcić starym fiskalnym wyjadaczom. Ale Anka Dragu jest o cztery lata młodsza i jakoś się nie dała. Nie uprawia jak M&M „slajdologii stosowanej”, nie staje w świetle jupiterów, nie ma „parcia na szkło” ale po prostu dobrze pracuje. Pakiet ustaw likwidujących 102 opłaty rumuński parlament klepnął już na początku października. A my wciąż nie wiemy, jaka będzie w Polsce kwota wolna od podatku i czy w ogóle będzie.

Czytaj też: Łangalis: Według rządu mamy w Polsce miliony bogaczy. To skandal, by w całości opodatkowywać dochody powyżej 917 zł miesięcznie

Stąd mój apel – Anka, przyjeżdżaj do Polski. Pokaż Mateuszowi, jak robi się przyjazne dla przedsiębiorców prawo. Skoro my możemy wysyłać swoich ekonomicznych „guru” takich jak Balcerowicz czy Nowak na Ukrainę, to może powinniśmy też pomyśleć o zatrudnieniu u nas pani Dragu. Dystans robi się podobny. Jeśli Ukraina jest w dziedzinie wspierania przedsiębiorczości 100 lat za Polską, to Polska zaczyna być powoli 100 lat za Rumunią.

Na koniec jeszcze jedna, szokująca informacja. Otóż pani minister Anca Dana Dragu jest członkiem rządu tworzonego przez… socjaldemokrację. Wiem, apage satanas, lewactwo itp. Ale dziwnie się czuję widząc, jak rumuńscy lewicowcy prowadzą bardziej otwartą i przyjazną dla ludzi politykę fiskalną niż nasi rodzimi pseudo-prawicowcy i pseudo-konserwatyści. Dlatego w rozpisanych na grudzień w Rumunii wyborach parlamentarnych będę trzymał kciuki za Ankę. A dla ministra M&M mam radę: pozbądź się pan ze Świętokrzyskiej bolszewickich trolli, zanim wsadzą nas wszystkich na kolejną minę.

5 KOMENTARZE

  1. PANI ANCA JEST WIELKA, a tekst pana Fedorowicza do oprawienia w brylantową ramę (!!!)
    Trzeba być całkowitym ślepcem, żeby nie widzieć, w co nas pakuje obecna „władza” umysłowych konusów, w dodatku bezczelnie uzurpująca sobie prawo do przywdziewania patriotycznych kostiumów. Patriotą to jestem JA — pani premier, panie prezydencie, panowie ministrowie i tym podobni miłośnicy wyjazdów do azjatyckich rabinów.

  2. Im po prostu brakuje cojones. I tyle. Nie są w stanie wyrwać się z błędnego kręgu, przerwać to wszystko i napisać od nowa. Beż żadnych ulg, zwolnień, dopłat i takich tam. Czysta matematyka. Im więcej zarabiasz tym więcej płacisz (nominalnie nie procentowo).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here