Sommer: Kompromitacja socjalistów pobożnych i bezbożnych. Tylko gdzie są wolnościowcy?

Czytam tyle bzdur o najnowszym sporze PiS-u z… (no właściwie z kim? Chyba najlepiej tę kategorię opisać określeniem „odstołkowani”) …odstołkowanymi, że aż prosi się by je wszystkie wyjaśnić i sprostować. To oczywiście niemożliwe, bo trzeba by napisać całą książkę, ale wyjaśnijmy sobie najważniejsze kwestie. I to w punktach, bo są w gruncie rzeczy tylko luźno ze sobą związane.
1. Kwestia wykluczenia z obrad posła Michała Szczerby. Istnieje taka instytucja jak wyklucznie posła z obrad, więc, jak rozumiem, od czasu do czasu można z niej skorzystać. A Szczerba obrażał marszałka, wychodził na mównicę z jakimiś kartkami i eskalował komedię. Dowcip polega na tym, że dotąd korzystali z wykluczenia głównie Donald Tusk i Małgorzata Kidawa-Błońska. Ci, którzy teraz protestują przeciwko marszałkowi, „który sobie nie poradził” sami bezwzględnie wykorzystywali regulamin. Tyle, że im nikt na mównicę w takiej sytuacji nie wychodził, a jak już wychodził to był z niej zdejmowany przez Straż Marszałkowską. W sumie dziwne, że PiS blokady nie usunął przy pomocy Straży zamiast robić przerwy i szukać nowego lokalu.
2. Kwestia wolnościowości Michała Szczerby. To wyjątkowy zamordysta. Nigdy nie protestował, gdy poprzednia ekipa wykorzystywała policję do sekowania ludzi za demonstracje, czy poglądy polityczne. Nigdy nie pomógł żadnemu skazanemu, pobitemu czy sądzonemu przez reżim Tuska. W komisji do spraw ruchu drogowego wymyślał za to nowe, coraz drastyczniejsze kary i ograniczenia dla kierowców, choć sam nie ma samochodu. Nawet jego koledzy z PO przyznawali nieoficjalnie, że ma jakąś niezdrową lewacką fiksację i zablokowali większość jego zamordystycznych pomysłów. Typowy drobny cwaniak, który najpierw udawał bardzo pobożnego arcykatolika, a skończył na promowaniu homoseksualizmu.
3. Kwestia wyrzucenia dziennikarzy z sejmu. Jest faktem, że sprawa obecności dziennikarzy w sejmie jest rozwiązana bardzo wolnościowo. I trzeba ten stan rzeczy utrzymać, choć od lat, niemal co chwila pojawiają się pomysły, by to zmienić. Za poprzedniego PiS-u chciał je wprowadzić Ludwik Dorn, który teraz za to krytykuje PiS. Nie udało mu się. Natomiast udało się Bronisławowi Komorowskiemu, który wyrzucił dziennikarzy z kuluarów. Udało się także Ewie Kopacz, która z kolei ograniczyła przyznawanie akredytacji. Ograniczenia dla dziennikarzy promował także Radek Sikorski. Teraz PiS chciał dziennikarzy właściwie całkowicie z sejmu wyrzucić – choć post factum jego przedstawiciele kłamią, że tak nie było. Uważam, że w ramach rehabilitacji PiS powinien nie tylko wyrzucić do śmieci obecnie planowane ograniczenia, ale także cofnąć zamordystyczne reguły wprowadzone przez Komorowskiego i Kopacz. Dlatego podpisałem, wraz z 27 innymi redaktorami naczelnymi, protest przeciwko obecnej reformie, mimo że nie protestowali oni tak głośno, gdy „cenzurę” wprowadzali Komorowski i Kopacz.
4. Związek pomiędzy dziennikarskim protestem a „odstołkowanymi”. Nie ma takiego związku. Wręcz przeciwnie, postawą odstołkowanych większość uczestniczących w proteście dziennikarzy jest zniesmaczona, choć ja osobiście uważam, że jeśli dzięki tej awanturze obecność mediów w sejmie zostanie zachowana, to będzie to, mimo wszystko, zwycięstwo wolności.

Czytaj także: czy dziennikarze sami ograniczą wolność słowa w sejmie? http://wolnosc24.pl/2016/12/18/czy-jutro-dziennikarze-i-wladza-wspolnie-ogranicza-wolnosc-slowa-mozliwe-ze-razem-beda-chcieli-zamknac-sejm-dla-niezaelznych-mediow/

5. Czy to kolejna próba produkcji Majdanu w Warszawie? Niewątpliwie tak. Widać to i po wcześniejszym zarejestrowaniu demonstracji, po przygotowaniu sprzętowym – ruchoma scena na samochodzie z nagłośnieniem i oświetleniem pojawił się niemal od razu pod sejmem. W okolicy pojawili się też ludzie, którzy fingowali sceny przemocy – vide słynny młodzieniec, który najpierw odpalił racę, a potem położył się na ulicy, by udawać ofiarę.
6. A może to próba przykrycia budżetu z rekordowym, 59-miliardowym deficytem? Być może. Trzeba przyznać, że przegłosowanie tej ustawy we własnym gronie poszło szybko i sprawnie. A tak, przy obstrukcji odstołkowanych – w dodatku obstrukcji nieuczciwej, bo przecież ci sami ludzie, gdyby czuli stołki pod siedzeniami i ster władzy w rękach to budżet przyjęli by bez mrugnięcia – trwało by to pewnie kilka dni i nie obyłoby się bez awantur.
7. Wolnościowcy nie wykorzystali okazji. W sumie cała afera to kompromitacja socjalistów pobożnych i bezbożnych. Niestety nie wykorzystali tego wolnościowcy, którzy mogli na tle tych żałosnych zachowań skompromitowanych polityków pokazać się jako oaza spokoju i racjonalności, apelując by sejmowi komedianci wszystkich barw wreszcie przestali szkodzić Polakom.

4 KOMENTARZE

  1. Pisze pan tak, jakby pan nie znał mediów. Wolnościowcy nie wykorzystali sytuacji, bo media nie chcą słuchać wyważonych opinii. Media chcą „krwi”. Wolą pokazywać wzajemnie żrących się, politycznych buldogów, bo to generuje oglądalność. Normalny, spokojnie mówiący wolnościowiec jest nudny. Oglądalność spada, a tego telewizja nie chce.

    Wyrzucenie dziennikarzy z sejmu to głupota PiSu. Każdy głupi wiedział, że opozycja to wykorzysta. Każdy tylko nie spin doktorzy PiSu. Inna sprawa, że to była osobista decyzja prezesa. Słychać to było w jego wczorajszej wypowiedzi, gdy mówił, że już nieraz oberwał kamerą w głowę, dlatego są nowe przepisy.

    Zresztą to nie jest tak, że tylko opozycja coś planuje i udaje później spontaniczność. Prezes Kaczyński już we wrześniu mówił swoim posłom żeby przygotowali się psychicznie na grudniowe obrady sejmu.

    Budżet Maowieckiego to skandal, ale proszę zauważyć, że media o tym nie mówią. Bo trzeba byłoby merytorycznie, a merytorycznie oznaczałoby nudno. A na to telewizja nie może sobie pozwolić. Dlatego wolą gadać o protestach. Zresztą większość dziennikarzy też daje się wpuścić w maliny i grać w głupią grę narzuconą przez polityków…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here