„Stary Pruszków” nie poszedł na emeryturę. „Słowik”, ,,Parasol” i ,,Wańka” znów w areszcie. Przestępstwa gospodarcze, wyłudzanie VAT, rozboje

Andrzej Z. ps, Słowik'' w sądzie. Zdjęcie archiwalne. Foto: PAP

– Zatrzymano członków zarządu tzw. starej grupy pruszkowskiej, m.in. Andrzeja Z. ps. „Słowik”, Janusza P. ps. „Parasol” i Leszka D. ps. „Wańka” – powiedział w środę prokurator krajowy Bogdan Święczkowski.

Osoby te – jak poinformował Święczkowski – są podejrzane o szereg przestępstw związanych z wyłudzeniem podatku VAT, przestępstw gospodarczych, a także o popełnienie szeregu przestępstw o charakterze kryminalnym związanych z działalności rozbójniczą.

Do zatrzymania 14 osób, jak podał prokurator krajowy, doszło we wtorek.

Kim są zatrzymani? Pewnie dla młodszych czytelników nic te nazwiska a raczej pseudonimy nie mówią ale starsi na pewno je pamiętają. Bywało o nich głośno. Ich zatrzymanie to zaskoczenie, bo panowie są po poważnych przejściach i wydawało się, że powinni udać się na emeryturę, choć trudno w ich przypadku mówić o zasłużonej. Jednak, jak widać, nie zaprzestali swojej działalności.

Andrzej Z. ps. ,,Słowik” (56 lat) został przez świadka koronnego Jarosława Sokołowskiego ps. ,,Masa” oskarżany o kierowanie grupą przestępczą, czyli mafią pruszkowską i w 2004 r. skazany na 6 lat więzienia. Został też oskarżony o nakłanianie do zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały. Z jednego i drugiego został po czasie uniewinniony. W sierpniu 2013 r. zakończył odsiadywanie kary m.in. za wymuszenia rozbójnicze.

Janusz P. ,,Parasol’‚ (61 lat) oskarżany był o zorganizowanie nieudanego zamachu na Wiesława Niewiadomskiego, ps. „Wariat” oraz podżeganie do zabójstwa Andrzeja Kolikowskiego, ps. „Pershing” i Jarosława Sokołowskiego, ps. „Masa”, którego uważał za konfidenta.  W 2003 został skazany na karę siedmiu lat pozbawienia wolności za założenie i kierowanie gangiem pruszkowskim. Wyrok ten został utrzymany w mocy przez sąd apelacyjny w 2004, a później przez Sąd Najwyższy w 2005 r. Zakład karny opuścił w 2008 po wpłaceniu 200 tys. zł kaucji. W kolejnym procesie oskarżony był o m.in. rozboje i podżeganie do zabójstwa, jednak został skazany za handel bronią na karę półtora roku pozbawienia wolności. W poczet kary zaliczono mu okres wcześniejszego pozbawienia wolności.

Leszek Danielak ,,Wańka” (64 lata) ma za sobą wyroki o łącznej długości kilkunastu lat, w tym za kierowanie gangiem, siłowe przejęcie klubu, zorganizowanie transportu kokainy z Wenezueli. Jest młodszym bratem Mirosława Danielaka, ps. „Malizna”, również członka zarządu gangu pruszkowskiego

Historia gangu pruszkowskiego:

Gang pruszkowski powstał pod koniec lat 80. Zarabiał na handlu narkotykami, napadach oraz na pobieraniu haraczy. W wojnach, jakie „Pruszków” toczył z konkurentami z Wołomina oraz grupami z zachodniej i północnej Polski, zginęło w sumie kilkadziesiąt osób. W 2000 r., gdy jeden z członków grupy – „Masa” został świadkiem koronnym, policja skutecznie uderzyła w Pruszków. W ciągu dwóch lat niemal doszczętnie rozbito grupę.

A jakie były początki? Najpierw chłopcy ze smutnych blokowisk w tym mieście dokonywali drobnych przestępstw i co rusz mieli do czynienia w wymiarem sprawiedliwości. Powoli wchodzili jednak w coraz poważniejsze przestępstwa w tym w kradzieże samochodów. Aż nastały lata 90.Oto jak początki mafii opisuje Leszek Szymowski w artykule ,,Mafia ściśle tajna”:

„Masa” zeznawał: Do grupy tej wszedłem w 1990 roku (.) W tamtym okresie grupa liczyła około 80 osób. Swoich ludzi mieli Pawlik i Parasol, około 20 osób z Pruszkowa, Pershing miał około 50 osób, pozbieranych z całej Warszawy. Te osoby wykonywały ich polecenia. Grupa zajmowała się wtedy napadami na tiry, wymuszaniem haraczy od restauratorów, odzyskiwaniem długów. Odnośnie napadów na Tiry, to były to organizowane napady na samochody przewożące alkohol i papierosy – mówił „Masa” prokuratorom.

Z jego zeznań wynika, że bandyckie napady i wyłudzenia haraczy miesięcznie przynosiły gangsterom kilkadziesiąt tysięcy dolarów zysku. Z czasem, bandyci poszerzali swój teren. Wymuszali haracze w kolejnych miasteczkach m.in. w Błoniu i Ożarowie Mazowieckim, później w południowo-zachodnich częściach stolicy. Imperium mafijne powiększało się z każdym tygodniem. Haracze od restauracji zbierane były w Warszawie (.). Kwoty haraczu zaczynały się od 500 dolarów, w zależności od zysków restauracji. (.) Później zaczęły się też wymuszenia z agencji towarzyskich, tym zajmowała się grupa Rympałka – Marka Czarneckiego. Z agencji ściągano średnio 500 USD miesięcznie. „Masa” zapamiętał, że obowiązywał ścisły podział zysków. System był taki, że każdy dowodzący swoją grupą , np. Żaba połowę zebranych haraczy brał dla siebie, a połowę dzielił między żołnierzy . Ze swojej części, połowę oddawał mnie, a ja z kolei ze swojej części połowę oddawałem starym. Miesięcznie starym przekazywałem kwoty kilkudziesięciu tysięcy nowych złotych – opowiedział prokuratorom.

Równolegle, kolejnym źródłem zysku gangsterów była sprzedaż samochodów. Samochody braliśmy od różnych złodziei, było wiele tych osób nie pamiętam ich, pamiętam jedynie, że samochody te załatwiał Wojtek Kiełbiński. Potem razem sprzedawaliśmy je. (.) Z tego, co pamiętam, sprzedaliśmy wtedy kilkaset samochodów. Na każdym sprzedanym samochodzie zarabiałem kilkaset dolarów – powiedział skruszony gangster. „Masa” wspominał, że klientami mafii byli również biskupi z archidiecezji warszawskiej.

Czy wobec zatrzymanych zostanie zastosowane nowe prawo dotyczące wyłudzeń podatku VAT: Czytaj: Sejm przyjął nowelę kodeksu karnego o VAT – wchodzą kary do 25 lat więzienia

7 KOMENTARZE

  1. Oczywiście, że nie zostanie zastosowane nowe prawo, bo przestępstwa popełniali pod rządami starego prawa, które to było dla nich względniejsze i jako takie będzie miało zastosowanie

  2. witam
    swiadek koronny fajny filma ale ostrzezena przed młodymi wilkami !!!!!!!!!!!
    niby film dobry ale poczajacy policje przed tymi panami!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here