Nadchodzi fala internetowej cenzury. Soros i spółka sfinansują facebookowe „ministerstwo prawdy”

George Soros. / fot. Wikipedia

Wizja Orwella zaczyna nabierać realnych kształtów. George Soros i jego fundacja sfinansują grupę cenzorów, zajmującą się śledzeniem i oznaczaniem na Facebooku informacji, które uznają za fałszywe. Do projektu dołożą się także finansowo i koncepcyjnie Fundacja Gatesów, założyciel portalu aukcyjnego e-Bay Pierre Omidyar, fundacja amerykańskiego kongresu National Endowment for Democracy oraz Instytut Poyntera.

Czytaj: Facebook ogłosił plan walki z „fałszywymi wiadomościami”. Co to oznacza dla każdego użytkownika i posiadacza strony?

Spotkanie w tej sprawie z kierownictwem Facebooka odbyło się pod koniec ubiegłego tygodnia. Ustalono, że weryfikacją publikowanych na portalu informacji zajmą się ludzie wyznaczeni przez organizacje i media takie jak Snopes, ABC News, PolitiFact i FactCheck.org. To, co ich łączy to niechęć do wybranego na prezydenta USA Donalda Trumpa i przekonanie, że przegrana Hillary Clinton była wynikiem rozpętanej przez Rosję „informacyjnej wojny”, w której bronią były właśnie fałszywe informacje (po angielsku – „fake news”).

Nie da się ukryć, że Rosja taką wojnę informacyjną prowadzi. Widać to było w szczególności w czasie konfliktu na Ukrainie, gdy tworzona przez armię „kremlowskich trolli” dezinformacja miała przekonać świat o dokonywanych przez Ukraińców zbrodniach. Działalność „trolli” została już dobrze udokumentowana – ich przykrywką jest działająca w Petersburgu Agencja Badań Internetowych. Do dezinformacji „trolle” wykorzystują m.in. fałszywe profile na Facebooku i Twitterze.

Kwestia rosyjskiej dezinformacji wyszła jednak poza Ukrainę po Brexicie. Po przegranej Camerona pojawiły się sugestie, że wybór Brytyjczyków był również inspirowany z Moskwy. Podobnie stało się po wygranej Trumpa w USA, a także przegranym przez premiera Renziego referendum we Włoszech i sondażowej katastrofie francuskiego prezydenta Hollanda. Obecnie niemal każde antysystemowe wydarzenie na świecie globalistyczne grupy są gotowe tłumaczyć informacyjnym wpływem Moskwy.

Jak ma wyglądać cenzura informacji na Facebooku? Wpisy, które zostaną uznane za nieprawdziwe, będą oznaczane w specjalny sposób. Nie będą usuwane, ale można się spodziewać, że algorytmy portalu znacznie ograniczą możliwość ich wyświetlania się i „szerowania”. Co więcej, im mniejsza będzie oglądalność postów, tym większa szansa, że uznane zostaną za „fake news”. Przeciwnicy cenzury zwracają uwagę, że ruch ten może poważnie ograniczyć możliwość działania małych, niezależnych portali informacyjnych i doprowadzić do zmonopolizowania Facebooka przez informacje z wielkich medialnych korporacji.

facebook-fake-news

Pomysł facebookowego „ministerstwa prawdy” nie jest jednak do końca oryginalny. Przepisy ograniczające możliwość publikowania na portalu mają m.in. Niemcy, Rosja i Chiny. W Niemczech Facebookowi za publikację informacji, którą rząd uzna za nieprawdziwą, może grozić pół miliona euro kary, jeśli nie zostanie ona usunięta w czasie 24 godzin. W Rosji i Chinach posty uznane za nieprawdziwe są po prostu usuwane.

Czytaj: Hipokryzja twórcy Facebooka. W Polsce cenzuruje, w Chinach podda się cenzurze

Różnica polega na tym, że w USA z inicjatywą cenzurowania Facebooka wystąpił nie rząd, a grupa wspierających przegranych Demokratów biznesmenów, mediów, działaczy i polityków. Wszystko to dzieje się w kraju, gdzie narodziła się idea wolności prasy i gwarantująca ją Pierwsza Poprawka do konstytucji. Matt Drudge, założyciel portalu Drudge Report, już dawno ostrzegał, że pod pretekstem „informacyjnej wojny z Rosją” zacznie się kneblowanie niezależnych internetowych mediów, szczególnie tych, które wspierały kandydaturę Trumpa na prezydenta.

Teraz słowo stało się ciałem. Ciekawe, kiedy ten pomysł zacznie być wprowadzany w Polsce. Bo chętnych do cenzurowania Facebooka i ustanowienia na nim informacyjnego monopolu dużych mediów z pewnością nie brakuje. Polski oddział Facebooka też już kilka razy udowodnił, że nie jest neutralnym światopoglądowo medium.

Czytaj: Pozew przeciw Facebookowi. Za cenzurę. Za dyskryminację. Za obrazę uczuć religijnych.

3 KOMENTARZE

  1. Kremlowskie trolle? Haha! Nikomu nic nie narzucają ani nie ograniczają. Ludzie czytają to co chcą. Jeżeli fejsbuk będzię ograniczał przepływ informacji, to przestanie być preferowaną platformą do jej wymiany i koniec końców zabraknie im pieniędzy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here