Koniec Waszczykowskiego? Dymisja Greya uderza w kontrowersyjnego ministra

FOTO: MSZ

Odwołanie z funkcji wiceministra spraw zagranicznych Roberta Greya było takim samym zaskoczeniem jak jego wcześniejsze powołanie. Przypominamy, że 2 miesiące temu nieznany zupełnie polskiej opinii publicznej Amerykanin Robert Grey został mianowany na to stanowisko. Nominacja Greya zbulwersowała wiele osób. 

Zobacz też: Amerykański agent odwołany z funkcji wiceministra spraw zagranicznych Polski

MSZ początkowo udzielił bardzo wstrzemięźliwych informacji o nowym wiceministrze. Dopiero będąc pod presją mediów podał, że p.Grey jest Polakiem, pochodzi z Rawy Mazowieckiej i posiada polskie obywatelstwo. Ministerstwo natomiast zrobiło unik w sprawie udzielenia informacji czy Grey posiada amerykańskie obywatelstwo, co wydaje się rzeczą oczywistą. W MSZ nowy wiceminister zajmował się polityką ekonomiczną oraz sprawami współpracy z krajami Azji.
W związku z tą sprawą nasuwają się następujące wnioski.

1. Nominacja, obywatela obcego państwa bardzo źle przysłużyła się wizerunkowi Polski, postawiła nas w rzędzie krajów niesamodzielnych, jakiś półkolonialnych.
2. Każdy, kto interesuje się polityką nie ma chyba, żadnych złudzeń, że taka osoba jak Robert Grey nie mogła być mianowana wiceministrem obcego państwa bez poparcia określonych sił i służb. To chyba dla nikogo nie powinno być żadną tajemnicą, kiedy go mianowano.
3. Pan Grey zaprzeczył, że jest powiązany z amerykańskimi służbami specjalnymi. To oczywiste, każdy by zaprzeczył.
4. Robert Ethan Grey urodził się w Polsce jako Robert Piotr Grygiełko. W Ameryce wyrzekł się polskiego nazwiska.
5. Zakres jego obowiązków umożliwiał mu, kontrolowanie współpracy polsko-chińskiej w zakresie Jedwabnego Szlaku, a także wpływ na stanowisko Polski w sprawie umowy TTIP, którą Unia negocjuje z USA.
6. Bardzo wymowne jest zdjęcie z wręczania nominacji Robertowi Greyowi przez ministra Waszczykowskiego. Pochylony minister i wyprostowany jego zastępca. Bez komentarza.

Mianowanie obywatela obcego państwa polskim wiceministrem, który w dodatku wyrzekł się polskiego nazwiska, to upokorzenie dla naszego kraju, a jednocześnie pokazuje stopień naszego uzależnienia od naszego głównego sojusznika. Jak on jest wielki pokazuje, zachowanie się opozycji parlamentarnej, która przecież nigdy nie przegapiła żadnej okazji, żeby zaatakować rząd. Mianowanie Greya było doskonałą okazją właśnie do zrobienia tego. Partie opozycyjne w tej sprawie milczały. To bardzo wymowne. Jedynymi, którzy protestowali byli przedstawiciele opozycji pozaparlamentarnej: narodowcy i wolnościowcy.

Mianowanie obywatela obcego państwa polskim wiceministrem spraw zagranicznych to rzecz jeszcze gorsza niż „hołd dyplomatyczny”, który urządził b. minister Radosław Sikorski organizując spęd polskich ambasadorów na spotkanie z ministrami spraw zagranicznych Niemiec i Rosji.

Zobacz też: Odwołany z MSZ Robert Grey zaprzecza: nigdy nie byłem współpracownikiem żadnych służb specjalnych. Wyborcza skłamała?

Sprawa Greya uderza bezpośrednio w ministra Witolda Waszczykowskiego, choć podobno on nie był zachwycony tą nominacją. Minister, niestety, ma wiele wpadek. Ponadto jest bardzo gadatliwy, co nie jest cechą dyplomaty. Zabierał niejednokrotnie głos w sprawach krajowych, które nie są przedmiotem jego ministerialnej działalności. Sprawiał wrażenie, że wszędzie musi być pierwszy. W końcu otrzymał reprymendę od pani premier. Do tego doszły błędy czysto zawodowe, jak zaproszenie do Polski Komisji Weneckiej. W sumie wydaje się, że jego ministerialna kariera dobiega końca. Sprawa Greya może być przysłowiowym gwoździem do trumny. To nie znaczy, że Waszczykowski zostanie zaraz odwołany. PiS na pewno nie zrobi tego błędu, bo znaczyłoby to, że przyznaje się do winy w sprawie Greya. Zapewne odczekają jakiś czas i w końcu zimy czy na początku roku zrobią ten ruch.