Reklama / Advertisement

Drugi dzień świąt to dla brytyjskich kibiców czas na rodzinne wyjście na mecz. Od 1888 roku rozgrywane są ligowe widowiska, które na trybunach gromadzą tłumy. Ten zwyczaj angielscy żołnierze zanieśli nawet na front gdzie w 1914. roku rozegrały się jedne z najdziwniejszych wydarzeń w historii piłki nożnej. Święta i futbol splatają się w piękną historię.

Od ponad 120. lat gra się na wyspach w piłkę w święta i piłkarze przeżywają ten okres wyjątkowo intensywnie. Szczególnie drugi dzień świat, czyli Boxing Day ma tradycyjnie wpisany w rozkład rodzinnych wydarzeń mecz lokalnej drużyny. Zwyczaj uprawiania futbolu podczas Bożego Narodzenia zaowocował też jednym z najbardziej nieprawdopodobnych meczów w historii.

W 1914 r. w okopach trwającej właśnie pierwszej wojny światowej, naprzeciw siebie tkwili żołnierze angielscy i niemieccy. Choć wokół wydarzenia narosło już wiele mitów, istnieją wiarygodne relacje świadków o rozegraniu w strefie walk piłkarskiego meczu pomiędzy wrogimi żołnierzami. Brytyjski sierżant Clement Barker wspominał, że najpierw obie strony pozwoliły sobie na zabranie ciał zabitych, później w jakiś niesamowity sposób piłka nożna na chwilę zastąpiła zabijanie. Pomiędzy liniami okopów rozegrano mecz. Święta i futbol splotły się na arenie śmierci w sposób niesamowity.

Boxing Day ma też inną przypadłość – wszechogarniającej mgły. Niesamowitą przygodę w drugi dzień świąt 1937. r. przeżył w meczu z Chelsea reprezentant Anglii Samuel Bartman. Bramkarz Charltonu grał w mgle ograniczającej widoczność do kilku kroków, widział tylko figury kolegów i rywali. Gdy przez pewien czas nic się nie działo, był przekonany, że jego koledzy okupują przeciwległe pole karne. Stał i czekał aż gra wróci na jego połowę, aż z murawy przegonił go zaskoczony policjant. Okazało się, że mecz został przerwany kwadrans wcześniej. Bartman w szatni zastał część kolegów już po prysznicu, za to z nowym obiektem do żartów.

Świąteczny tradycja meczów ligowych rodziła się często w bólach i nieraz przy oporach kościoła. Część władz kościelnych uważała sport za niewłaściwy sposób świętowania i długo nie patrzyła ma mecze w Boxing Day łaskawym okiem. Udział w nich był dawniej dla piłkarzy dobrowolny, część więc nie grała z powodów religijnych. Wśród nich były gwiazdy reprezentacji Anglii. Kłopoty miał też londyński Arsenal, którego stadion stał na terenach kościelnych. Dopiero wykupienie ziemi należącej do St. John’s College od Divinity pozwoliło kanonierom grać u siebie. Już na pierwszy mecz po wykupie gruntów, w 1925r. przyszło ponad 30 tys. ludzi a Arsenal wygrał 3-0.

Świąteczne mecze zapoczątkowały też Puchar Miast Targowych, protoplastę dzisiejszej Ligi Europy. W 1955 roku drużyna z Barcelony pokonała Kopenhagę 6-2. Tego samego dnia Real Madryt rozgromił Partizana Belgrad 4-0 a wszystkie gole strzelił słynny Alfredo di Stefano.

W tegoroczne święta brytyjskiej tradycji, którą niektórzy wywodzą jeszcze z czasów rzymskich, znów stanie się zadość. W roli faworytów elity wystąpią przed własną publicznością trzy wielkie firmy: Chelsea, Manchester United i Arsenal, który stoi przed najtrudniejszym zadaniem. Po dwóch ligowych porażkach, brak zwycięstwa nad West Bromwich Albion będzie katastrofą. Zamiast prezentów Santa Claus przyniesie wtedy kanonierom rózgi i rozgoni towarzystwo. Piłkarscy fani dostaną też wtorkowy deser pod postacią meczu Liverpoolu poprzedzonego tradycyjnie niesamowitym klubowym hymnem.

W Polsce piłkarze mają urlopy i cieszą się w końcu czasem z najbliższymi. Święta spędzamy w rodzinnym gronie, choć często przy telewizorze i kinie na rozmaitym poziomie. W takich przypadkach brytyjska tradycja przychodzi kibicom z pomocą i dzięki telewizji daje w prezencie futbol na poziomie najwyższym z możliwych. Kto był grzeczny, temu może żona pozwoli w poniedziałek na 90 minut sportowych emocji… Wesołych Świąt!

Reklama / Advertisement