„Superborowiki”! Rząd tworzy nową super służbę o super uprawnieniach. Nasz komentarz

Reklama / Advertisement

Kolizja samochodu z rządowej kolumny, w której kilka dni temu ucierpiała premier RP stała się nieoczekiwanie asumptem do utworzenia kolejnej biurokratycznej struktury. Zamiast Biura Ochrony Rządu, służby która pod tą nazwą istnieje nieprzerwanie od 1956 roku, powstanie Narodowa Służba Ochrony. Ta pompatyczna nazwa jest oczywiście nieprawdziwa, bo nowa służba – tak jak i stara – nie będzie chronić narodu, a jedynie jego „najjaśniejszych” reprezentantów.  Ale obecny rząd tak bardzo lubi górnolotne nazwy, to i służbę swoich ochroniarzy musi przerobić na jakieś „bardziej godne” miano. W zasadzie jednak wszystko z grubsza pozostanie po staremu.

Z grubsza, bo niestety nowy twór wyposażony ma być w bardzo szerokie uprawnienia. Jakie? Ot, choćby prawo do podsłuchów prywatnych rozmów telefonicznych czy czytania korespondencji e-mail. W tym miejscu należy zadać proste pytanie. Po co kolesiom, którzy do tej pory wozili VIP-ów do domu czy na lotnisko takie prawa? Mamy przecież w Polsce i to aż w nadmiarze służby, które są powołane do takich zadań. ABW, AW, Służba Wywiadu Wojskowego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, CBA, policja skarbowa czy ostatnie kuriozum… policja geologiczna. Wszystkie one mogą nas śledzić i podsłuchiwać ile wlezie. No i pewnie mogliby, w razie potrzeby przekazać swoje informacje BOR-owi.

Chcemy wyposażyć BOR w nowe kompetencje, m.in. związane ze zdobywaniem w sposób właściwy innym służbom informacji, ich analizowaniem oraz wykorzystywaniem; myślę o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. Dziś BOR nie posiada uprawnień do takich działań, a są bardzo potrzebne po to, żeby dokonywać lepszego rozpoznania zagrożeń i lepiej przygotowywać plany działań ochronnych, metody ochronne i skuteczniej działać – mówi wiceminister SW Jarosław Zieliński.

Po co takie uprawnienia „borowikom”? Można domniemywać, że to kolejny przykład kreatywności ministra Błaszczaka, który będzie sprawować bezpośredni nadzór nad tym tworem, tak więc taka super-służba doda mu prestiżu.

czytaj też: Beata Szydło nagrana w szpitalu. Premier dziarsko maszeruje po szpitalnych korytarzach. Wygląda na to, że rzeczywiście jest w dobrym stanie [WIDEO]

Szkoda tylko, że ten prestiż będzie drogo kosztował polskich podatników. Przypomnijmy, że BOR – a właściwie jego prawny następca – zostało objęte programem modernizacji służb mundurowych. Z tego programu w latach 2017-2020 na inwestycje budowlane w BOR przeznaczone zostanie ponad 56 mln zł, unowocześniona zostanie m.in. baza szkoleniowa. Zakupionych ma być także ok. 90 pojazdów. Pojazdy są bardzo potrzebne, bo jak wiemy często ulegają wypadkom.

To nie koniec. Na uzbrojenie i sprzęt techniki specjalnej m.in. nowoczesny sprzęt detekcyjny dla pirotechników przeznaczono ponad 25 mln zł. Z kolei na zakup wyposażenia osobistego i ochronnego dla funkcjonariuszy BOR, takiego jak kamizelki kuloodporne czy hełmy, zaplanowano około 16,4 mln zł.

Nie zapomniano też o samych funkcjonariuszach. Jeszcze 17 stycznia Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie, w którym „wielokrotność kwoty bazowej, stanowiącą przeciętne uposażenie funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, ustala się na 3,31.” W praktyce to oznacza, że „borowiki” dostaną większe podwyżki niż policjanci czy inni mundurowi. Średnia pensja przekroczy tu już 5000 zł.

Wszystko po to, żeby premier Szydło mogła w piątek po południu skoczyć do domu nową pancerną furą „na bombach”, a prezydent Duda mógł szybciej dojechać na narty do Karpacza.

Tak się dziwnie składa, że każda reorganizacja państwowych instytucji oznacza rozbudowę struktur, wzrost zatrudnienia (tak, tak posadki!), zwiększenie uprawnień kontrolnych i oczywiście zwiększenie budżetu.

Reklama / Advertisement