Fatalny finał pomysłu Morawieckiego. Wpływy z VAT załamały się już w grudniu. A na nich oparty jest cały budżet. I co teraz, wicepremierze?

Premier Beata Szydło i wicepremier Mateusz Morawiecki na posiedzeniu Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. / fot. flickr.com
Reklama / Advertisement

Ostrzejsze prawo, liczniejsze kontrole, monitorowanie wszystkich transakcji, wizyty skarbówki w domach, traktowanie wszystkich przedsiębiorców jak potencjalnych przestępców. Wszystko po to, aby zapewnić większą ściągalność podatku VAT, który jest podstawą budżetu państwa. I co? I nic! Wpływy do budżetu z tytułu tej daniny załamały się w grudniu i przyczyniły się do powstania największej dziury budżetowej po 1989 roku.

Podwyżki podatków, a także plany zwiększania ich ściągalności zawsze dają pozytywny efekt – na chwilę. Później wpływy z ich tytułu załamują się i jest gorzej niż było. Wiadomo, że im bardziej skomplikowane prawo, tym łatwiej znaleźć luki.

Feralne pomysły odbiły się czkawką rządzącym już w grudniu. Do listopada co miesiąc wpływy z VAT były o kilka procent wyższe niż rok temu, ale w ostatnim miesiącu 2016 roku nagle się załamały. Przez to deficyt budżetowy tylko w ostatnim miesiącu wzrósł o 18,7 mld złotych, czyli ponad 1/3 całkowitego.

Ogólnie dochody budżetu państwa wyniosły 314,6 mld zł, a wydatki 360,9 mld zł. Deficyt budżetowy wyniósł 46,3 mld zł, co oznacza, że nominalnie był najwyższy po 1989 roku.

Według oficjalnych danych Ministerstwa Finansów dochody z podatku wyniosły 126,6 mld zł, co oznaczało wzrost o 2,8 procent w stosunku do roku ubiegłego.Tyle, że do listopada był on na poziomie 7 procent. Widać więc, że w grudniu wpływy załamały się i to dramatycznie. To oznacza, że do budżetu wpłynęło o 3,5 mld zł mniej niż zakładano w projekcie ustawy budżetowej.

Jednak dane resortu obejmują jedynie nominalną wartość wpływów i w takim ujęciu mogły one wzrosnąć. Na gospodarkę należy jednak spojrzeć jak na zespół naczyń połączonych i jako, że podatek VAT jest podatkiem konsumpcyjnym należałoby zaznaczyć, że konsumpcja wzrosła aż o 3,6 procent. Po uwzględnieniu utrzymującej się przez dłuższy czas roku deflacji okazuje się, że wpływy do budżetu z podatku VAT wzrosły jedynie na papierze.

Czytaj także: Morawiecki wreszcie powiedział prawdę: „W budżecie nie ma ani złotówki na rozwój. Rząd PiS stawia na rewolucję” [VIDEO]

Reklama / Advertisement