Ks. Dariusz Oko: Marksiści chcieli „wyzwolić” proletariat, a genderyści chcą dziś „wyzwolić” seksualność – nasz wywiad

PAP/Wojciech Pacewicz

Rafał Pazio: Czy po zmianach politycznych, które nastąpiły w Polsce, rozszerzanie się ideologii gender zostało powstrzymane?

Ks. Dariusz Oko: Oczywiście, widać odwrót. Poprzednia ekipa uprawiała politykę „na kolanach” wobec Brukseli i Berlina. Kazali im wprowadzać gender, to wprowadzali. Gdyby nie zmiana polityczna, gender byłby we wszystkich polskich szkołach. Takie były plany, aby wprowadzać ideologię deprawacji dzieci. Między innymi dlatego poprzednia ekipa przegrała, bo wprowadzała tą absurdalną ideologię, taki właściwie neomarksizm, stosujący stare marksistowskie klisze.

– Marksizm to już chyba przeszłość?

– Dzisiaj trudno być prostym marksistą, bo mamy ciągle jeszcze żywy przykład marksizmu w Korei Północnej. Tam powstało najbardziej piekielne miejsce na ziemi. Mamy tam przykład ateistycznej ideologii marksizmu zrealizowanej w pełni. W wielu innych miejscach marksizm doprowadził do największych zbrodni świata. Ofiary komunizmu ocenia się na około 100 milionów ludzi. Sama wielka rewolucja kulturowa w Chinach kosztowała życie około 40 milionów ludzi, wielki głód na Ukrainie mógł kosztować około 14 milionów ludzkich istnień. Rozkułaczenie Rosji – od 7 do 10 milionów. W Kambodży władza marksistowska, ateistyczna, komunistyczna zamordowała 2 miliony z 6 milionów obywateli. Stalin zamordował 200 tys. Polaków jeszcze przed II wojną światową. Później zamordowano 20 tys. polskich oficerów. To wydaje się tylko kroplą w oceanie ateistycznych zbrodni marksistowskich i komunistycznych. Dlatego dzisiaj trudno być wprost marksistą.

czytaj też: Ksiądz Waldemar Chrostowski: Europejczycy przeglądają na oczy – nasz wywiad

– Ateiści znaleźli sobie inną drogę?

– Marksizm jest skompromitowany, więc stworzyli sobie mutację marksizmu, czyli genderyzm, taki różowy marksizm. Tu powtarzają się stare schematy. Marksiści chcieli wyzwolić proletariat, a genderyści chcą wyzwolić seksualność. Dawniej przedsiębiorcy mieli uciskać biedny proletariat, a dziś kultura ma niby uciskać seksualność. Oczywiście kultura stworzona przez białych mężczyzn, kultura judeochrześcijańska. Genderyści myślą, że przysłużą się ludzkości przez wyzwalanie seksualności i wszelkich mniejszości seksualnych. Taki prosty schemat rzeczywistości, uznanie że całe dobro to proletariat, a całe zło to burżuje i przedsiębiorcy, skłania do wyciągania prostych wniosków: jak wymordujemy wszystkich burżujów, będzie raj na ziemi. To zaczęto robić i stworzono największe piekło, które do dzisiaj jeszcze trwa w Korei Północnej.

– Czy obecnie ten schemat rewolucji proletariatu jest odtwarzany?

– Próbuje się go zastosować do rodziny i płci. Zakłada się, że seksualność jest samym dobrem, a normy kulturowe to samo zło albo przynajmniej coś zupełnie relatywnego, co można dowolnie zmieniać. Zakłada się zniszczenie norm kulturowych, na przykład pan profesor Jan Hartmann z Uniwersytetu Jagiellońskiego pochwala kazirodztwo jako wyższą formę miłości rodzinnej, a pan profesor Jacek Kochanowski, znany gej z Uniwersytetu Warszawskiego, pochwala uprawianie seksu podobnie, jak czynią to zwierzęta. Taka ideologia, gdzie bożkiem jest seks. Gender to w dużym stopniu kolejna utopia stworzona przez ateistów, którzy na miejscu Boga postawili seks. Czytam mnóstwo opracowań genderystów. To się czyta jak mieszankę marksizmu z pornografią, wielki bełkot. W książ- kach tych wszystko krąży wokół seksu. Główni twórcy genderyzmu to w znacznej części maniacy seksualni, którzy swój styl życia i swoje przekonania chcą narzucić całemu społeczeństwu. Najgorsze jednak jest to, że chcą narzucić je dzieciom. Chcą nowe pokolenie wychować tak, aby seks stał się dla niego bożkiem, dlatego dążą do tego, aby seksualizować dzieci w przedszkolach i szkołach.

Cały wywiad w tygodniku „Najwyższy Czas!”. Szukaj w kioskach lub kup e-wydanie