Demonetyzacja w Indiach. Chaos i paraliż gospodarczy

banknot 2000 rupii fot. fair use
Reklama / Advertisement

Prawicowy rząd Indii zrobił coś, o co można posądzać tylko lewicowych gospodarczych biurokratów.

W listopadzie ub.r. dokładnie wtedy, kiedy odbywały się wybory prezydenckie w USA, rząd Indii zdecydował się na demonetyzacje.

„Reformę” dokonano nagle. Premier Indii wystąpił z długim przemówieniem telewizyjnym, informując, że banknoty o nominale 1000 i 500 rupii stracą ważność o północy. Zamiast nich do obiegu zostaną wprowadzone nowe banknoty o nominałach: 2000 i 500 rupii. W ten sposób z zaskoczenia unieważniono 86% wartosci gotówki będące w obiegu.

Kurs 1 złoty = ca. 16,30 rupii

Celem miało być przetransportowanie ogromnej ilości pieniędzy do gospodarki, o wartości ca. 20% PKB. Ubocznym celem miała być walka z korupcją.
To był szok, ponieważ w transakcjach konsumenckich obrót gotówkowy wynosi 98%.

W dodatku nowe nominały nie pasowały do bankomatów. Bankomaty działające mogły wypłacać tylko 2000 rupii (122 zł), a bankach limit wypłat wynosił 4000 rupii (244 zł). Po 2 tygodniach banki przestały w ogóle wypłacać pieniądze. Miliony ludzi zostało bez pieniędzy. Po tym wypłay wznowiono, ale to wszystko spowodowało gigantyczne kolejki przed bankami.
Żeby zrozumieć dramat Hindusów, to należy nadmienić, że żeby wymienić pieniądze, to należy mieć konto w banku. Niestety, ale 570 mln Hindusów nie ma kont.

Czytaj też: Nagła reforma monetarna w Indiach doprowadziła do niepokojów społecznych

W efekcie ponad 100 osób zmarło w gigantycznych kolejkach lub z przepracowania w bankach. Miliony ludzi nagle zostało pozbawionych pieniędzy przez zły system organizacji ich wymiany.

Po 2 miesiącach chaos nadal trwa. Nie widać zasadniczej poprawy.

Częściowo został sparaliżowany obrót gospodarczy z braku gotówki. Wiele, dziesiątki tysięcy małych firm stanęło z braku gotówki. Efektem tego krańcowo źle zorganizowanego przedsięwzięcia będzie nieuchronny spadek PKB.

Reklama / Advertisement